Służba > Gorące dyskusje strażaków

Ten Naj... Pożar W Twoim życiu

(1/2) > >>

Witold:
Zdarzyło mi się wczoraj, że jechałem do tego naj... mniejszego pożaru w swoim życiu  :) ! Gdzieś ok. godziny 16.20 moja jednostka (OSP) została zaalarmowana z PSK. Zgłoszenie dotyczyło palących się podkładów pod torami kolejowymi. Gdzie dokładnie? Tego nie wiedzieli. "OK!" - mówimy - "pojeździmy i zobaczymy". Objechaliśmy całą naszą miejscowość dookoła - tak żeby sprawdzić możliwie jak najwięcej długości linii kolejowej.  W końcu podjechaliśmy pod wiadukt kolejowy (nad drogą krajową) i widzimy, że na torach stoi lokomotywa. "No może to o to chodzi, ale ani 'grama' dymu nie widać!!!". Idziemy to sprawdzić. Wychodzimy na nasyp, podjeżdża do nas lokomotywa i maszynista mówi nam, że tam, za tym słupem pałiły się podkłady, ale już to zalał wodą. "Dobra" - mówimy sobie - "akcji nie będzie, ale trzeba to przynajmniej zobaczyć". No więc idziemy poszukać "pogożeliska", ale po jakimś czasie stwierdzamy, że za cholerę nie możemy znaleźć niczego, co by je przypominało. Już wracając do wozu, patrzę pod nogi, i myślę - "Może to jest to? Trochę poczerniałej ziemi, kamieni i wygląga jakby zasuszone". "Nie..." - myślę sobie - "Przecież to nie jest większe od cienia, jaki rzuca piłka w samo południe! A poza tym nawet nie jest mokre, a ten maszynista mówił, że zalał to wodą". Moja świadomość jakoś nie chciała zaakceptować faktu, że mogę zostać wezwany do tak...małego pożaru. Dopiero po powrocie do domu, po chwili zastanowienia, drogą eliminacji (patrz "Przygody Sherlocka Holmesa") doszedłem do wniosku, że oto miałem okazję "gasić" ten naj... mniejszy pożar w moim życiu  :)  :)

pozdrawiam

  Witek

PS. A może i Ty miałeś(aś) okazję gasić jakiś naj... pożar w swoim życie (np. najciekawszy, najśmieszniejszy itp.)???

Jaca Reporter:
Ja jestem reportem i gasic mi nie przystoi, jesli chodzi o majmniejszy to pozar ogniska do ktorego rzucili ... 5 ciezkich wozow strazackich bo ktos lekko przesadzi przez telefon, strazak zgasil te 2 deski na krzyz butem!
Najwiekszy to pozar wielkiego kosciola, gaszono go 21 godzin, w akcji wzielo udzial ponad 23 samochyd strazy, naprawde dziejowe wydarzenie :)

WOJTEK:
Mówienie o pożarze kościoła, o jakimkolwiek pożarze, z satysfakcją i uśmiechem (jak wyżej:  :) ) jest co najmniej nie na miejscu. Jeśli chodzi o zgłoszenia przyjmowane na stanowiskach kierowania, to lepiej jest wysłać do "ogniska" 5 zastępów, jesli taka potrzeba wynika z relacji zgłaszającego, niż zbagatelizować sprawę. Pozdrawiam!

Młodzik:
U nas rowniez ostatnio zapalil sie garazyk, ktory sasiadowal z drugim, ktos wzywajac straz w pospiechu powiedzial ze pala sie zabudowania wielki pozar cos tam cos tam, przyjechalo 5 samochodow, lecz tylko my bralismy udzial w gaszeniu reszta juz nie miala co gasiac, ale tak jak mowił kolega powyzej nie mozna bagatelizowac sprawy, nigdy nie wiadomo czy np. w takim garazyku nie ma butli z gazem czy czegos? i wtedy wsparcie sie przydaje

SenseY:
To jeszcze malo. U nas z wypadku gdzie facet trafił samochodem w drzewo (na szczęcie nic mu sie nie stało), zrobiono zagrożenie chemiczne. Ktoś mianowicie zgłosił że na drodze wywróciła się cyterna. Byłoto półtora roku temu w zimę, ślisko, śnieg padał a ja jako kierowa GCB musiałem czym prędzej dejechać bo jk pomyślałem że wjedzie tam jakaś amatork OSP która rzecz jasna nie jest w KSRG to z niewiedzy mogą narobić więcej szkód niż jakby nie pryjeźdżali. Odległość od mojej jednostki do miejsca zdarzenia wynosiła około 13km. Z JRG która miła do przejechania 45km wyjechałySLRchem-ekol, GCBA z przyczepkę ekol. i Sop. Zdąrzyli przejechać tylko 15km bo ich zawróciłem jak byłem na miejscu. A temu facetowi co zgłaszał nic nie zrobili. A przy tym wypadku akurat straż nie była poptrzebna.
Wracając do temtu największy - elektrownia Konin rok temu, najmniejszy nie wiem ale (nie licząc fałszywych alarmów) chyba był to pożar kupki chwastów, które gospodarz wypalał a jaki kretyn wezwał straż pożarną.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej