Autor Wątek: Współpraca z Pogotowiem Ratunkowym  (Przeczytany 2912 razy)

Offline Pedros

  • VIP
  • *****
  • Wiadomości: 1.023
  • Płeć: Mężczyzna
Współpraca z Pogotowiem Ratunkowym
« dnia: Grudzień 26, 2007, 10:50:50 »
Witam!

Do założenia tematu skłoniło mnie wiele różnych zdażeń podczas których działanie załogi pogotowia ratunkowego wydaje mi się dalece nie profesjonalne. I nie są to załogi podstawowe złożone z 2 ratowników medycznych tylko stare 3 osobowe składy, gdzie jedzie starsza pani "doktór" sanitariusz, który zaocznie musiał skończyć ratownictwo medyczne, żeby się utrzymać w pracy i nic nie wiedzący kierowca. Takie zespoły u nas kierowane są zawsze do wypadków.
Jako OSP jesteśmy na miejscu trochę wcześniej więc zdążymy też zacząć zajmować się poszkodowanymi. Nawet jeśli nie zrobimy jeszcze dostępu, jeden ze strażaków wchodzi do środka uszkodzonego pojazdu i stara sie zrobić jak najwięcej dla ofiary wypadku. Nasi strażacy znają procedury ale jakoś nie mają możliwości/szansy ich wykorzystania - właśnie przez pogotowie!
Kiedy przyjeżdża załoga PP wszystkie procedury idą do kosza. Poszkodowany ze złamaniami jest WYSZARPYWANY z samochodu. Deski nie podsuwa się pod poszkodowanego tylko kładzie na ziemi a poszkodowany jest wynoszony na rękach ratowników na deskę (nie raz jest to dość daleko).
Nie ma nawet mowy o jakichkolwiek UNIERUCHOMIENIACH złamań!  Nie raz proponowałem szynę - bez szans - spotykałem sie tylko z krótką odpowiedzią: "Nie trzeba".

Ma powoli tego dosyć bo moi strażacy patrząc na postepowanie naszego pogotowia zaczynają myśleć że może tak właśnie trzeba robić. Że nasze "procedury" są g...no warte!
Nie wiem co robić. Może udać się na rozmowę do dyrektora pogotowia, może powiadomić powiatowego koordynatora ratownictwa medycznego? Ale czy to coś da?

« Ostatnia zmiana: Grudzień 31, 2007, 15:00:30 wysłana przez Pedros »

Offline szampan

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 349
Odp: Współpraca z Pogotowim Ratunowym
« Odpowiedź #1 dnia: Grudzień 26, 2007, 13:33:26 »
powiem ci że u mnie zawsze od kiedy pamietam były zgrzyty i wtedy gdy pracowałem w pogotowiu i teraz w PSP np.niedawno kumpel mówi im żeby założyli kołnierz a sanitariusz do mojego kumpla strażaka 
ja wam sie nie wpierda..m jak wycinacie auto.......

Offline Geddeon

  • KLUBOWICZ
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 1.427
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Współpraca z Pogotowim Ratunowym
« Odpowiedź #2 dnia: Grudzień 26, 2007, 15:19:41 »
Jak poznać pana/panią doktor z Pogotowia Ratunkowego ??
Nigdy gdy przyjadą na miejsce (do zasłabnięcia, stwierdzenia zgonu itp zdarzeń) nie powiedzą "dzień dobry" :D  bo co sie będą odzywać do pospólstwa w nomexach :)
Współpracę oceniam na fatalną.....  Beszczelność w niektórych przypadkach przechodzi najśmielsze oczekiwania..... Mogę opisać zabawny przypadek gdzie pan doktor przy rodzinie poszkodowanej (babcia spadła z łóżka i nie wychodziła z domu kilka dni)i przy Policjantach powiedział w twarz strażakom: WALI MNIE TO !!! :) Cymbał co by się go nawet Jankiel nie powstydził.....
Cham pierwszej wody.....

