Rozumiem, że uciążliwość służby była większa, ale jaki to miało wpływ na finalny efekt?
Było łamane prawo a nie uciążliwość służby to raz a jaki wpływ miały zbyt małe SIS to raczej ocenią eksperci na pewno 350 strażaków z COO podczas największej powodzi od 2010 to ilość co najmniej żałośnie mało... I tutaj rację ma AB. Uczestniczyłeś w powodzi 2010? Bo ja tak i widziałem ilu tam było ludzi.
Uczestniczyłem zarówno w tej w 2010 jak i w aktualnej.
Czy łamane prawo - jest przepis o odstąpieniu od zasad powszechnie uznanych za bezpieczne (a bezspornie było zagrożone życie lub zdrowie ludzkie).
Jako strażak wiesz przecież, że do KDR decyduje o SIS, które uczestniczą w działaniach - pytanie do kolegów z Nysy i innych miejsc, które wymieniłeś, czy o takie siły wnioskowali. Bo jeśli nie to mogę zgodzić się z A. B.
To oni znali sytuację i podejmowali decyzje tam na miejscu (a nie my tutaj na forum). I oni za te decyzje ewentualnie poniosą odpowiedzialność.
Wiem też jak zarządza się dużymi siłami i środkami i nieodpowiednie nimi zarządzanie potrafi sparaliżować organizacyjne akcję. Miałem okazję czytać raporty z południa kraju. I jeden z punktów dotyczył sił i środków, które dojechały nadmiarowo i nikt ich nie koordynował, bo nikt ich nie wzywał. Czytałem o nieprzejezdnych drogach dojazdowych do szpitali, o utrudnieniach przy jedynym moście. Czytałem o olbrzymiej liczbie nieskoordynowanych wolontariuszy, którzy zakorkowali miasto i porzucali "swoje dary" przy ulicy i wracali z niesmakiem, że ich wody, ryżu i makaronu nikt już tam nie chce.
Więc jak na moje, nie czas i nie miejsce na ocenę, dopóki nie wypowie się ktoś, kto tam rządził.