Autor Wątek: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej  (Przeczytany 23829 razy)

Offline Witold

  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 1.569
  • Ratowanie strażaków przez strażaków
    • http://grupaszybkiegoreagowania.strefa.pl
Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« dnia: Czerwiec 14, 2010, 21:57:44 »
Otwieram ten wątek, w celu przedyskutowania sytuacji jaka utrwalona została na tym filmiku:
http://www.sadistic.pl/bytomscy-strazacy-w-akcji-vt43146.htm

Zaznaczam bardzo mocno, że celem dyskusji w żadnym wypadku nie jest ocena strażaków którzy byli na miejscu. Zostali postawieni przed taką a nie inną sytuacją i musieli działać. Dwóch z nich trafiło do szpitala!
Dlatego też, jako osoba rozpoczynająca ten wątek pozwolę sobie zdecydowanie reagować na wszelkie próby oceniania bezpośrednio tych co byli na miejscu.

Nie mniej jednak, fakt, iż możemy na chłodno i bez emocji dokładnie przeanalizować utrwaloną na filmie sytuację uważam, że jesteśmy winni rannym kolegom by wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Ja się powstrzymam z moimi przemyśleniami, do czasu wypowiedzenia się większej ilości osób.

Do pobrania za darmo: KSIĄŻKA pt."Podstawy zabezpieczenia i ratowania strażaków podczas wewnętrznych działań gaśniczych" + prezentacje do każdego rozdziału do pobrania!
Pobierz tutaj: sapsp.pl

Offline Piotr_W

  • Weteran
  • *
  • Wiadomości: 516
  • sierżant
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 14, 2010, 22:15:57 »
A ja zapytam - mimo, że temat ma być o drabinach - czy macie jakie i na jakich samochodach skokochrony.

Offline zero-11

  • Search & Rescue
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.525
  • 84810
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #2 dnia: Czerwiec 14, 2010, 22:43:05 »
wyciągnąć wnioski i równocześnie nie oceniać naszych kolegów. spróbujmy.
znam sytuację z mediów, ale film ze zdarzenia widzę pierwszy raz.
niestety, ale w takich sytuacjach człowiek w niebezpieczeństwie działa irracjonalnie. choćby zdarzenia z Władywostoku, gdzie osoby skakały z 8-9 piętra płonącego budynku nie czekając na ratunek, no ale kiedy temperatura robi swoje...
prawdopodobnie uczestniczy tych zdarzeń już inaczej podejdą do tematu, jeśli będą mieli do czynienia z czymś podobnym następnym razem. otóż człowiek wiszący na parapecie widząc zmierzających do niego strażaków już czuje się bezpiecznie, nawet na tyle, że jest gotów puścić się parapetu mimo nalegań strażaka, by czekał na ratunek do końca. a jak poczuje pod stopami szczeble drabiny to już zapomnijmy, że go utrzymamy przy oknie.
tylko co zrobić by w przyszłości nie dochodziło do wypadków?? - skoro nie możemy być pewni reakcji tych osób? może jedynie darować sobie aparaty ODO, by ewentualne obrażenia były mniejsze. może poczekać, aż drabina sięgnie (o ile sięgnie) poszkodowanych i zaczekać na ich reakcję, a następnie ich ściągać o ile jeszcze wiszą (to tak jak z ratowaniem tonącego).
Z zamiennych działań - skokochron, ale nie zawsze jest, poza tym rozstawienie poduchy to też czas. A może ściągnąć ich z mieszkania piętro niżej, tak już działaliśmy.

IT'S NOT SOMETHING YOU DO. IT'S SOMETHING YOU ARE!

Offline Witold

  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 1.569
  • Ratowanie strażaków przez strażaków
    • http://grupaszybkiegoreagowania.strefa.pl
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #3 dnia: Czerwiec 14, 2010, 23:09:06 »
Dosyć uważne obejrzałem ten filmik.
1) W pewnym momencie widać płomienie piętro niżej, chyba na klatce schodowej. Więc ta droga ucieczki + zadymienie w pomieszczeniach chyba nie pozwoliłyby na ewakuację tą drogą.