Grześ89

  • Gość
Odp: Współpraca z Pogotowim Ratunowym
« Odpowiedź #3 dnia: Grudzień 26, 2007, 15:21:19 »
Może troche z innej beczki jak wujek odbywał praktyki na pogotowiu to mówił że czesto bywa tak. Wezwanie do wypadku alarmowo a oni w karty grali i kierowca mówi skończymy te rozdanie to pojedziemy jeszcze dokoczyli picie kawy i wkońcu pojechali. A strażak to w 28sekund musi jechać i się czepiają pisują po gazetach.

Offline MGNACZUS

  • Banita FM
  • KLUBOWICZ-MOD
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 1.469
  • Płeć: Mężczyzna
  • Odwaga jest najpiękniejszą formą szaleństwa.
Odp: Współpraca z Pogotowim Ratunowym
« Odpowiedź #4 dnia: Grudzień 26, 2007, 15:22:49 »
Nie wiem dokładnie jak to wygląda w relacji PSP – Pogotowie.
W relacji OSP – Pogotowie bywa różnie. Zależy, kto jest w obsadzie karetki. Czasami współpraca jest na najwyższym poziomie a czasami nie ma jej wcale. Czyli traktowanie z góry wręcz pogarda… Panowie z obsady karetki patrzą na strażaków jak na amatorów. Co jest troszeczkę śmieszne, bo lekarz po szkle chodzi w „drewniakach” lub klapkach a jego specjalizacja to ginekolog – położnik – ot tak woził sobie 72 godzinę dyżuru w pogotowiu – jest, bo jest.
Z tego, co słyszałem i z tego, co wiem – nie ma większych konfliktów czy to problemów - aczkolwiek niestety są.
Wiem jedno – bardzo pomogłaby w tej materii integracja -  łatwa do wykonania w małych powiatach czy miejscowościach. Wspólne ćwiczenia manewry a w konsekwencji imprezy.
W ten sposób ludzie  poznają się i budują wzajemne zaufanie.
„Wiesz jak rozpoznać strażaka w tłumie panicznie uciekających ludzi??
Zawsze będzie biegł w przeciwną stronę niż wszyscy inni…”

Offline KR-1

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 26
Odp: Współpraca z Pogotowim Ratunowym
« Odpowiedź #5 dnia: Grudzień 26, 2007, 20:14:51 »
U mnie również różnie to bywa, mamy pewnego doktora który czasem po przybyciu na miejsce zdarzenia stwierdza "Bozia dała, Bozia zabierze..."

Offline nowy998

  • Stary Wyga
  • **
  • Wiadomości: 198
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Współpraca z Pogotowim Ratunowym
« Odpowiedź #6 dnia: Grudzień 27, 2007, 16:39:05 »
byłem raz przy akcji wypadek samochodowy zdarzenie koło przystanku autobusowego. niektrzy poszkodowani po wyciągnięciu z samochodów zaopatrywani w budce przystankowej. zespoły pogotowia po skończeniu swojej roboty zostawiły zużyte bandaże, strzykawki z igłami itp na tym przystanku i zbierają się do odjazdu. zwrócono im uwagę że po sobie trzeba posprzątać, trochę się zdziwili że zwraca im sie uwagę ale posprzątali.
Panowie i panie moim zdaniem łaski nie robią
pozdrawiam

Offline MIKO

  • KLUBOWICZ-MOD-RADA
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 4.148
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Współpraca z Pogotowim Ratunowym
« Odpowiedź #7 dnia: Grudzień 28, 2007, 12:35:17 »
Heeeeeeeee  „TurboPolarki” – jak ktoś mądry kiedyś ich nazwał ! ^_^

@Pedros – chyba z okazji świąt i marazmu na forum Cię tak naszło  -_-
Pisaliśmy o tym już nie raz na forum – ale z chęciom się przyłączę i trochę sobie też ponarzekam – może mi to humor poprawi  ^_

Z tymi Doktorami i Sanitariuszami przemalowanymi na Ratowników Medycznych idzie jeszcze wytrzymać .

