Autor Wątek: A kiedy sprzętu jest na prawde mało...  (Przeczytany 5543 razy)

Offline gasior_grzeniu

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 32
  • Płeć: Mężczyzna
A kiedy sprzętu jest na prawde mało...
« dnia: Listopad 03, 2007, 13:28:42 »
Witajcie!

Mam takie pytanie. Od ponad roku uczestniczę w akcjach ratowniczo-gaśniczych prowadzonych przez moje OSP.
Jednostką wielką to my nie jesteśmy. Na wyposażeniu mamy Stara 28 GBM 2,5/x . Nie posiadamy ani aparatów odo (nie sugerujcie się zdjęciem, moje ale gościnnie w innym OSP), szybkiego natarcia, sprzętu hydraulicznego, pneumatycznego i wielu innych rzeczy, w tym armatury do robienia piany.
Posiadamy za to PSP R1 (tym to sie mogę pochwalić) kompletne z deską i szynami

Pytanie moje jest takie.
Co zrobilibyście na moim miejscu w momencie gdy
1) zostajemy wezwani do pożaru gospodarstwa rolnego - pali sie stodoła i chlew, nic nie "ewakuowano"
2) zostajemy wezwani do wypadku samochodowego - dwa samochody, 4 poszkodowanych (jeden sie zatrzymał), zakleszczonych, samochód sie pali

wychodzimy z założenia że:
- jesteśmy na miejscu akcji pierwsi
- jest nas sześciu (kierowca-ratownik med, dowódca, ja ratownik med, i trzech innych chłopców z wioski)
- czas do przyjazdu innej jednostki to około 10 minut (zazwyczaj jest krócej, no ale może sie zdarzyć że z PSP nikt nie będzie mógł przyjechać)

Widzicie. Zastanawiałem się nad tym naprawdę dużo. Teraz chce usłyszeć wasze opinie
Każdy przypadek oddzielnie
« Ostatnia zmiana: Listopad 04, 2007, 21:51:43 wysłana przez gasior_grzeniu »

Offline Pedros

  • VIP
  • *****
  • Wiadomości: 1.023
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: A kiedy sprzętu jest na prawde mało...
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 03, 2007, 18:11:37 »
Tylko mi wyjaśnij czy chcesz każdy przypadek omawiać oddzielnie? Wtedy zdecyduj który najpierw.
Chyba, że dostałeś wezwanie do tych dwóch zdażeń jednocześnie :huh: Co jest nie możliwe... (na 99%)
« Ostatnia zmiana: Listopad 03, 2007, 20:53:37 wysłana przez Pedros »

Online Butel

  • Butel IS YOUR FRIEND
  • KLUBOWICZ-MOD-RADA
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 5.625
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: A kiedy sprzętu jest na prawde mało...
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 03, 2007, 18:24:27 »
Cytuj
wychodzimy z założenia że:
- jesteśmy na miejscu akcji pierwsi
- jest nas sześciu (kierowca-ratownik med, dowódca, ja ratownik med, i trzech innych chłopców z wioski)
- czas do przyjazdu innej jednostki to około 10 minut (zazwyczaj jest krócej, no ale może sie zdarzyć że z PSP nikt nie będzie mógł przyjechać)

Moim zdaniem można popaść w skrajność, zakładając takie założenia  :huh: :huh:
Jest różnica czy zrobisz komuś ŁASKĘ czy LASKE     prof. Jerzy Bralczyk

布特尔俱乐部strazak.pl

Offline mario

  • LORD OF THE RINGS
  • KLUBOWICZ-MOD-RADA
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.123
  • Płeć: Mężczyzna
  • FIRE WALK WITH ME
    • najlepsza strona strażacka
Odp: A kiedy sprzętu jest na prawde mało...
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 03, 2007, 18:59:02 »
Będę trzymał tu stronę Pedrosa - nie jest możliwe żebyś jednocześnie otrzymał obydwa wezwania. To STANOWISKO KIEROWANIA decyduje gdzie jesteś dysponowany. Nie jest możliwe żeby dyżurny zadysponował jeden zastęp do dwóch zdarzeń! Chyba że popełni błąd (przeoczenie) ale to się wtedy od razu wyjaśnia.
Nie ty przy dysponowaniu jesteś od myślenia (bez urazy!).

