Autor Wątek: Dysponowanie, Alarmowanie Osp  (Przeczytany 42526 razy)

Offline andoria

  • Stary Wyga
  • *
  • Wiadomości: 144
Odp: Dysponowanie, Alarmowanie Osp
« Odpowiedź #160 dnia: Maj 05, 2021, 16:07:09 »
Jest wiele przyczyn i powodów dlaczego dyspozytor wysyła tak, a nie inaczej. Nie jestem dyspozytorem w SK KP, ale znam temat (chyba) na tyle dobrze, że może niektórym wytłumaczę coś więcej.

Przedmówca słusznie stwierdził, że kierowanie działaniem ratowniczym rozpoczyna się z chwilą przybycia pierwszego zastepu KSRG. Taki jest zapis w ustawie, tak mówią procedury. Ten zapis teoretycznie uniemożliwia jednostkom spoza systemu podejmować samodzielne działania. Niektórzy dyspozytorzy np. wysyłają OSP spoza systemu samodzielnie do powalonego drzewa, a niektórzy nie - zgodnie z procedurą. Na moim terenie każdorazowo, gdy wysyłana jest samodzielnie jednostka spoza systemu (drzewo, plama oleju, pompowanie wody z piwnicy, owady) dyspozytor w meldunku zawiera zapis, że odstąpił od procedury dysponowania SiS (brak obecności jednostki KSRG) ze względu np. na to, że dana OSP spoza systemu ma odpowiedni sprzęt i wyszkolonych ludzi, aby takie działania podjąć. Jeśli taka jednostka coś odwali przy zdarzeniu np. źle zabezpieczą miejsce zdarzenia i komuś coś się stanie to dyspozytor ma po dupie, bo odstąpił od zasad i gdyby puścił KSRG to mogłoby być inaczej. Więc jeśli chodzi o dysponowanie samodzielne OSP spoza systemu to jest to tylko i wyłącznie wola, ale też ryzyko podejmowane przez dyspozytora, a nie ma sensu do jednego drzewa wysyłać najbliższej OSP spoza i dodatkowo KSRG, bo to są koszty i wójtowie często mają problemy.

Jeśli chodzi o inne większe zdarzenia to są jasno sprecyzowane procedury, według których dyspozytor musi zadysponować odpowiednie SiS. Może zadysponować więcej, a nie może mniej. Jest określona liczba ludzi i pojazdów w zależności od typu zdarzenia i... i zgłoszenia ludzi dzwoniących na numer alarmowy. Dla jednego np. duża rana głowy to jest rozcięty łuk brwiowy bo dużo krwi, a dla innego pęknięta czaszka. O ile dyspozytor z PSP zbierze wywiad po swojemu i w każdej chwili może dopytać o coś, o tyle coraz częściej wpadają "formatki" z CPR, które czasami w kilku słowach opisują zdarzenie, a dyspozytor na podstawie tych kilku słów podejmuje szybko decyzję jakie SiŚ wysłać. Oczywiście może zadzwonić do osoby zgłaszającej i dopytać o szczegóły, ale SiŚ pierwszego rzutu musi już wysłać.

Co do powyższego jeśli jest duże zdarzenie to najczęściej wysyła się miejscową jednostkę spoza systemu, bo tak też mówi procedura. O ile jednostka ma selektywne wywołanie to nie stanowi to większego problemu, ale problem się robi, gdy takiego systemu jednostka nie posiada. Załączenie selektywnego to kilka sekund, natomiast dzwonienie do prezesa, naczelnika danej jednostki już trwa. Trzeba odszukać numer, zadzwonić z informacją. Czesto jest tak, że danej osoby nie ma akurat w miejscowości i trzeba dzwonić do kolejnej. W tym czasie już inne jednostki się zgłaszają na radiu i robi się spore zamieszanie, a dzwonienie do kolejnej osoby znowu trwa...
Niestety zdarza się, że starsi druhowie są podani do kontaktu w razie alarmu w OSP i czasami pada stwierdzenie, że "łe chłopie ja to nie wiem czy ludzie są", "w sumie to ja w kościele jestem to dzwoń dalej" czy inne takie (nazwałbym to takim brakiem werwy jak u młodych).
Zdarza się też tak, że jest kilka interwencji w tym samym czasie ( sezon traw, nawałnica) i dyspozytor jest tak zawalony robotą, że nie ma czasu dzwonić po prezesach, więc woli załączyć selektywne i zrobić to po prostu szybciej i wygodniej.