W Poznaniu jest taka już słynna szkoła kształcąca „TurboPolarki” wmawia im się przez dwa lata do głowy że reszta świata to powietrze . Nasz problem jest tu niewielki , choć wojna PSP , OSP kontra Ratownicy Medyczni trwa z różnym nasileniem . Z TurboPolarkami Poznańskimi nie mogą dać sobie jednak rady sami lekarze i pielęgniarki . ( mądrość spływa prosto z nieba i jest jedyna nieomylna ) a wykształcenie jedynie kierunkowe „RM” uniemożliwia nawet jazdy do RTG z pacjentem czy podania kaczki .

Narzekacie – mnie obsługuje zespół Falcyk i gdy przekształcono go na Ratowniczy żegnając kapryśnych ale Lekarzy – średnia wieku zespołu liczy często 23 wiosny – z nieomylną i jedyną wiedzą i 1 rokiem praktyki -  zapraszam wtedy na wypadek .
Ostatnio dostałem nawet mail – że „RM” nie będą słuchać strażaków , co wykonano i działo się z poszkodowanym – bo strażacy są od gaszenia , a oni od ratownictwa medycznego ,

W naszym przypadku problem jest jeszcze ciekawszy bo na pierwszym wyjazdowym jest zawsze ktoś , „przystosowany do życia w społeczności ratowniczej” z wykształceniem kierunkowym medycznym i wtedy jest dopiero „wesoło”

Mam ostatni taką zasadę zaczynam rozmawiać RM który ma min. 30 lat – całkiem dobrze na tym wychodzę – w każdym razie mój stan emocjonalny i psychiczny.

Problem kumuluje się jednak na kursach i recertyfikacjach . TurboPolarki zaczynają tam gremialnie wykładać . Poza podawaniem nieprawdziwych sytuacji oskarżających strażaków , uczą herezji.  Wywodzący się z ZHP w dużej części ( co bym miał coś przeciwko tej organizacji ) bawią się w gry wojenne . Poziom : np. obsługa R1 i badanie poszkodowanego w ciemnej piwnicy po odebraniu kursantom telefonów , by nie mogli nimi świecić . Pomijam względy bezpieczeństwa itd. , ale naprawdę nie wiem co ma to na celu . W każdym razie sprowadzenie strażaka do poziomu płytki chodnikowej – żenada . :angry:

Metoda -  jedyna możliwa – robić swoje , co się uda do przyjazdu – potem wskazywać błędy – informując o rozbieżnościach z naszymi procedurami , tworzyć dokumentacje , informować koordynatorów PSP .  ( @Pedros uważaj – bo ostatnio dowiedziałem się że w naszym województwie nie obowiązują wytyczne – są procedury wojewódzkie – nasz kolega I.B. spadł prawie z krzesła )

No to trochę sobie ulżyłem – do najbliższego spotkania z TurboPolarkami powinno starczyć  ^_^ :angry: :huh: :wacko:

Pozdrawiam MIKO       

Offline Pedros

  • VIP
  • *****
  • Wiadomości: 1.023
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Współpraca z Pogotowim Ratunowym
« Odpowiedź #8 dnia: Grudzień 28, 2007, 14:45:42 »
@Pedros uważaj – bo ostatnio dowiedziałem się że w naszym województwie nie obowiązują wytyczne – są procedury wojewódzkie

Ooooo! A to się dowiedziałem! Szkoda że nikt łaskawie nie poinformuje o tym OSP. Bo po co...
A naszło mnie na założenie tego tematu bo miałem nadzieje że idzie nowe, że się zmienia na lepsze. A tu wszystko po "polskiemu" czyli wytyczne swoje a Pogotowie swoje.