2) Na temat skokochronów się nie wypowiadam, bo raz, że takowego u siebie nie mam, a i nie wiemy czy i gdzie była wtedy drabina (SD), bo to chyba na niej zazwyczaj są skokochrony. No może był na GBA, ale tak czy tak tego nie wiemy. Wiemy, bo widzimy, że mamy zastęp 6 strażaków z drabiną D-10W (nie wiem czy ten symbol jeszcze obowiązuje, ale mniejsza o to).

3) Moje przemyślenia są natomiast takie, że (zaznaczając to co napisałem otwierając dyskusję o ocenianiu tych co tam działali), podstawowym problemem było to, że drabina stoi prawie pionowo. Pod koniec widać zbliżenie strażaka trzymającego podpórkę i stojącego w rozkroku). To było 1-1,5 metra od muru - drabina prawie pionowo stoi.
Zauważcie (2min, 55 sek), że po przystawieniu (a więc przed wysunięciem drugiego przęsła), drabina sięga około 1 szczebel nad parapet okna na pierwszym piętrze. Brakowało jakiś 1-1,5 metra do stóp faceta wiszącego. Wydaje mi się, że drugie przęsło zostało wyciągnięte mniej więcej tyle, że facet stanął na ostatnim szczeblu. Więc jakieś dobre 3 metry drabiny zostało (tą długość szacuję na czuja...ale można było jeszcze sporo tej drabiny wyciągnąć).

4) Wniosek z tego taki, że można było drabinę przystawić co najmniej 3 metry od ściany (było na to miejsce) i  też powinno jej wystarczyć. Gdyby nie była tak pionowo, to raz, że facet nawet jak by się puścił, to nie zleciałby na głowę strażaka, co spowodowało odgięcie go od drabiny. A może by nawet zdołał po niej zejść (to może mniej prawdopodobne)? Fakt natomiast, że znacznie łatwiej było by strażakowi utrzymać się na drabinie, gdyby poszkodowany nie spadał a zsuwał się po drabinie - tylko, że ta stoi prawie pionowo.

Oczywiście, że te wnioski są wyciągnięte na chłodno po obejrzeniu kilkukrotnym filmiku, a chłopaki musieli po prostu działać. Ale dla mnie wnioski z tej akcji są takie:
- drabina powinna maksymalnie poziomo być ustawiona (jak by to było 1 piętro, to nawet 45 stopni by nie zaszkodziło)
- właśnie dlatego, że poszkodowany chce jak najszybciej zleźć na dół, nie można mu podstawiać pod nogi pionowo stojącej drabiny, bo ten jak poczuje pewne podparcie pod nogami, może właśnie zrobić to co ten na filmie zrobił.
- trzeba się nauczyć (ćwiczenia, ćwiczenia i jeszcze raz ćwiczenia), szacowania do jakiej wysokości wystarczy drabina postawiona pod jakim kątem.

Chłopakom życzę szybkiego powrotu do zdrowia, a nam wszystkim, by to z czym oni musieli się zmierzyć, dla nas było lekcją niezmarnowaną.
I oczywiście czekam na inne uwagi.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 14, 2010, 23:12:40 wysłana przez Witold »

Do pobrania za darmo: KSIĄŻKA pt."Podstawy zabezpieczenia i ratowania strażaków podczas wewnętrznych działań gaśniczych" + prezentacje do każdego rozdziału do pobrania!
Pobierz tutaj: sapsp.pl

Offline Firefighter Ireland

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 88
  • Fire Brigade Poland
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #4 dnia: Czerwiec 14, 2010, 23:12:25 »
Myślę, że w tym konkretnym przypadku, pomogło by wysunięcie drabiny kilka szczebli wyżej(wydaje mi się, że zapas był) lub ustawienie jej między poszkodowanymi lub z boku. Jest wtedy większa szansa na podjęcie próby wejścia na nią przez samych poszkodowanych (drabina jest w zasięgu wzroku), a na pewno dużo wygodniej wejść na nią, ponieważ możemy się puścić parapetu jedną ręką i złapać drabinę. W sytuacji na filmiku, nawet gdyby poszkodowany spróbował stanąć na szczeblu i puścić się parapetu to  było by mu bardzo trudno utrzymać równowagę aby złapać się jej górnej części.   

