Autor Wątek: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego  (Przeczytany 180549 razy)

Offline hose

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 81
Odp: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego
« Odpowiedź #20 dnia: Luty 26, 2007, 13:29:01 »
Ojciec strofuje synka:
- Ile razy ci mówiłem żebyś nie bawił się zapałkami, bo możesz spowodować pożar!
- Ja się wcale nie bawię, chcę zapalić papierosa ...

W środku nocy właściciel hotelu puka do drzwi jednego z pokoi i woła:
-Pożar!! Proszę wstawać i czym prędzej opuścić hotel!
Na to facet z pokoju:
-No już dobrze! Ale niech pan nie ma złudzeń - zapłacę tylko połowę rachunku!


Dyżurujący przy telefonie strażak odbiera zgłoszenie o pożarze i odpowiada do słuchawki:
- Niestety, wszystkie wozy wyjechały na akcje gaszenia, nic nie mogę na to poradzić.
Gdy odłożył słuchawkę, siedzący obok niego kolega mówi:
- Zwariowałeś?! Przecież wszystkie wozy są wolne!
- Tak, ale to pali się domek mojej teściowej.

Żona do męża strażaka wracającego nad ranem do domu :
- Znowu wracasz o trzeciej!
- Cóż, służba nie drużba. Sama wiesz...
- Tak, wiem, to już 27 pożar w tym miesiącu!

Do OSP zgłasza się kandydat na strażaka.
- Pracowałeś kiedyś w straży?
- Nie.
- Odbyłeś jakieś szkolenie?
- Nie.
- Więc jakie masz kwalifikacje?
- Jestem różdżkarzem, umiem szukać wody.


Podczas zajęć kulturalno-wychowawczych w remizie prowadzący zadaje pytanie:
- Czym różni się fortepian od skrzypiec?
Po długim milczeniu z sali pada odpowiedź:
- Fortepian pali się dłużej.


- Sąsiedzie, czy wasze konie kopcą papierosy?
- A gdzie tam!
- No to stajnia wam się jara!


Fąfarowa przygotowująca w kuchni potrawy wigilijne, słyszy wołanie Jasia:
- Mamo, choinka się pali!
- Tyle razy mówiłam: nie mówi się "pali", tylko "świeci".
Po chwili:
- Mamo, firanki się świecą!!!


Policjant zatrzymuje kierowcę małego fiata, który jechał z nadmierną prędkością.
Jechał pan jak do pożaru - zwrócił uwagę policjant.
- Jeszcze nie do pożaru, ale nigdy nic nie wiadomo, zostawiłem w domu dzieci bez opieki.


Strażak wspominając minione lato:
- Było tak gorąco, że na szczęście nie miałem czasu się ożenić!


- Czego tak beczysz?
- Bo mnie ojciec pasem zlał za pieczenie kartofli ... uuuuu...
- To ile było tych kartofli?
- Trzy.
- I za te kartofle tak cię zlał?
- I jeszcze za trzy hektary lasu, bo ognisko rozpaliłem przy samym lesie ... uuuuu....


Żona czyni mężowi wymówki:
- Nigdy ze mną nie wychodzisz. Wkrótce wszyscy będą o nas mówić jak o Kowalskich.
- A co mówią o Kowalskich?
- Że jedyny raz wyszli razem kiedy paliło się ich mieszkanie!


W biurze wybuchł pożar. Dyrektor biega w popłochu po swoim gabinecie, szukając czegoś w regałach i w szufladzie.
- Czego pan szuka? - pyta sekretarka.
-Gdzieś tu wsadziłem broszurkę z przepisami przeciwpożarowymi...