Nie wiem czy wiecie ale w naszym powiecie obowiązuje zasada że jeśli używamy swojej lub PSP deski to koniecznie pogotowie przed wrzuceniem poszkodowanego do ambulansu przekłada go na swoją deskę - lub na same tylko nosze - a po przyjeździe na SOR pacjent jest przerzucany kolejny raz - tym razem na nosze szpitalne.
A podobno istnieje jakaś "zasada jednych noszy" .... no nie u nas.
Kiedy poinformowałem o tym "panią doktór" z pogotowia to zrobiła bezcenną minę, opad szczęki i wielkie oczy jakby słyszała o tym pierwszy raz w życiu.
To samo dotyczy kołnierza, Kołnierz ogólnie pracownikom pogotowia przeszkadza. U nas jest jedną z pierwszych rzeczy jaką robimy, więc pogotowie zaraz po przerzuceniu poszkodowanego na własne nosze zdziera z niego z nieskrywaną satysfakcją kołnierz i nam oddaje.
Ostatnio - kobieta z urazem stawu kolanowego. Kolano spuchnięte jak bania, boli tak, że poszkodowana jest biała jak papier. Natrudziliśmy się, żeby podłożyć różne rzeczy pod kolano tak, żeby ułożyć nogę w pozycji fizjologicznej i w tym samym czasie szykujemy szynę.
Ale pogotowie zdążyło już podjechać i mówią, że szyna nie potrzebna. Pan z pogotowia dźwignął, szarpnął i kobitka już ładnie leży na desce.
Że co? Że przenoszenie na deskę powinno sie odbywać inaczej? ...  wszystko było OK.

Zaraz po nowym roku idę na poważną rozmowę z koordynatorem medycznym PSP.
Jak porozmawiam to napiszę wam co z tego wynikło.

Offline zero-11

  • Search & Rescue
  • KLUBOWICZ
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.504
  • Płeć: Mężczyzna
  • 84810
Odp: Współpraca z Pogotowim Ratunowym
« Odpowiedź #9 dnia: Grudzień 28, 2007, 17:38:34 »
Jak może być inaczej, skoro dyżury w zespołach pogotowia "R" czy "RW" biorą lekarze ze specjalizacją np. ginekologa czy laryngologa.
Jeśli w zespole takiej karetki znajduję się Ratownik Medyczny to i tak już jest dobrze. Zresztą sami ratownicy z pogotowia mają zbliżone opinie o takich "łapankowych" lekarzach.
W mojej jednostce stacjonuje jeden zespół "R". Etatowe obsady karetki zmieniają się co jakiś czas (taka polityka centrali) więc zdążyłem poznać kilku lekarzy, ratowników, sanitariuszy i kierowców.
Trzeba zaznaczyć, że zdarzają się wśród nich ludzie z prawdziwego zdarzenia, tacy którzy:
1. potrafią udzielić fachowej pomocy niemal w każdych warunkach,
2. potrafią współpracować z nami.

Są też kolesie, którzy najlepiej to przespaliby dyżur, bo ciągną właśnie 50 godzinę w pracy (lekarze). nie jestem pewien, czy chciałbym, żeby taki koleś mnie ratował.
Dlatego dużo wyżej oceniam prawdziwego ratownika medycznego (nawet młodego) niż "starego wyge" doktora z wąską specjalizacją, mało mającą wspólnego z ratownictwem medycznym.

Kwestia w tym, że lekarze mają dożo większe uprawnienia i często bez nich z prawnego punktu widzenia nie da się wykonywać zawodu.

pozdr.

IT'S NOT SOMETHING YOU DO. IT'S SOMETHING YOU ARE!