Widzę, że kolega Witold mnie ubiegł, ale chyba mamy podobne przemyślenie co do wysokości drabiny. -_-
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 14, 2010, 23:16:06 wysłana przez Firefighter Ireland »

Offline Piotr_W

  • Weteran
  • *
  • Wiadomości: 516
  • sierżant
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #5 dnia: Czerwiec 15, 2010, 07:39:51 »
Przypomina mi się regulamin sprawiania podstawowego sprzętu ppoż. Jest tam opisane jak sprawiać drabiny ale - co ważniejsze jak na nie wchodzić (i schodzić). Wchodzenie tylko w taki sposób aby cały tułów przylegał do drabiny, kolana na zewnątrz. Całe dłonie chwytają a nie tylko trzy paluszki. Wygląda się wtedy jak "żaba" ale jest to o wiele bezpieczniejsze niż wchodzenie z przynajmniej pół metrowym "prześwitem". Przy prawidłowym wejściu gość z okna przeleci nad nami ale nas z drabiny nie ściągnie.

Offline Witold

  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 1.569
  • Ratowanie strażaków przez strażaków
    • http://grupaszybkiegoreagowania.strefa.pl
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #6 dnia: Czerwiec 15, 2010, 08:25:18 »
Myślę, że w tym konkretnym przypadku, pomogło by wysunięcie drabiny kilka szczebli wyżej(wydaje mi się, że zapas był) lub ustawienie jej między poszkodowanymi lub z boku. Jest wtedy większa szansa na podjęcie próby wejścia na nią przez samych poszkodowanych (drabina jest w zasięgu wzroku), a na pewno dużo wygodniej wejść na nią, ponieważ możemy się puścić parapetu jedną ręką i złapać drabinę. W sytuacji na filmiku, nawet gdyby poszkodowany spróbował stanąć na szczeblu i puścić się parapetu to  było by mu bardzo trudno utrzymać równowagę aby złapać się jej górnej części.

O podstawieniu drabiny obok osoby wiszącej nie pomyślałem, ale to faktycznie niezły pomysł, bo jak napisałeś znacznie łatwiej takiej osobie będzie przejść na drabinę. Z kolei podstawiając drabinę bezpośrednio pod osobę wiszącą, ciężko będzie wsunąć ją pod tę osobę na tyle, by ta mogła bezpiecznie sama na drabinę przejść. Niezły pomysł po raz kolejny pokazujący jak ważne jest przemyślanie takich problemów...

Do pobrania za darmo: KSIĄŻKA pt."Podstawy zabezpieczenia i ratowania strażaków podczas wewnętrznych działań gaśniczych" + prezentacje do każdego rozdziału do pobrania!
Pobierz tutaj: sapsp.pl

Offline zero-11

  • Search & Rescue
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.525
  • 84810
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #7 dnia: Czerwiec 15, 2010, 11:06:30 »
Kłopot w tym, czy ci zdesperowani ludzie nie złapią się rozkładanej obok nich drabiny - jeśli w tym momencie zapadki drabiny nie zaskoczą to wątpię czy sznurkiem utrzymamy nieoczekiwane obciążenia.
obejrzałem dokładnie ten film raz jeszcze. ten koleś stał na drabinie, rękami trzymał się za jakiś pręt poniżej parapetu i nagle puścił się i stojąc jeszcze na drabinie po prostu wycelował w tego strażaka. sajgon jakiś.
a może tak - sprawiać od razu dwie drabinki - jedna tak jak ta - obojętnie czy blisko muru czy nie, byle sięgnęła stóp poszkodowanego; ma wtedy już podparcie i może odciążyć ręce, może przy namowach wytrzyma jeszcze 60 sekund. drugą drabkę stawiamy obok, wysuwając ją na odpowiednią wysokość ewakuując po niej delikwenta.
co do wchodzenia zgodnie z regulaminem - no proszę, nie przy takiej akcji, nie przy takiej adrenalinie, napięciu i poczuciu upływającego cennego czasu.

IT'S NOT SOMETHING YOU DO. IT'S SOMETHING YOU ARE!

Offline Witold

  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 1.569
  • Ratowanie strażaków przez strażaków
    • http://grupaszybkiegoreagowania.strefa.pl
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #8 dnia: Czerwiec 15, 2010, 13:58:22 »
Tylko pytanie czy mamy dwie drabiny i czy mamy wystarczająco dużo ludzi i czasu, żeby posłużyć się dwoma drabinami?