Kolejną kwestią jest mobilność. KSRG w sporej miejscowości ma problem, żeby wyjechać do godziny 15, a co dopiero OSP z małej wioski. Oczywiście nie można wszystkich mierzyć jedną miarą, bo są takie jednostki spoza systemu, które o każdej porze wyjadą do zdarzenia, ale u mnie na powiecie raczej jest problem, albo wyjeżdżają po 15 minutach, bo nie było akurat kierowcy z kwitami i musiał dojechać.

Chyba ostatnią i najważniejszą kwestią jest zaufanie dyspozytora do danej OSP. Jeśli dyspozytor dłuższy czas siedzi na SKKP to doskonałe wie jaka jest mobilność danej jednostki, jaki ma sprzęt i wyszkolenie. Wie też jakie jednostki znajdują się w najbliższej okolicy i dzięki temu potrafi zadysponować w odpowiedni sposób. Oczywiście czasami zdarzają się pomyłki i różnego typu błędy przy dysponowaniu, ale to naprawdę są wyjątki. Jeśli jednostka jest mobilna, ma sprzęt i wyszkolonych ludzi to nie powinno być problemu. Jeśli natomiast jednostka kilkukrotnie odmawiała wyjazdu ze względu na brak obsady albo coś dana jednostka odwaliła przy zdarzeniu to dyspozytorzy najnormalniej w świecie tracą zaufanie do takiej jednostki i później wolą zadysponować KSRG mające 10km, które nie przysporzy dyspozytorowi problemów, niż miejscową jadnostkę, po których działaniach trzeba się tłumaczyć.
Jeśli jednostka nie ma selektywnego i dyspozytorzy dzwonia do prezesa/naczelnika, który jest "dziadkiem" to mlodzi często nawet nie wiedzą, że byli dysponowani, a ich prezes odmówił wyjazdu do zdarzenia albo nie odbierał telefonu - takie sytuacje też znam.

Reasumując:
- Samodzielne działanie jednostek spoza KSRG to wola i ryzyko dyspozytora (kluczowe jest zaufanie czasami budowane latami, sprzęt odpowiedni do charakteru danego zgłoszenia i wyszkoleni ludzie),
- Kluczowe również jest posiadanie selektywnego alarmowania (krótki czas alarmowania i wygoda dla dyspozytorów),
- Jeśli jest wieksze zdarzenie np. pożar a dana jednostka została pominięta podczas dysponowania pierwszego rzutu to nie ma przeciwskazań, aby druhowie się zebrali i zgłosili na stacji chęć wyjazdu i gotowość bojową. Na moim powiecie pozwala się wyjechać takim jednostkom, aby właśnie ich morale oraz ocena lokalnego społeczeństwa nie spadły, żeby nikt nie miał pretensji do nikogo. Takie postępowanie właśnie sprawia, że małe jednostki przypominają się dyspozytorowi, że są, że chcą i z każdym zdarzeniem zaufanie do tych jednostek rośnie.

Powyżej opisałem jak to wygląda na moim terenie. W innych częściach kraju może to wyglądać inaczej i nie ponoszę za to odpowiedzialności. Nie jestem dyspozytorem.


Na komentarze typu w porze posiłku PSP nie wyjeżdża to nawet nie chce mi się odpowiadać, bo tu brak słów... Jeśli procedura mówi, że ma jechać zastęp/zastępy z PSP (np. zagrożenie zdrowia, życia - wypadek, pozar domu) to  zastęp z PSP jedzie i koniec kropka. Czas 60 sekund i nikogo nie obchodzi, czy jesz, czy bierzesz prysznic czy przed chwilą wróciłeś z kilkugodzinnej akcji. Polecam zapoznać się niektórym z procedurami dysponowania SiŚ oraz planami ratowniczymi powiatu.

Co do wysyłania wszystkiego z PSP i dysponowania OSP na zabezpieczenie. To też jest ujęte w procedurze dysponowania. Jeśli charakter zdarzenia wymaga, żeby jechały 3-4 zastępy z PSP to tak ma być. Takie zdarzenia to najczęściej pożary budynków mieszkalnych. Wyjątkiem od tego jest sytuacja, gdy jakiś zastep z PSP jest już przy innym zdarzeniu to wtedy dysponuje się więcej OSP. Jest określone w procedurze minimum ile zastępów (w tym typ zastępów GBA, GCBA, SH/SD, SRt) i ilu ratowników PSP/OSP ma być na miejscu zdarzenia.

Podpisuję się obiema rękami pod tym tekstem