Offline zero-11

  • Search & Rescue
  • KLUBOWICZ
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.504
  • Płeć: Mężczyzna
  • 84810
Odp: Współpraca z Pogotowim Ratunowym
« Odpowiedź #10 dnia: Grudzień 31, 2007, 10:18:23 »
Wczoraj wieczorem wyciągnęliśmy bezdomną kobietę z kanałów ciepłowniczych. Po 2 godzinach akcji gaśniczej. Możliwość podejścia do niej był prawie żaden. Ze wstępnych informacji od ratowników poszło, że zlokalizowali zwłoki, brak jednak dojścia, bardzo duże zadymienie. Trzeba było przygasić i przewentylować kanały, aby stworzyć jako takie warunki pracy. Stąd ta zwłoka czasowa w wydobyciu jej na powierzchnię.
Na miejscu 3 zespoły pogotowia. Klientka wyciągnięta przy pomocy pasa, zatrzaśnika i linki, na deske, zespół "R" stoi nad nią... nie pamiętam czy nawet lekarz się pochylił. Nakryliśmy workiem, po czym jeden z naszych stwierdził, że ona żyje. Faktycznie kobieta próbowała łapać powietrze.
"Doktorzy" zdębieli. Nie wiedzieli co robić, w końcu rozpoczęli akcję ratowniczą. Kończyli ją już w karetce, więc o ich dalszym zaangażowaniu się nie mogę wypowiedzieć.

Ale.. czy lekarz nie powinien stwierdzić zgonu osoby od razu po przekazaniu mu jej??
Czy to, że jest to osoba bezdomna, poparzona, czarna od gazów pożarowych daje jakieś przesłanki lekarzowi, by stwierdził zgon nawet się do niej nie zbliżając??
hm..

IT'S NOT SOMETHING YOU DO. IT'S SOMETHING YOU ARE!

Grześ89

  • Gość
Odp: Współpraca z Pogotowim Ratunowym
« Odpowiedź #11 dnia: Grudzień 31, 2007, 11:01:11 »
Poprostu lekarzom się już wdupach poprzewracało. Jeszcze więcej nich im podyżek dają.

Offline robn

  • KLUBOWICZ-MOD
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.291
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Współpraca z Pogotowim Ratunowym
« Odpowiedź #12 dnia: Grudzień 31, 2007, 11:09:39 »
zero, to są przykłady błędów w sztuce. I to się powinno piętnować. Ale znam lekarzy i sam widziałem (niestety bardzo nieliczni) że teraz się asekurują i przykładają defibrylator do poszkodowanego tylko po to by mieć wydruk z pracy serca - jak jest asystolia to mają czarno na białym. I spokojne sumienie.
pozdr.
EGO = 1 / wiedza

Offline MIKO

  • KLUBOWICZ-MOD-RADA
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 4.148
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Współpraca z Pogotowiem Ratunkowym
« Odpowiedź #13 dnia: Grudzień 31, 2007, 16:31:45 »
@ robert  - Ci lekarze się nie asekurowali – istnieje taka procedura – potwierdzenie asystoli w dwuch odprowadzeniach , dla stwierdzenia zgonu - czasami skraca się to – szczegulnie przy uwięzionych w pojazdach zdejmując sygnał z łyżek dika . Również widziałem kilka razy jak ją stosowano – ale jak to z procedurami – jedni je stosują , inni nie . Byli tacy co zmoczyli i stosować będą na pewno .

Co do lekarzy – no u mnie są lepsi i gorsi – gorsi to głównie Ci,  co 600 – 700 godzin w miesiącu ciągną na 760 możliwych . Potem są obrażaeni jak im się sen przerywa . Dziś dowiedziałem się że zespół, który opisywałem wyżej od 1 stycznia staje się spowrotem zespołem z lekarzem i nie ukrywam bardzo się cieszę z tego .