Offline lang

  • KLUBOWICZ
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.305
Odp: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego
« Odpowiedź #21 dnia: Marzec 03, 2007, 19:04:21 »
Pewnego razu pastuch przepędzał swoje owce z jednego pastwiska na drugie.
Nagle, w kłębach kurzu i z rykiem silnika zatrzymało się przy nim nowiutkie BMW. Kierowcą był młody człowiek w garniturze Prada, butach Gucci'ego, okularach Dior'a itd... itd. Typowy yuppie.
Koleś wystawił się przez opuszczaną szybkę i pyta:
- Czy jeżeli powiem ci, ile dokładnie masz owiec w stadzie, dasz mi jedną z nich?
Owczarz popatrzył na facia, na swoje stado i odpowiedział:
- Jasne, czemu nie?
Yuppie zaparkował samochód. Wyciągnął notebook DELL podłączony do komórki AT&T. Połączył się z Internetem, wszedł na stronę NASA i za pomocą GPS dokładnie określił swoja pozycje. Podał ją do innego satelity NASA, który zrobił zdjęcie obszaru w wysokiej rozdzielczości.
Młody człowiek otworzył zdjęcie, używając Adobe Photoshop, przekonwertował plik i wysłał go do centrum obróbki zdjęć cyfrowych w Hamburgu.
Po kilku sekundach na palmtopa przyszedł mail informujący go, że zdjęcie zostało obrobione i podający adres, pod którym zostały zmagazynowane dane.
Koleś wszedł więc do bazy danych SQL i ściągnął dane, a następnie nakarmił nimi arkusz Excela, wypchany setkami skomplikowanych formułek. Po otrzymaniu wyniku, wydrukował na swojej mini drukarce HP LaserJet pełny 150-stronicowy raport.
Podał go pastuchowi i powiedział:
- Masz w stadzie 1586 owiec.
- To prawda - powiedział owczarz - Jak przypuszczam, chcesz teraz wybrać sobie jedną z nich?
Stał spokojnie, obserwując młodego człowieka rozglądającego się wśród stada, wybierającego zwierzaka, a następnie ładującego go do bagażnika nowiutkiego BMW.
Po czym odezwał się znowu:
- Hej, a jak ci powiem, jaki jest Twój zawód, to oddasz mi zwierzaka?
Yuppie pomyślał przez chwilkę, a następnie odparł:
- Jasne, czemu nie?!
- Jesteś konsultantem! - powiedział pastuch.
- O rany, niesamowite! Jak zgadłeś?
- Nie musiałem zgadywać - rzekł owczarz - Zjawiłeś się tutaj nie wzywany, żądając zapłaty za odpowiedź, którą znałem, na pytanie, którego nigdy nie zadawałem. A w dodatku gówno wiesz o mojej robocie...
Oddawaj psa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
„Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz” Mahatma Gandhi

próby zamiany zastygłego betonu w szarą masę zdolną do absorpcji są z góry skazane na niepowodzenie

Offline Geddeon

  • KLUBOWICZ
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 1.419
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego
« Odpowiedź #22 dnia: Marzec 06, 2007, 01:31:52 »
Kierowca tira, jadący z prędkością 200 km/h zobaczył przed sobą małego wróbelka na wysokości twarzy. Jak mógł starał się go ominąć, ale przy tej prędkości nic się nie dało zrobić. Uderzony ptak przekoziołkował i upadł na asfalt. Kierowca, mając wyrzuty sumienia, zatrzymał się i wrócił po ptaka. Ponieważ wyglądało na to, że wróbelek żyje, zabrał go z asfaltu. W domu umieścił go w klatce, włożył do niej trochę jakiegoś pożywienia i wodę w miseczce. Rano wróbelek ocknął się, popatrzył na wodę, popatrzył na jedzenie, popatrzył na pręty klatki przed sobą i mówi:

- O k....a! Zabiłem go!
---------------------------------------------------------------------------------------------
Kanadyjczyk je sobie spokojnie śniadanie (chleb z marmoladą i coś tam jeszcze). Przysiada się do niego żujący gumę Amerykanin.

- To wy w Kanadzie jecie cały chleb? - pyta Amerykanin.

- No, tak.

- Bo my w USA jemy tylko środek. Skórki odkrawamy, zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy do recyklingu, przerabiamy na croissanty i sprzedajemy do Kanady. - Stwierdza pogardliwie Amerykanin żując swoją gumę. Kanadyjczyk spokojnie kontynuuje konsumpcję porannego posiłku.

- A marmoladę jecie? - pyta dalej Amerykanin.

- No, tak.

- Bo my w USA jemy tylko świeże owoce. Skórki, pestki i tak dalej, zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy do recyklingu, przerabiamy na dżem i sprzedajemy do Kanady - puentuje pytanie Amerykanin, żując gumę.

- A seks w USA uprawiacie? - pyta nagle Kanadyjczyk.

- No, oczywiście.

- A z prezerwatywami co robicie?

- Wyrzucamy.

- Bo my w Kanadzie to swoje zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy do recyklingu, przerabiamy na gumę do żucia i sprzedajemy do USA.
------------------------------------------------------------------------------------------
W aptece stoi nieśmiały chłopak. Gdy wszyscy klienci wyszli, aptekarz pyta:

- Co, pierwsza randka?