A może ustawić drabinę w odpowiednio dużej odległości od ściany, wysunąć drugie przęsło, zablokować i dopiero potem przystawić do ściany?

Do pobrania za darmo: KSIĄŻKA pt."Podstawy zabezpieczenia i ratowania strażaków podczas wewnętrznych działań gaśniczych" + prezentacje do każdego rozdziału do pobrania!
Pobierz tutaj: sapsp.pl

Offline zero-11

  • Search & Rescue
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.525
  • 84810
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #9 dnia: Czerwiec 15, 2010, 14:15:37 »
oczywiście wszystko jest kwestią ilości i rodzaju dostępnego sprzętu, ilości ratowników, sytuacji osób zagrożonych i ich ilości.. każda sytuacja jest inna. zdaje się w Kamieniu właśnie strażacy ewakuowali ludzi przenosząc (przesuwając) już rozstawioną drabinę. tam jednak z uwagi na ilość osób wymagających ewakuacji najważniejszym czynnikiem był czas zadziałania. przy ewakuacji 2 osób, jeśli można pokusić się o minutę zwłoki warto pomyśleć o bezpieczniejszej formie ewakuacji.

IT'S NOT SOMETHING YOU DO. IT'S SOMETHING YOU ARE!

Offline Witold

  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 1.569
  • Ratowanie strażaków przez strażaków
    • http://grupaszybkiegoreagowania.strefa.pl
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #10 dnia: Czerwiec 17, 2010, 10:17:02 »
Wiadomo, że wszystko jest kwestią ilości i rodzaju dostępnego sprzętu. @Sylwek zwrócił moją uwagę na filmik, na którym strażacy ze Słowenii demonstrują szereg metod:
http://www.flamis.pl/video/Ewakuacja_po_s%C5%82owe%C5%84sku

Natomiast ideą przyświecającą otwarciu tego wątku dla mnie było przemyślenie takiej konkretnej sytuacji, w której mamy jedną drabiną i 5-6 strażaków. To niestety będzie sytuacja najczęstsza. Poza tym, biorąc pod uwagę fakt, iż ci ludzie tam wiszą, ja bym nie kombinował z kolejną drabiną, bo ile to trwa? Ktoś musi po nią pójść i to nie na pierwszy samochód, ale na drugi, bo z pierwszego drabina już jest w użyciu. Jak oszacować czy Ci ludzie tam wytrzymają? Mamy drabinę, mamy ludzi, pytanie jak (mając już bagaż doświadczeń po obejrzeniu filmiku) opracować "model" takiej akcji, żeby była maksymalnie skuteczna? Wiadomo, że każda akcja będzie inna, ale jestem przekonany, że dokładne przemyślenie, rozebranie na części składowe i odpowiednie przećwiczenie tej konkretnej sytuacji, wniesie bardzo bardzo wiele do kolejnych podobnych akcji.

Przepraszam za off-topic, ale mnie się bardzo podoba tutaj podejście (niektórych) amerykanów. Był kiedyś wypadek w Denver, w którym strażak na pierwszym piętrze doszedł do okna, wzywał pomocy i przewrócił się. Nie wiem dokładnie jakie były przyczyny, nie mniej jednak pozostali musieli się zmierzyć z sytuacją nieprzytomnego strażaka, w wąskim przejściu które prowadziło do okna na pierwszym piętrze. Ci którzy próbowali go ewakuować, mówili potem, że to było jakby ktoś tego poszkodowanego przymurował do podłogi. Nie byli go w stanie podnieść. Poszkodowany nie przeżył. I co potem zrobili? Tak długo siedzieli w piwnicy remizy i ćwiczyli ten dokładnie scenariusz, aż nie wymyślili metody ewakuacji strażaka właśnie w takim przypadku. Od tego czasu ćwiczą tzw. "Ćwiczenie Denver" (Denver drill) w różnych konfiguracjach. Można zobaczyć wiele filmików tego ćwiczenia, jak np. ten:
http://www.youtube.com/watch?v=ZUo5bj3AUUE

A co by się stało u nas w Polsce? Mam wrażenie, i to nie jest wytyk w stosunku do kogokolwiek biorącego udział w tej dyskusji, że stwierdzono by, że to było tak niespotykane zdarzenie, taki splot okoliczności, że nie dało się strażaka uratować i że nic nie można było zrobić i że nic się nie da zrobić i trudno - zawód strażaka jest niebezpieczny i czasami takie rzeczy się dzieją.
Amerykanie swojego też nie uratowali, ale przynajmniej wyciągnęli wnioski i nauczyli się to coś robić na przyszłość.