Teoretycznie może zajść taka sytuacja , że przy dojeżdżaniu do stodoły napotykasz wypadek ale wtedy przystępujesz do działań w pełnym porozumieniu z PSK/MSK

To już bardziej prawdopodobna jest sytuacja że dojeżdżasz do miejsca zdarzenia jako pierwszy jednym zastępem i na miejscu masz zdarzenie masowe. I tak należałoby postawić pytanie , bo w przedstawionej przez Ciebie sytuacji, powtórzę, nie ty jesteś od decydowania. 

Oczywiście istnieje prawdopodobieństwo, że stodoła się będzie palić obok remizy, wypadek będzie na wprost  remizy a wy wszyscy w liczbie sześciu  akurat będziecie na miejscu - ale jest to chyba prawdopodobieństwo chyba niższe niż trafienie szóstki w Dużym Lotku. :)

Ale w takim przypadku odpowiedź jest chyba prosta - wypadek - pomoc i ewakuacja poszkodowanych. Ale niech się wypowiedzą mądrzejsi ode mnie!
« Ostatnia zmiana: Listopad 03, 2007, 19:05:56 wysłana przez mario68 »

Offline Masters16

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 69
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: A kiedy sprzętu jest na prawde mało...
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 03, 2007, 20:33:56 »
Ale koledze chodziło o jeden z dwuch przykładów a nie ze oba zdarzyły sie naraz

Offline Pedros

  • VIP
  • *****
  • Wiadomości: 1.023
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: A kiedy sprzętu jest na prawde mało...
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 03, 2007, 20:56:56 »
No, skoro tylko jeden, to wybierz który chcesz omówić. Podaj dużo szczegułów. Zerknij do innych postów o taktyce działań. Zobacz jak to jest napisane.
Wtedy będa Ci strazacy odpowiadać.

Pozdrawiam

Offline Meku

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 413
  • Płeć: Mężczyzna
    • OSP w Kruszwicy
Odp: A kiedy sprzętu jest na prawde mało...
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 04, 2007, 19:59:23 »
Co jest z wami  :huh:  Dla mnie ten wątek jest wołaniem  pomocy.  Młody, nie wyszkolony, ambitny ratownik, boi sie bezradności przy akcji.
Jeśli mu nie pomożemy to go stracimy z naszych szeregów.
A teraz konkrety
Pożar:
Stodoła -duży ogień i duże promieniowanie cieplne. Majac tyle wody to nie gasimy, bronimy sąsiednich bydynków przez polanie ich wodą.
Chlewik - ustalamy zawartośc - ile i jakie zwierzęta, uwiązane czy nie. Ustalamy też źródło pradu i wyłanczamy.
Jeśli ogień widoczny walisz z pradownicy od dołu do góry. Jeśli duże zadymienie to otwierasz wszystkie drzwi i okna ewentualnie wybijasz szyby. Oddymianie przyspieszysz stosujac pradownice TurboJet prąd zwarty i co 2 sek. rozproszony. Spowoduje to ruch powietrza. Uwaga na reakcję zwierząt. Oceniasz wtedy stan stropu. czy nadpalone belki. Dowódca podejmuje decyzję o wytrzymałości stropu.
Pamietaj o żelaznej zasadzie -życie jest bezcenne - życie ratownika nade wszystko, nastepnie poszkodowni i zwierzeta.
Zasady wyprowadzania zwierzat to długi temat.
Wypadek:
Pożar pod maską zgasisz pradem rozproszonym (uchylajac maskę na 10 cm), nastepnie odpinasz akumulator.
Breszke lub łom to chyba masz na samochodzie - wystaraczy do wyrwania zamka w drzwiach. Stosuj dużą dźwignię nawet z przedłużką i nie bujaj samochodem. Z tyłu poj. poszukaj zaworu od instalacji gazu, jak znajdziesz to zakrecaj butlę.
Pożar w środku gaśnica śniegowa. Pamietaj aby nigdy środek gaśniczy nie dosięgnoł poszkodowanych.
Uwiezione w pedałach nogi kierowcy uwolnisz stosując podpinkę do węży (metr linki z hakiem). Hak zamocuj na pedale sprzegła lub hamulca (nie koniecznie metalową częścią). Drugi koniec okręc na klamce z zewnatrz drzwi lub na trzpieniu rygla zamykajacego. Warunek że drzwi są przymkniete i linka naciągnieta. Przytrzymujac linkę przed popuszczeniem i siłowo owierasz drzwi jak naj szeżej - pedał odgiety.
Foteli to breszką raczej nie przestawisz więc powalcz z orginalnymi mechanizmami i pokretłami.
Poszkodowanych w kołnierzu wyciągasz chwytem Reuteka ale ty o tym wiesz.  ^_^
Jeśli jeszcze jakieś pytania to wal, choc koledzy mają rację poczytaj w dziale TAKTYKA... ,  SZKOLENIE... .
I jeszcze jedno przy akcji napewno wyłoni się dowódca który podyryguje, więc mniej dyskusji a więcej zgrania i bez strachu
pozdro.
« Ostatnia zmiana: Listopad 04, 2007, 20:00:57 wysłana przez Meku »
ZSR  +  ZOSP  +  OSP
          http://www.ospkruszwica.pl

