Czołem
Zostaliśmy(OSP w KSRG) 3 tygodnie temu zadysponowani przez nasze SKKP do dużego pożaru w sąsiednim powiecie. Razem z nami z naszej gminy pojechała jeszcze jedna jednostka.
Działania "naszych zastępów" trwały około 20 godzin. Na akcji uszkodzeniu uległo u nas około 10 węży, aparat powietrzny oraz uszkodzone ubranie specjalne, u sąsiadów z 7-8 węży i też jakieś uszkodzenia w sprzęcie.
Problemy zaczęły się po powrocie, jak przyszły do gminy faktury za paliwo(samochody na akcji trzeba było zatankować). Gmina wezwała funkcyjnych na rozmowę, gdzie jasno zostało powiedziane, że nie życzą sobie takich wyjazdów poza powiat. Sam ekwiwalent na dwie jednostki za tyle godzin wyszedł około 8,5 tys. zł(36 zł* 20 godzin * 6 ratowników) plus paliwo. Nie mówiąc o koszcie uszkodzonych elementów sprzętu i ubrań.
PSP określiło się, że jeżeli jesteśmy w KSRG to mogą nas dysponować, bo tak jest w umowie KSRG. Oczywiście, rozumiem, ale muszę też zrozumieć stronę gminy, gdyż koszt został przerzucony w całości na nich. Z czego z naszej KP PSP do pożaru pojechał ciężki w obsadzie 3 ludzi, gdzie stał i przepompowywał wodę + 6 wozów z OSP KSRG(po 6 osób) i to oni głównie działali na pierwszej linii.
PSP powiedziało, że daje nam dotacje KSRG i żeby z tego kupić uszkodzony sprzęt(3100 zł w tym roku nie starczy nawet na pokrycie kosztów uszkodzonego ubrania specjalnego). Ja wiem, że takie akcje zdarzają się raz na kilka lat, ale się zdarzają, a w tym momencie to na głowie zarządu jednostki OSP zostało skąd WYŻEBRAĆ pieniądze na pokrycie strat w sprzęcie...
Czy są opcje pokryć to z jakiegoś ubezpieczenia czy coś? Bo w tym momencie mamy strat na około 8 tysięcy, a gmina mówi, że ma jeszcze inne jednostki i nie może tylko pokrywać strat sprzętu u nas za pożar 70 kilometrów od jej siedziby....