Wracając więc do ewakuacji po drabinie, uważam, że teraz w każdej jednostce należałoby ten scenariusz przećwiczyć (z pozorantem(ami) którzy też by wisieli oczywiście z odpowiednim zabezpieczeniem) z takim samym sprzętem i ilością ludzi. I ćwiczyć tak długo, aż nie uda się poszkodowanych w bezpieczny sposób ewakuować. Potem scenariusz zmodyfikować, utrudniać itp.
Wiem, wiem... bujam w chmurach... ale gdyby tak postąpić, to byłoby to o wiele większym postępem w naszych umiejętnościach niż tony nowego, ciekawego i wielofunkcyjnego sprzętu na samochodach, z którym ćwiczymy na "sucho", na "spokojnie" itd...

A jak widać na tym filmie, scenariusz nie jest wzięty z powietrza...

Do pobrania za darmo: KSIĄŻKA pt."Podstawy zabezpieczenia i ratowania strażaków podczas wewnętrznych działań gaśniczych" + prezentacje do każdego rozdziału do pobrania!
Pobierz tutaj: sapsp.pl

Offline zero-11

  • Search & Rescue
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.525
  • 84810
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #11 dnia: Czerwiec 17, 2010, 15:14:58 »
Ciekawy filmik z "ćwiczeniem Denver".
co do Słoweńców - te same metody co u nas, sprowadzanie po drabinie identyczne jak nasze niepisane procedury ewakuacji osób z kolejek linowych przy pomocy drabin. pytanie nasuwające się samo - czy celowo w tych ćwiczeniach nie wykorzystano podnośnika?? przy tych SiS, możliwości rozstawienia i rodzaju zagrożenia aż się prosiło o tą metodę ewakuacji. Pewni chodziło o przećwiczenie innych metod.
A wracając do naszej konkretnej sytuacji, chyba najlepszym byłoby rozstawienia drabiny pod nogi osoby wiszącej, z tym, że z wejściem można chwile się wstrzymać czekając na reakcję ratowanego (3-4 sekundy), a ten albo się puści i spadnie, albo zejdzie sam po drabinie (lub na nią wejdzie), albo będzie na niej stał czekając na ratownika. Rozstawienie drabiny obok delikwenta nie oznacza, że osoba nie spadnie. Trudniej będzie jej spaść mając pod sobą drabinę, a jeśli nawet - pewnie stoczy się po niej, a to "raptem 2 piętro" - zastanówmy się co byłoby, gdyby wisieli piętro wyżej.

IT'S NOT SOMETHING YOU DO. IT'S SOMETHING YOU ARE!

Offline laciok

  • Weteran
  • *
  • Wiadomości: 571
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #12 dnia: Czerwiec 17, 2010, 16:14:40 »
A wracając do naszej konkretnej sytuacji, chyba najlepszym byłoby rozstawienia drabiny pod nogi osoby wiszącej, z tym, że z wejściem można chwile się wstrzymać czekając na reakcję ratowanego (3-4 sekundy), a ten albo się puści i spadnie, albo zejdzie sam po drabinie (lub na nią wejdzie), albo będzie na niej stał czekając na ratownika. Rozstawienie drabiny obok delikwenta nie oznacza, że osoba nie spadnie. Trudniej będzie jej spaść mając pod sobą drabinę, a jeśli nawet - pewnie stoczy się po niej, a to "raptem 2 piętro" - zastanówmy się co byłoby, gdyby wisieli piętro wyżej.