Offline Pedros

  • VIP
  • *****
  • Wiadomości: 1.023
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: A kiedy sprzętu jest na prawde mało...
« Odpowiedź #7 dnia: Listopad 04, 2007, 20:43:51 »
Chlewik - ustalamy zawartośc - ile i jakie zwierzęta, uwiązane czy nie. Ustalamy też źródło pradu i wyłanczamy.
Jeśli ogień widoczny walisz z pradownicy od dołu do góry. Jeśli duże zadymienie to otwierasz wszystkie drzwi i okna ewentualnie wybijasz szyby.

Dobrze, że pomagasz Meku -_-. Ja jestem niestety taki, że wolę systematycznie i powoli. Bez pośpiechu. I nie dwa przypadki na raz. Miejsca na forum jest dosyć na dwa oddzielne tematy.

To teraz dokładnie i powoli: ustalamy zawartość ile i jakie zwierzęta - inne postepowanie jeśli uwiązane owce a inne jeśli nieuwiązane (lub nawet uwiązane mogą być) buchaje. W pierwszym przypadku można postępować tak jak napisałeś w innych - bardziej niebezpiecznych - nie radzę wchodzić i szukać źródła prądu. No i z ewakuacją tez nie będzie łatwo. Szmaty, worki na głowę pomagają w przypadku krów i koni (zwierząt dużych ale w miarę łagodnych) jest nadzieja, że nie widząc co się dzieje nie spanikują. Lepiej gdyby szmaty były wilgotne to i od dymu troche ochroni. Ale znajdź mi na pożarze zabudowań gospodarczych szmaty czy worki jak teraz wszyscy foliowych używają (po nawozach). 
Dobrze jest do ewakuacji zwierząt zawołać gospodarza - jego zwierzęta znają i ufają mu bardziej niż nam. Oczywiście jeśli nie ma zadymienia! I od razu do gospodarza przydzielić rotę lub chociaż jednego strażaka - bo potem znajdziecie gospodarza kwalifikującego sie tylko do udzielenia pierwszej pomocy. Właściciele zawsze próbują ratować dobytek ryzykując zdrowiem. Tak, że zaraz po pomocy przy ewakuacji zwierząt wyprowadzić go ze strefy niebezpiecznej.

Okna jesli już to tylko od zewnątrz (nie masz aparatu Ochrony Dróg Oddechowych). Wybijaj szyby tak, żeby nie wpadły do środka i nie kaleczyły niepotrzebnie zwierząt. Otwierając okna i drzwi uważaj na backdraft. (Jak pożar dostanie troche więcej tlenu to dość gwałtownie może się rozwinąć.)

Jeśli zlokalizujecie już pożar i nie jest on w pobliżu innych zabudowań proponuje nie lać wody na słomę, ściółkę czy siano bo potem będziecie do rana to przerzucali i dogaszali a gospodarz i tak będzie musiał potem własnymi środkami to wyrzucić. Spalona i mokra słoma do niczego się nie nadaje.
My pilnujemy, żeby wszystko do ostatniego źdźbła się wypaliło. Akcja jest wtedy o kilka godzin krótsza, pogorzelisko posprzątane a strażacy nie są tak wyczerpani.

Pamietaj, że bez aparatów ODO też możesz dużo zrobić tylko pamietaj, żeby działać od zewnątrz budynków przez drzwi, okna. Oczywiście gdyby w środku palącej się stodoły bądź chlewika był człowiek, który nie może się wydostać o własnych siłach możecie odstąpić od zasad powszechnie uważanych za bezpieczne ale...
nic na "bohatera".