Różnica Lekarz – Ratownik Medyczny – bardzo duża – jeden leczy drugi (teoretycznie) ratuje . Opisze wam taki przykład : Wezwanie do krwawienia z nosa – lekarz po przybyciu przeprowadza wywiad , mierzy ciśnienie , bada osłuchowo itd. RM w tym czasie stoi z zniecierpliwieniem  w ręku z opatrunkami tamującymi bo według niego wysłani zostali do krwawienia . Sytuacja wymagała by jeszcze dłuższego opisania bo lekarz – dzieciaka zrobił tam z RM ale przejdzmy do płęty . Lekarz szukał jednak przyczyny krwawienia ( barał pacjęta jako całość ) ku dużemu niezadowoleniu RM – jak się okazało bardzo wysokie ciśnienie w EKG arytmia – finał transport do szpitala . Gdyby był tam sam RM – pacjent został by w domu z napchanym nosem – w stanie zagrożenia życia

Pozdrawiam MIKO

Offline szampan

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 349
Odp: Współpraca z Pogotowiem Ratunkowym
« Odpowiedź #14 dnia: Grudzień 31, 2007, 17:03:00 »
a wiem z autopsji że również w samym pogotowiu atmosfera staje sie coraz gorętsza....konflikty na linii ratownicy-pielegniarki- lekarze juz nie należą do rzadkości
tak jak wspomniał MIKO ratownik w tej sytuacji miał dwa wyjścia albo zapchac nos albo wieźc do szpitala ( nawet recepty nie możemy wypisać )...sam jestem ratownikiem i wiecie co by sie działo gdybym na oddział ratunkowy przywiózł gościa z krwawiącym nosem i jeszcze sie pod tym podpisał że tak zdecydowałem???zjedliby mnie tam albo zmieszali z błotem że następnym razem to im gościa ze złamanym paznokciem przywioze ( i później okazuje sie ze mam racje ale to ich juz nie interesuje dla nich juz pozostane nadgorliwcem ) dlatego ja byłem całkowicie przeciwny sadzaniu samych ratowników na wyjazdowych...inna sprawa ż ja jeszcze mam troche pokory w sobie i wiem że nic nie wiem i dam sobie przetłumaczyć ( ratownikiem jestem 2 lata ) a niektórzy myślą ze świeżo po szkole to juz mogą operacje na otwartym sercu przeprowadzać i bron boże nie wrzucam do jednego worka wszystkich RM tylko mówie że zdarzają sie czarne owce w stadzie....ale cóż to juz nie moja broszka zwolniłem sie z pogotowia przyjąłem do PSP i jestem szczęsliwy że mam najspokojniejszą pracęna świecie :wacko: gorące życzenia w tym nastającym nowym roku...pozdrawiam

Offline bulon

  • Elitarny spamer :)
  • Global Moderator
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.526
  • Płeć: Mężczyzna
  • www.heartsaver.pl
    • Kursy pierwszej pomocy
Odp: Współpraca z Pogotowiem Ratunkowym
« Odpowiedź #15 dnia: Grudzień 31, 2007, 17:15:40 »
szampan
czyli nie powinno byc zespolow ratunkowych zlozonych z samych ratownikow bo beda cie sszydzili na sorach? ale zaraz- to jest wina ich czy twoja?
otoz szampanie- to ze jeszcze niektorzy nie obudzili sie z letargu nie jest twoja wina.

i ratownik recepty wystawic nie moze i lekarz zrm rowniez ! to nie jes jego rola.

i malo kto mysli, ze po szkole moze robic operacje na otwartym sercu- wszyscy sie boja, bo system nie jest przygotowany na ta konfrontacje i nigdy nie byl przygotowywany. brak standardow, brak systemu wpsirania ratownikow podczas akcji.
niby szkolono ratownikow od Xlat ale nikt nigdy oficjalnie nie powiedzial publicznie- lekarze zostana wycofani z zespolow.
pracuje w firmie prywatnej i problem mamy ze zwyklimi lekarzami internistami a co dopiero anestozjologami.
a kwestia pozostaje w pieniadzach- taniej wozic do porzadnego soru niz utrzymwac tabuny doktorow. rowniez dlatego, ze wyszkolenie ratownika jest tansze niz doktora ktory w karetce wykorzystuje raptem kilka procent swojej wiedzy.

system edukacji ratownikow bedzie doskonalony, miejmy nadzieje ze karetki S zostana zastapione lekarzami dojazdowymi, dzieki czemu  stanie sie to bardziej ergonomiczne.
zasady finansowania sorow musza zostac zmienione jak rowniez ich sposob organizacji.

idzimy do przodu, nie cofajmy sie.
Prywatnie zdanie wyrażam pisząc kolorem czarnym.