Tak pomysł dobry ale w przypadku jaki miał miejsce ta metoda zbytnio się nie sprawdzi ponieważ drabina musiałaby być ustawiona jak najbardziej płasko czyli kąt 45/50* a to jest uwarunkowane od wysokości zabudowań. "Tam" drabina ustawiona była prawie pionowo czyli kąt jakieś 70/75* pamiętajmy że Ci ludzie wisieli prawie cała długością ciała czyli punktem uchwytu był parapet, jeżeli podstawisz pod nogi delikwenta górny szczebel na długości ok 1/1,5 metra przy schodzeniu zabraknie mu elementu za który mógłby się złapać więc mimowolnie przy pionowo postawionej drabinie polecisz do tyłu. Bardziej obrazowo jak postacie w kreskówkach kiedy są na szczycie drabiny.
Najlepiej by było wsunąć drabkę pod wisielca ale to też nie będzie łatwe ponieważ jest "przyklejony" do muru. Spróbuję przećwiczyć to na realu i zobaczę jakie nasuną się wnioski.

Offline Firefighter Ireland

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 88
  • Fire Brigade Poland
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #13 dnia: Czerwiec 17, 2010, 19:50:13 »
Ja jednak będę upierał się przy swoim. Próbowałem dzisiaj odtworzyć sytuacje z filmiku. Zawisłem na rusztowaniu i kolega podstawił mi drabinę. W pierwszej próbie ratunku, postawiliśmy drabinę tak jak na filmiku. Zszedłem po niej ale z trudem i przyznaje się, że na wysokości 2m już bałem się wykonać skłon (puścić się rurki aby złapać górną część drabiny). Spróbowaliśmy drugi raz z drabiną ustawioną z boku i w tym wypadku nie było żadnego problemu z puszczeniem się jedną ręką rurki i złapania drabiny po czym noga na szczebel i przeniesienie ciężaru na drabinę. Można także najpierw stanąć jedną nogą na szczeblu i następnie złapać się ręką. Jak dla mnie drugi sposób jest lepszy, jednak drabina musi stać jak najbliżej osoby poszkodowanej i możliwe jak najbardziej pionowo.

Offline zero-11

  • Search & Rescue
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.525
  • 84810
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #14 dnia: Czerwiec 17, 2010, 20:01:05 »
Tak, zgadzam się, że ustawienie drabiny pod kątem 75 stopni nie jest rewelacyjnym rozwiązaniem i należałoby dążyć do bardziej dogodniejszej pozycji. Jednak tu chodzi przede wszystkim o podparcie nóg osoby wiszącej, co juz ją zdecydowanie odciąża i rokuje szansę na możliwość spokojnego dojścia ratownika do tej osoby (no jeśli z płonącego balkonu przejdziemy na balkon sąsiedni, to raczej mamy większy komfort psychiczny, prawda?).
@Firefighter, nie chodzi mi o metodę ewakuacji, bo zapewne twoja jest jedną z bardziej wskazanych, ale o jak najszybsze "0uspokojenie" osoby wiszącej. Twój pomysł jest dobry pod warunkiem dostawienia już sprawionej drabiny do osoby ratowanej, bo jeśli będziesz chciał ją rozstawiać obok tej osoby, to uważam, że nie masz szans jej sprawić - po prostu facet przeskoczy lub chwyci się sprawianej drabiny i zsunie się z przęsłem.

IT'S NOT SOMETHING YOU DO. IT'S SOMETHING YOU ARE!

Offline Firefighter Ireland

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 88
  • Fire Brigade Poland
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #15 dnia: Czerwiec 17, 2010, 20:36:11 »
Oczywiście, wchodzi w grę tylko podstawienie rozłożonej drabiny. Podstawienie drabiny pod stopy poszkodowanego jest także dobre, jednak sytuacja z filmiku pokazała, że nie pomogło to utrzymać się wiszącemu mężczyźnie a w dodatku strącił on także strażaka, czego by nie mógł zrobić gdy drabina stoi z boku ( no chyba, że chwycił by się strażaka) Patrzmy także na bezpieczeństwo ratowników.