Offline gasior_grzeniu

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 32
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: A kiedy sprzętu jest na prawde mało...
« Odpowiedź #8 dnia: Listopad 04, 2007, 21:17:03 »
Rzeczywiście pytanie to tak jak napisał Meku "wołanie o pomoc".
Nasza jednostka jak widać jest mała, poza tym słabo wyposażona i ma małe doświadczenie (roczna ilość akcji to około 10, w szczególności trawy).
Problem mój jest następujący. Z racji ww czynników nasi dowódcy mają małe doświadczenie, poza tym musielibyście poznać ich mentalność ażeby należycie wczuć się w moją sytuacje.

Inne posty już czytałem. Tylko że we wszystkich opisujecie prace z należytą ilością sprzętu. Oczywiście podłapałem parę knifów takich jak wyłączanie prądu, ochrona pobliskich zabudowań (przy tak małej ilości wody), czy w niektórych sytuacjach wietrzenie pomieszczeń. Pamiętam również że ratownik nigdy nie może stać się ratowanym, i naprawdę boje si bezsilności w momencie zagrożenia życia innych...

Precyzując sytuacje:

1) budynki ustawione w jednym ciągu, zabudowa:
poddasze     słoma      - słoma- pokój 
parter         mieszkanie-obora-mieszkanie

za chlewem znajduje sie piec centralnego ogrzewanie (opalany węglem)

Poprzez nieuwagę mieszkańców zapala się składzik opału (kartony etc.) usytuowany niedaleko pieca. Ogień rozprzestrzenił się w kierunku obory. Istnieje realne zagrożenie zapalenia się słomy na poddaszu.

w oborze znajdują się krowy, sztuk cztery

mieszkańcy gospodarstwa stoją na podwórzu.
(sytuacja miała miejsce, tylko że było tam wtedy 8 jednostek w tym 2 PSP (GBA i GCBA)) OSP (6 GBM)

2) Wypadek na mało ruchliwej trasie między dwoma zakrętami. Dwa samochody osobowe, bez instalacji LPG, noc okło północy.
« Ostatnia zmiana: Listopad 04, 2007, 22:12:54 wysłana przez gasior_grzeniu »

Offline MIKO

  • KLUBOWICZ-MOD-RADA
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 4.145
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: A kiedy sprzętu jest na prawde mało...
« Odpowiedź #9 dnia: Listopad 05, 2007, 11:46:30 »
Jeszcze kilka zdań :

Pamiętaj że w każdym z powyższych przypadków najważniejsze jest bezpieczeństwo – martwy ratownik już nikomu nie pomoże nawet za cenę kilku zabudowań , więc zawsze myśl czy to co chcesz zrobić jest na pewno bezpieczne , a jeśli nie masz doświadczenia to myśl dwa razy . Nigdy nie biegaj , jak będziesz szybkim krokiem chodził więcej rzeczy przemyślisz i w efekcie zrobisz to szybciej . Np. nie zapomnisz z wozu wziąć prądownicy co jest częstym błędem w pośpiechu i ferworze walki .

Nie wiem jaki czas założyłeś w swoim przypadku , przyjazdu dodatkowych sił i środków ale przy pożarach tak intensywnych skup się od początku na rozpoznaniu wodnym . Może trochę więcej rozwiniętych węży zapewni Ci swobodę działania pod względem środków gaśniczych. Oszczędzaj wodę . Nie zalewaj , a schładzaj i stłumiaj . Wykorzystuj prąd wody na kilku kierunkach . Daj wodzie czas na odebranie ciepła i odparowanie , pamiętaj że duża ilość pozornego dymu to tak naprawdę para . Zawsze od początku przy nie wystarczających siłach i środkach skup się na gaszeniu . Czas który spożytkujesz na „próby” ewakuacji mogą spowodować, że pożar w tym czasie wymknie się spod kontroli . Z reguły to co było można ewakuować już zrobili mieszkańcy i sąsiedzi . Jeśli budynki są połączone spróbuj wykonać dojście do poddaszy od zewnątrz np. rozbierając część dachówek i przygotuj tam stanowiska gaśnicze , działania od wewnątrz nie są dobrym pomysłem w twoim przypadku    

