Terminowałem całkiem niedaleko. Lubię podpatrywać Niemców czy Belgów. Spokój, opanowanie, wszystko poukładane. Brak zbędnych ruchów. Dowodzący tylko jeden. On + jeden, robią rozpoznanie, on podejmuje decyzje, wydaje polecenia. Brak dyskusji. Tnie, np. dwóch, reszty to nie interesuje, odnoszą złom, przychodzą dopiero podczas wyciągania, wystarczy słowo.
1000 km dalej jak piszesz – każdy wie lepiej, dyskusje i krytykowanie trwa bez końca. W PSP nie jest tak źle, obowiązuje podległość służbowa. Gorzej z drugiej strony. Sam wiesz – masz w tym doświadczenie. Najgorsze jest to, że nie potrafią lub nie chcą słuchać, wiedzą lepiej. Skupiają się na czynnościach prostych, odrzucając myślenie – oczywiście nie wszyscy, ale większość. Tłumaczę, że do każdej akcji podchodzę jak by to było pierwszy raz, nie tnę dopóki nie zobaczę, dotknę, nie wsadzę ręki.
Taki kurs zakończyłem niedawno. Prowadziłem trochę zajęć. Przed egzaminem byłem i pytałem, czy coś jest niejasne, co wytłumaczyć, przełożyć na prosty język – wszyscy wszystko wiedzieli, poruszałem poszczególne kwestie wg programu, odpowiedź była tylko jedna – myśmy to mieli. Egzaminu ponad połowa nie powinna zaliczyć. Aparat ubrany szybko i sprawnie, pytam gotowy do wejścia, odpowiedź tak. Ile masz powietrza – cisza, sprawdziłeś czy działa II-gi stopień – nie wie co i gdzie to jest, sprawdziłeś maskę na szczelność – nie wie jak, ale jest gotowy. Akcja wcale nie mała, polecenie – prąd piany średniej i poszło – W 75, rozdzielacz, W 52, zasysacz, W 52, a końcu TurboSupon. Jak przy rzeczywistych działaniach pójdzie coś nie tak, kto winny d-ca tylko, że tego d-cy mało kto słucha. Najlepiej go później obsmarować anonimowo w Internecie bo się czepił.
Mentalność ? Raczej cecha narodowa, naleciałości historyczne, pospolite ruszenie, polska złota wolność – przecież nikt nie będzie im mówił co mają robić, oni wiedzą lepiej. Zasada jest jedna im młodszy i mniej doświadczony tym bardziej przemądrzały, wszechwiedzący i bezczelny. Takiego tupetu nawet ja nie mam chociaż wyciąłem w swoim życiu kilka setek nieżywych i dużo więcej rannych. Sam dobrze wiesz – małe czy lokalne i są problemy, a co dopiero średnie czy duże. Brak przestrzegania pewnych zasad – uznawanych nie wiem dlaczego za niepotrzebne. Królują schematy przeczytane na forum. Nikt się nie zastanawia, że czasami piszemy skrótowo i w domyśle, podając ogólny standard postępowania, a nie receptę na wszystko. Podobnie na forum. Temat i pytanie niby proste – jaki kolor są malowane samochody strażackie w Polsce – odpowiedź niby prosta ? Nie tak do końca. Bo się zaczyna – a jak będzie pomalowany w paski, ile pasków, a jak w kółka, a ile, pięć olimpijskich czy może więcej – trochę przejaskrawione, ale wiesz o co mi chodzi. Sam zwróciłeś uwagę na „a jak starczy czasu” to ?. A jak nie starczy tego czasu to co, pożaru nie ugasi, rannego nie uwolni. I co nam pozostało – szkolić, tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć.
Niedługo mam drugi etap – już się szykuję i poprawiam prezentacje (może więcej obrazków i rysunków – jak nie myślenie to chociaż wyobraźnia niech zacznie pracować). Zobaczymy.
Niech nikt nie bierze tego do siebie – stwierdzenia są ogólne i nie dotyczą nikogo.
Pozdrawiam