Moderuje przy pomocy koloru navy.
Każdy moderator ma swój kolor.

Offline MIKO

  • KLUBOWICZ-MOD-RADA
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 4.148
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Współpraca z Pogotowiem Ratunkowym
« Odpowiedź #16 dnia: Grudzień 31, 2007, 18:15:21 »
Ale my nie idziemy do przodu, a się cofamy – ponieważ RM u mnie się nie sprawdzili w samodzielnych zespołach i wracają lekarze  – dla czego ?  Głównie przez chore ambicje, a co z tym związane brak akceptacji w środowisku . Dlaczego RM ma problem na SOR bo takie traktowanie jak zachowanie i umiejętności .

Oczywiście nie wszystkich jedną miarą – ale większość podkreśla dziś, że sprawdzili się najlepiej jako RM – douczeni noszowi i sanitariusze, którzy kilkanaście lat lekarzom i tym lepszym i tym gorszym na ręce patrzyli .

Popatrz @bulon na to inaczej .
 
Od 86 roku wyjeżdżam min. kilkadziesiąt razy w roku jako min. dowódca wozu . W straży czyli dziedzinie bardzo interdyscyplinarnej gdzie żeby być dobrym , zasób wiedzy jest naprawdę potężny . RatMed to tylko wycinek i to niewielki z tego co muszę mieć w głowie i na głowie . Jednak jak jest potrzeba radzę sobie powiedzmy dobrze i z RKO i DIK i z interpretacją EKG , a jak trzeba podkuje i zaintubuję również . Nigdy nie jest mi ciężko – nosze też do śmigłowca poniosę – choć mam sto innych zadań . Nie wychodzę przed szereg ale służę pomocą .
Ale jak k………….. przyjeżdża g…………. 23 letni i zakłada poszkodowanemu drugi pulsoksymetr bo straży jest k………. atrapą i  uważa że wszystkie rozumy zjadł to mam k…………  taki stosunek , a nie inny i g……….. mnie obchodzi system , wole rozmawiać z gburowatym ale lekarzem .

Ja nie traktuje RM jak debila bo nie wie jak obsłużyć i zinterpretować wyniki np. z miernika cztero gazowego .

I dlatego do czasu kiedy RM nie nauczą się pokory i szacunku do innych , to sami w środowisku szacunku nie uzyskają .

A do tego czasu na pewno nie będę pozwalał traktować się jako gorszy ratownik czy człowiek , bo jestem strażakiem , a nie Ratownikiem Medycznym .

Pozdrawiam MIKO

Offline bulon

  • Elitarny spamer :)
  • Global Moderator
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.526
  • Płeć: Mężczyzna
  • www.heartsaver.pl
    • Kursy pierwszej pomocy
Odp: Współpraca z Pogotowiem Ratunkowym
« Odpowiedź #17 dnia: Październik 12, 2008, 11:00:42 »
ja bym chcial z tego miejsca pozdrowic PSP Piaseczno za dobrą akcje w ktorej poprosilismy ich o pomoc do krwotoku z przedramienia.
Nie mielismy juz absolutnie zadnej karetki a wszystko nam jezdzilo w K1 - dyzurny bez zbednych pytan poslal pierwszowyjazdowego.

Karta udzielonej pomocy wypelniona doskonale (tylko ze chyba dla nas idzie jedna), opatrunki zalozone elegancko a doktorowa mowila, ze calkiem przystojny zastep sie pojawil :D:D
Prywatnie zdanie wyrażam pisząc kolorem czarnym.

Moderuje przy pomocy koloru navy.
Każdy moderator ma swój kolor.