Co do wypadku tak jak wyże , po pierwsze bezpieczeństwo . Ustaw wóz tak by był widoczny minimum z jednego kierunku . Z drugiej trony jeśli nie możesz się posłużyć żadnym przygodnym kierowcą , by postawić jego pojazd na światłach awaryjnych , postaraj się minimum postawić trójkąt , ale nie z boku drogi , a na środku . Prawidłowe oznakowanie miejsca wypadku w takiej sytuacji to bardzo trudna spraw , ale i niezmiernie ważna . Oczywiście ugaś ewentualne pożary i odetnij akumulatory , wiem że możesz mieć z tym problemy , nie zawsze w praktyce otwarcie maski samochodu jest takie proste . Więc zacznij od kluczyków w stacyjce , nie załatwi Ci to tematu ale trochę ograniczy ilość urządzeń pod napięciem . Poszkodowani to temat trudny . Metodą którą uznaje , to ocena stanu poszkodowanych przez jednego ratownika i jego decyzja o kolejności i zakresie udzielanej pomocy .  Nie możesz dopuścić do sytuacji , że skupisz się na zatrzymanym , a przez to pogorszy się stan zdrowia pozostałych . Ludzie czasem giną w wypadkach i nie zmienimy tego . Spróbuj ocenić jego szanse ( i tak ma ich może 10% ) , obrażenia zewnętrzne , wygląd itd. I mimo że nie możemy stwierdzić zgonu , możemy postawić jego diagnozę .

Działaj racjonalnie i bezpiecznie .

Pozdrawiam MIKO
« Ostatnia zmiana: Listopad 05, 2007, 13:23:51 wysłana przez MIKO »

Offline Meku

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 413
  • Płeć: Mężczyzna
    • OSP w Kruszwicy
Odp: A kiedy sprzętu jest na prawde mało...
« Odpowiedź #10 dnia: Listopad 05, 2007, 21:14:18 »
I mimo że nie możemy stwierdzić zgonu , możemy postawić jego diagnozę .
Dodam jeszcze że jeśli głowa nie leży obok to walczysz o życie pacjęta (resuscytacja itp.) i  nie masz prawa odmówić pomocy.
Kierowca nie przytomny ułatwia pracę, bo nie krzyczy z bólu, więc szybciej go wyciągniesz, lecz wtedy liczą się sekundy aby go wyciągnąć.
Następne spostrzeżenie - gdy masz wielu poszkodowanych ten który głośno krzyczy, płacze daje ci sygnał, że płuca pracują i krążenie utrzymane, więc zajmij sie najpierw "milczkiem" bo nie zauważysz jak jego iskierka zgaśnie.
Bądź głuchy na epitety pod waszym adresem od takich krzykaczy. Rób swoje i niedaj sie sprowokować.
POZDRO.
ZSR  +  ZOSP  +  OSP
          http://www.ospkruszwica.pl

Offline MIKO

  • KLUBOWICZ-MOD-RADA
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 4.145
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: A kiedy sprzętu jest na prawde mało...
« Odpowiedź #11 dnia: Listopad 05, 2007, 22:21:21 »
No nie jest tak do końca , bo dekapitacja nie jest jedyną cechą pewną śmierci. Ale wątek medyczny już zostawmy , bo jest od tego dział forum.

Pozdrawiam 

Offline robn

  • KLUBOWICZ-MOD
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.291
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: A kiedy sprzętu jest na prawde mało...
« Odpowiedź #12 dnia: Listopad 05, 2007, 23:25:50 »
Miałem odpisać na ten post ale koledzy byli szybsi, więc tylko moje uwagi i spostrzerzenia:
1. meku, święta racja, najciężej poszkodowanym jest zawsze ten najcichszy, w każdej szkole ratowniczej tego uczą.
2. o tym to nie słyszałem ale sprawdzę sobie to na ćwiczeniach:
Cytuj
Uwiezione w pedałach nogi kierowcy uwolnisz stosując podpinkę do węży (metr linki z hakiem). Hak zamocuj na pedale sprzegła lub hamulca (nie koniecznie metalową częścią). Drugi koniec okręc na klamce z zewnatrz drzwi lub na trzpieniu rygla zamykajacego. Warunek że drzwi są przymkniete i linka naciągnieta. Przytrzymujac linkę przed popuszczeniem i siłowo owierasz drzwi jak naj szeżej - pedał odgiety.
Chociaż nie wierzę że tak sie da to zrobić, ale nie próbowałem tego sposobu (zawsze do tej pory szedł obcinacz) dlatego jak będą ćwiczenia na autozłomie to postaram sie to sprawdzić. 