 Analizując filmik kilka razy zauważyłem, że po podstawieniu drabiny kobieta weszła pod mężczyznę i stanęła na szczeblu(przeszła na bok-a więc spokojnie weszła by na drabinę z boku) a facet nadal wisiał, przez co najprawdopodobniej ręce odmówiły posłuszeństwa i puścił się. Kobieta ciągle stała na szczeblu i gdyby się wstrzymała kilka sekund to myślę, że drugi strażak by jej pomógł swobodnie zejść.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 17, 2010, 20:47:45 wysłana przez Firefighter Ireland »

Offline Fredek

  • Strażak Sam
  • *
  • Wiadomości: 449
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #16 dnia: Czerwiec 17, 2010, 22:43:08 »
Jednak tu chodzi przede wszystkim o podparcie nóg osoby wiszącej, co juz ją zdecydowanie odciąża i rokuje szansę na możliwość spokojnego dojścia ratownika do tej osoby
To nie jest rozwiązanie, raczej każdy mający dostawioną drabinę zechce po niej zejść. Trudno to zobaczyć ale przypuszczam, że drabina weszła we wnękę okna, co w momencie puszczenia rąk spowodowało, że człowiek nie miał szans na utrzymanie równowagi. Trudno mi również wyobrazić sobie w jaki sposób bezpiecznie podjąć osobę z tak podstawionej drabiny. Pozostaje tylko przysunięcie sprawionej drabiny z boku.

Offline Firefighter Ireland

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 88
  • Fire Brigade Poland
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #17 dnia: Czerwiec 18, 2010, 20:18:38 »
http://www.flamis.pl/video/Ratunek_dla_stoj%C4%85cej_za_oknem_kobiety Pamiętałem, że gdzieś już widziałem ten filmik ale nie potrafiłem go znaleźć. Dzisiaj sam wpadł mi w ręce. Drabina postawiona z boku, mimo, że też sięga tylko ostatnim szczeblem. W tej sytuacji brak hełmów i aparatów ODO (fakt, że nie jest to pożar) wpłynął na błyskawiczne sprawienie i wejście na drabinę przez strażaków. W tym przypadku, kobieta nawet gdyby się puściła wcześniej to na pewno nie strąciła by strażaka. Wszystko jednak skończyło się szczęśliwie.

Offline Romek

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 51
łatwiej kijek pocieńkować niż go potem pogrubasić

Offline firefighter935

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 56
    • OSP Lotyń
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #19 dnia: Lipiec 14, 2010, 20:43:34 »
te komentarze piszą osoby które w ogólę nie mają pojęcia nic o straży, czas może i długi ale na to wpływają różne czynniki, znając życie dojazd był utrudniony(źle zaparkowane auta) przez co samochód strażacki był pewnej odległości od pożaru, dowódca musiał iść na rozpoznanie to też zabiera te kilka cennych chwil, potem wydanie rozkazów i kończąc na ściągnięciu drabiny z auta przeniesienie jej i w końcu ją rozstawić w taki sposób aby było w miarę bezpiecznie dla ratownika.

Offline b07

  • Strażak Sam
  • *
  • Wiadomości: 454
  • Everyone goes home
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #20 dnia: Lipiec 15, 2010, 20:23:03 »
@Witold, weź poprawkę na to, ze ta drabina to najprawdopodobniej nie jest D10W, tylko trzyprzeslowa "czternastka", bytomskie 22, 25 i 26 woza właśnie takie.

Offline marker

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 53
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #21 dnia: Lipiec 22, 2010, 11:03:26 »
Cytuj
te komentarze piszą osoby które w ogólę nie mają pojęcia nic o straży,
O życiu tez nie mają pojęcia. Po tym jak ktoś napisał że mogli rozłożyć kołdry i poduszki przestałem je czytać bo to idioci. Skokochron też by się nie sprawdził bo nie można go postawić tak blisko budynku i wisielcy nie mieli by jak skoczyć a i sprawienie go szybkie nie jest.

Offline robn

  • Global Moderator
  • *
  • Wiadomości: 2.349
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #22 dnia: Lipiec 22, 2010, 14:54:16 »
następna sprawa co do skokochronu (zakładamy iż na wyposażeniu jest skokochron ze stelażem pneumatycznym - napełniany butlą powietrzną - czas napełniania ok 30 sek):
1.  jak ludzie wiszą za oknem, to czy rozstawiać skokochron pod oknem (zakładam, ze jest możliwość pod samą ścianą) i w tym miejscu go napełniać?
2.  rozstawiamy i sprawiamy z boku i jak jest już napełniony to podstawiamy pod ścianę.