moje zdanie co do organizacji akcji przy pożarze,
jeśli nie ma posiłków to zabezpieczenie miejsca, odłączenie prądów, ustalenie wielkości pożaru, ilości potrzebnego sprzętu i ludzi i szybkie przekazanie tej informacji do MSK/PSK celem poinformowania służby dyżurnej i ewentualnie dojeżdżających jednostek o sytuacji. Ewakuacja mienia i zwierząt z zachowaniem wymaganej ostrożności z udziałem gospodarza, rozwinięcie linii gaśniczych do obrony budynków, lokalizacja zaopatrzenia wodnego w postaci zbiorników wodnych/hydrantów. 
jak już przybędą posiłki - to dobrze jest podzielić jednostki na odcinki bojowe i każdej wyznaczyć zadanie i d-cę (nie ma znaczenia czy z psp czy osp, liczy sie znajomość ludzi i doświadczenie w działaniach) który będzie koordynował działania na odcinakach (przy założeniu że zasilanie wodne jest w pełni wystarczające). Poza tym koordynacja ewakuacji zwierząt z właścicielem gospodarstwa ułatwi życie i sposób prowadzenia działań. I mądra koordynacja działań wg wskazówek podanych przez kolegów. Pozdr.
EGO = 1 / wiedza

Offline MIKO

  • KLUBOWICZ-MOD-RADA
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 4.145
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: A kiedy sprzętu jest na prawde mało...
« Odpowiedź #13 dnia: Listopad 06, 2007, 11:08:27 »
Z całym szacunkiem chłopaki ale trochę już taką wiedzę holistyczną tu zaczynacie z Ratownictwa Medycznego głosić .

Są różne przypadki i przypadeczki i żadna reguła nie potwierdza faktu , że ten krzyczący jest mniej poszkodowany od tego spokojnie siedzącego na rowie . Miałem choćby tylko w tym roku przypadki gdy krzyczącym brakowały minuty by rozstać się z tym światem . Jest alkohol , są narkotyki powodujące pobudzenie , jest również wpływ zdarzenia i bul. Bardzo często urazy wielo narządowe powodujące np. hipowolemie wprowadzającą naszego poszkodowanego w wstrząs , prowadząc w konsekwencji do nagłego zatrzymania krążenia  bardzo trudnego do leczenia , bo gdy naczynia są nie wypełnione , trudno podawać leki , toczyć płyny , a resuscytacja  jest mało skuteczna .  W drugą stronę , oczywiście miałem przypadki że chodzący , nie uskarżający się na żadne urazy , logiczni , wsadzony na siłę do karetki , tak chyba z przeczucia , spędzał 6 tyg. w szpitalu w śpiączce . Tu przede wszystkim można wymienić urazy głowy : obrzęki , krwiaki rozwijające się swoim tempem i nie koniecznie dające oznaki od początku , nawet dla lekarzy neurologów . Druga część , tych cichych urazów to obrażenia wewnętrzne . Tylko problem w obu jest ten sam , że na miejscu zdarzenia niewiele możemy z nimi zrobić , tlen , odpowiednia pozycja - unieruchomienie , jak możemy to płyny do żyły , komfort termiczny i chyba koniec . Ale to powinniśmy zrobić z każdy poszkodowanym na miejscu .
A więc metodyka postępowania powinna zawsze być taka sama , ocena każdego poszkodowanego , jak się umie badanie urazowe , podstawowe badanie neurologiczne , ocena podstawowych parametrów: tętno , oddech , napływ kapilarny. 

Krzyczy - nie krzyczy , cichy – pobudzony , to naprawdę na poziomie straży pożarnej to trochę mało .   

Drugi temat to zasady i powody odstąpienia od resuscytacji . Napisałem w poprzednim poście , specjalnie to w taki sposób . Nie zawsze działamy w mieście gdzie Zespoły Ratownictwa Medycznego są równo z nami , a siły straży pożarnej to kilka zastępów . Często jest Nas 3-5 a zadań do realizacji cała kolejka . Choć staram się być dostawcą narządów i kilka serc , gałek ocznych czy nerek wyszło z pod mojej ręki to jestem również dużym chłopcem i często muszę wybierać priorytety ratownicze. Przede wszystkim nie mogę sobie pozwolić by przez mojej zaangażowanie w prawdopodobnie mało skuteczne RKO pogorszył się stan któregoś z pozostałych poszkodowanych , bo mogę nie mieć jednego a cztery zgony . Są to trudne sytuacje gdzie łatwo o pomyłkę , czy błąd . Ale jak dobrze zauważyliście naszym zadaniem jest ratować , czyli zaczynać od tych którzy mają największe szanse . I w miarę posiadanych możliwości zajmować się kolejnymi poszkodowanymi .

Podam wam przykład sytuacji na bazie tego co na początku tematu :
W zastępie naszego kolegi jest czterech strażaków , kierowca jednego z pojazdu wypadł w trakcie zderzenia , ma objawy NZK z masywnymi urazami głowy , częściowo odsłonięty mózg , zmasakrowaną twarz , i masywny krwotok w obrębie dużej rany szyi , leży w kałuż krwi . W drugim pojeździe jest uwięzionych trzech pozostałych poszkodowanych, z licznymi urazami i krwotokami, ale dających oznaki życia. Kim się koledzy zajmiecie ? Dwóch RKO leżącego, dwóch poszkodowanymi w pojeździe – udzielenie pomocy , wykonanie dojścia , ewakuacja ?  Pomijam że na bazie sprzętu w zestawie R1 nie wykonacie tego RKO z przyczyn technicznych . Bo nie będziecie w stanie prowadzić skutecznej oddechu zastępczego jak już uda wam się uszczelnić maskę , to powietrze ucieknie wam przez ranę na szyi .

Drastyczne ?? Samo życie !! Takich przypadków z życia opisał bym wam wiele , gdzie nie koniecznie głowa leży obok , a można odstąpić od RKO , w każdym razie chyba że robimy sztukę dla sztuki i zasady .
Przypadek gdy tłum chciał zlinczować strażaków za odstąpienie od RKO uwięzionego w pojeździe również , bo jeden z Ratowników PZM biegał i krzyczał nieprzytomny . Szkoda że była to ostateczna forma nieprzytomności, bo mózg poszkodowanego wypadł i został na pobliskim drzewie .

Pozdrawiam MIKO             

Offline Meku

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 413
  • Płeć: Mężczyzna
    • OSP w Kruszwicy
Odp: A kiedy sprzętu jest na prawde mało...
« Odpowiedź #14 dnia: Listopad 06, 2007, 16:58:06 »
Wiele razy robiłem sztukę dla sztuki wiec  jeszcze żyję  ^_^ ^_^ ^_^
Jakoś nikomu to nie zaszkodziło  :wacko:
Pozdro.
ZSR  +  ZOSP  +  OSP
          http://www.ospkruszwica.pl

Offline Krzyś Mila

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 558
  • By zawsze wracać z tarczą i z dumą nosić mundur...
Op kiedy sprzętu jest naprawdę mało...
« Odpowiedź #15 dnia: Listopad 07, 2007, 13:46:56 »
Witam

Jesteś pierwszym KAR. Zanim przystąpisz do skutecznego działania gaśniczego ciąży na Tobie wiele obowiązków. Może się zdarzyć tak, że zanim rozwiniesz linię gaśniczą, na miejscu będą już posiłki.
Po pierwsze, to Ty decydujesz o ustawieniu samochodu, a tym samym, o tym w którym kierunku będziesz prowadził natarcie. To ty decydujesz, w którą stronę spychasz ogień. Złe rozpoczęcie działań gaśniczych może znacznie opóźnić prawidłowe działanie, bo być może następne zastępy zanim się rozwiną, będą musiał najpierw zwinąć Ciebie.
Po drugie Ty jako pierwszy przekazujesz profesjonalny meldunek o zastanej sytuacji do PSK. Masz za zadanie, co najmniej wstępnie określić jakie siły i środki będą potrzebne i zadysponować je na miejsce przez PSK. Im szybciej siły i środki będą wystarczające do prowadzenia skutecznych działań w natarciu, tym szybciej pożar będzie zlokalizowany, a straty po pożarowe będą mniejsze (mówię tu również o zaopatrzeniu wodnym, wody nie powinno zabraknąć, w żadnym momencie akcji, więc nie wylej swojej przed przybyciem kolejnych zastępów).
Po trzecie siły i środki to również inne służby, nie tylko straż pożarna.
Ważne jest byś już teraz odciął prąd i gaz oraz na miejsce wezwał pogotowie energetyczne i gazowe (jeżeli gazowe potrzebne).
Określ, czy są osoby ranne i jakiej pomocy medycznej będziesz potrzebował. Zasadą stało się, w moim powiecie, że podczas działań gaśniczych, w czasie pożarów budynków, na miejscu jest również pogotowie ratunkowe, nawet jeżeli nie ma osób poszkodowanych.
Być może trzeba będzie zadysponować ciężki sprzęt, nie będący na wyposażeniu PSP, od prywatnych podmiotów, bądż sprzęt z innej terenowo jednostki PSP - z innego powiatu.
Po czwarte, powinieneś znaleść kogoś z domowników. Jego pomoc może okazać się bardzo potrzebna np. w czasie ewakuacji zwierząt. Od niego uzyskasz ważne informacje o konstrukcji budynku, o planie pomieszczeń, o możliwych drogach dojścia do palących się pomieszczeń, o składowanych materiałach, o mogących wystąpić dodatkowych niebezpieczeństwach itp.
Jak widzisz, by rozpocząć, w sposób właściwy akcję ratowniczą, często wystarcza tylko radiostacja.