Co dają te możliwości:
ad. 1 skokochron jest podstawiony i można go od razu napełniać - nie ma zwłoki czasowej na przenoszenie skokochronu - nawet jakby się puścił w trakcie napełniania to coś tam zawsze go zamortyzuje. Wadą jest to że jak coś jest pod spodem to gościu może się puścić z nadzieją że mu się nic nie stanie (nie słuchając na uwagi strażaków) poza tym jakby spadał w czasie rozkładania
to może spaść na rozkładających go strażaków.
ad. 2 skokochron rozstawiany z boku daje możliwość bezpiecznego sprawienia dla strażaków, do działań włączony jest sprawny i w pełni funkcjonalny. Wadą jest zwłoka czasowa, oraz ryzyko że gość się puści w czasie sprawiania. Z uwagi na to ze kupę działań jest filmowanych, byłby to głos przeciw, że strażacy składają obok skokochron a gościu i tak spadł na glebę......

osobiście zaryzykowałbym 1 sposób (choć poprawniejsza byłaby wersja 2), oczywiście pełna informacja dla strażaków o zagrożeniach, non stop nadzór nad sytuacją....

wracając do właściwego tematu, zrobiliśmy ćwiczenia sobie na jednostce: jak podeszlibyśmy do ewakuacji wiszącego poszkodowanego (podobnie sytuacja jak w bytomiu), ekipy podzielone na 2 zespoły, najpierw ćwiczył jeden skład, drugi się przyglądał, później na odwrót - była możliwość wdrażania uwag na bieżąco do ćwiczenia. I podsumuję to tak: ćwiczeń i analiz z akcji nigdy za wiele.......
EGO = 1 / wiedza

Offline Fredek

  • Strażak Sam
  • *
  • Wiadomości: 449
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #23 dnia: Lipiec 24, 2010, 10:03:05 »
Cytuj
.. I podsumuję to tak: ćwiczeń i analiz z akcji nigdy za wiele.......

@robn - Czy to wyżej to wnioski z tych ćwiczeń? Jeśli nie to "rzuć" więcej wniosków na forum.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 24, 2010, 10:07:54 wysłana przez Fredek »

Offline robn

  • Global Moderator
  • *
  • Wiadomości: 2.349
Odp: Ewakuacja poszkodowanych po drabinie przystawnej
« Odpowiedź #24 dnia: Lipiec 24, 2010, 12:22:23 »
jakie wnioski? narysowałem w pliku poniżej dwa warianty.
obydwa zespoły robiły wg A.
co więcej specjalnie do tego ćwiczenia wyznaczyłem dowódcę do nadzoru tak by grupa liczyła 5 osób (6-ty kierowca). Założenie jakie dałem to jak najszybciej sprawić drabinę tak by bezpiecznie ewakuować poszkodowanego - nie wnikałem w poprawność sprawiania, miało być szybko i bezpiecznie. Sprzęt: drabina d10W, ludzie:strażacy ze stażem od 2 do 5 lat,   

Uwagi:
głównie do dowódcy, brak rozpoznania, brak pytań do poszkodowanego, brak nadzoru nad całością sytuacji - wziął się za drabinę zamiast za ocenę. Sprawienie drabiny na stopy poszkodowanego. Nie miałby możliwości zejścia, bo nie miał się czym chwycić rękami. Może jakby strażak po niego wyszedł i przytrzymał toby coś mógł spróbować... ale wątpliwe.
wg mnie tylko wariant B jest poprawny..... zaznaczona jest kontrola sytuacji przez dowódcę, który stoi i widzi jak się zachowuje poszkodowany, zawsze może zareagować i krzyknąć do strażaków: sp....ać (oczywiście muszą znać zagrożenia i hasło do ucieczki) - koncentracja ma maxa. Ważne też jest by przy dużej wysokości podczas dostawiania drabiny nie trącić nią poszkodowanego by go nie zrzucić...
proponuję poćwiczyć to na ziemi lub jakimś mniej stabilnym gruncie niż asfalt.
czekam na Wasze spostrzeżenia i uwagi zarówno dot. ustawienia drabiny jak i skokochronu.....
pozdr


[załącznik usunięty przez administratora]
« Ostatnia zmiana: Lipiec 24, 2010, 21:34:54 wysłana przez robn »
EGO = 1 / wiedza