Jeżeli mowa o wypadku drogowym, dodam tylko, żebyś zwrócił szczególną uwagę na właściwe ustawienie samochodu, by nie zablokować innych służbą, a jednocześnie by zabezpieczyć miejsce zdarzenia przed najechaniem przez innych użytkowników drogi.

Pozdrawiam
« Ostatnia zmiana: Listopad 07, 2007, 14:17:16 wysłana przez Krzyś Mila »

strażak79

  • Gość
Odp: A kiedy sprzętu jest na prawde mało...
« Odpowiedź #16 dnia: Listopad 07, 2007, 14:18:16 »
Mój wykładowca taktyki powiedział kiedyś tak,: "myśl i przewiduj bo co ma się spalić to i tak się spali. Ale jak tobie lub komuś zacznie się dupa przysmarzać to znaczy że spier..oliłeś planowanie działań"

Offline gasior_grzeniu

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 32
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: A kiedy sprzętu jest na prawde mało...
« Odpowiedź #17 dnia: Listopad 07, 2007, 17:07:29 »
Macie racje. Wszyscy razem i każdy z osobna. Sądzę że teraz, jeżeli jakaś sytuacja będzie miała miejsce, na pewno będę myślał. I to dużo. Bo dzięki temu dupa mi sie nie przysmaży :)

Cieszę się że temat ten spotkał się z tak dużym odzewem. Postanowiłem wpisywać tutaj wszystkie moje pytania, tak więc jeżeli możecie zaglądajcie czasem.

Tak więc zaczynam pytać:

Kiedy, jak i kto ma wypełniać kartę poszkodowanego (kurs był, ale jak w rzeczywistości)

strażak79

  • Gość
Odp: A kiedy sprzętu jest na prawde mało...
« Odpowiedź #18 dnia: Listopad 07, 2007, 17:38:06 »
Kiedy? - jak najszybciej najlepiej przed przekazaniem pogotowiu
jak? - to już jest banalnie proste bo druk nie jest skomplikowany
kto? - prawy górny róg karty jest miejsce na dane ratownika a w prawym dolnym miejsce na jego podpis.

http://www.mswia.gov.pl/download.php?s=1&id=581

I jedna zasada
Jak nie wiesz co masz zrobić podaj tlen
« Ostatnia zmiana: Listopad 07, 2007, 22:54:27 wysłana przez strażak79 »

Offline MIKO

  • KLUBOWICZ-MOD-RADA
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 4.145
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: A kiedy sprzętu jest na prawde mało...
« Odpowiedź #19 dnia: Listopad 07, 2007, 21:51:07 »
Tak naprawdę kartę udzielonej pomocy medycznej powinno się wypełnić zawsze kiedy twoje działania wykroczyły poza tzw. wsparcie psychiczne poszkodowanego.

Kiedy fizycznie ? Najlepiej do czasu przekazania Zespołowi Ratownictwa Medycznego by do niego trafiła jedna kopia ( to chyba jedno z założeń ) , ale pisarza nam brakuje na stanach zastępów , wiec z reguły wypełnia się w jednostce . Ale opłaca się, zawsze jakiś ślad zostaje w razie komplikacji .

 Jak ? Poza oczywistymi informacjami staraj się, by lewa strona współgrała z prawą . To zasada techniczna dla przejrzystości i logiki karty , ale również merytoryczna dla przebiegu działań ratowniczo . Zresztą z drugiej strony czytanie karty , to wskazówki postępowania – np.: duszność -> pozycja siedząca , 100 % tlenu . Oczywiście możesz zaznaczyć dowolną ilość linijek odpowiadających stanowi danego poszkodowanego .

Pozdrawiam  MIKO