- Gorzej - odpowiada chłopak - pierwsza gościna u mojej dziewczyny.

- Rozumiem - mówi aptekarz - masz tu prezerwatywę. Chłopak się rozochocił.

- Panie, daj pan dwie, jej mama podobno też fajna dupa!

Chłopak trafia do domu swojej dziewczyny. Zostaje przedstawiony rodzinie.

Siadają przy stole i następuje poczęstunek. Po godzinie dziewczyna nie wytrzymuje, przeprasza i prosi gościa ze sobą:

- Gdybym ja wiedziała, że ty taki niewychowany... Cały wieczór nic nie powiedziałeś tylko patrzyłeś w podłogę. Nigdy więcej cię nie zaproszę!

- A gdybym ja wiedział, że twój ojciec jest aptekarzem, nigdy bym do was nie przyszedł.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Do Somalii przyjechał św. Mikołaj. Chodzi po ulicach i pyta:

- Dlaczego te dzieci są takie chude?

- Bo nie jedzą.

- Nie jedzą? - Oj, to nie dostaną prezentów!
-------------------------------------------------------------------------------------------
Zaczaił się wilk na czerwonego kapturka. Gdy dziewczynka nadeszła, wilk rzucił się na nią i zgwałcił. Spodobało mu się, to ją zgwałcił jeszcze raz, i jeszcze raz. Po kilku następnych razach pada wycieńczony obok Kapturka. Czerwony Kapturek unosi się na łokciach i spokojnie pyta:

- Wilku, masz ty chociaż zaświadczenie, że nie jesteś chory na jakiegoś syfa?

- Pewnie, że mam!

- No, to możesz je spokojnie podrzeć.

--------------------------------------------------------------------------------------------
Trzech siedmiolatków kłóci się który z nich ma lepszą pamięć.
- Ja pamiętam pierwszy dzień w przedszkolu! - mówi pierwszy.
- Ja pamiętam pierwszy dzień w szpitalu położniczym! - mówi drugi.
Trzeci:
- To jeszcze nic! Ja pamiętam jak jechałem pod namioty z tatą, a wracałem z mamą!
--------------------------------------------------------------------------------------------
Do drukarni przychodzi brudny, niechlujnie ubrany klient i pyta:
- Czy można wydrukować zdjęcia Giertycha?
- No, można. Klient nasz pan.
- A zdjęcia Leppera?
- Można.
- To poproszę po 10 sztuk.
Po paru dniach klient wraca do drukarni. Jest nieco schludniej ubrany.
- Proszę mi wydrukować 200 zdjęć Leppera i 200 Gierytcha.
Minęło kilka dni i sytuacja się powtarza, ale tym razem facet jest już ubrany w elegancki garnitur i zamawia po 1.000 zdjęć Giertycha i 1.000 Leppera.
Gdy następnym razem ten sam facet podjechał pod sklep eleganckim samochodem i poprosił o wydrukowanie po 10.000 zdjęć Leppera i Giertycha, sprzedawca nie wytrzymał i pyta:
- Panie, o co tu chodzi z tymi zdjęciami? Co pan robi z tymi zdjęciami, że dorobił się pan takiego auta?
Facet:
- Otworzyłem strzelnicę za miastem.
---------------------------------------------------------------------------------------------






Offline solosar

  • Stary Wyga
  • **
  • Wiadomości: 111
Odp: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego
« Odpowiedź #23 dnia: Marzec 07, 2007, 23:27:36 »
:)
« Ostatnia zmiana: Marzec 31, 2016, 22:30:37 wysłana przez solosar »

Offline robard

  • KLUBOWICZ
  • Weteran
  • *
  • Wiadomości: 956
Odp: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego
« Odpowiedź #24 dnia: Marzec 21, 2007, 01:20:45 »
Garść do -w-cipnych dowcipów, czyli erotyka na wesoło:

Pewien rozbitek, niczym Robinson, od wielu lat żyje na bezludnej wyspie.
Pewnego dnia zauważa, że do brzegu przybiła łódka. Z łódki wysiadła Klaudia Schiffer. Przepiękna modelka rozbiera się i zaczyna kusić rozbitka:

- No, podejdź do mnie. Pewnie ci brakowało kobiety, co?
- Tak, brakowała mi – mówi rozbitek. Podbiega do Klaudii, przewraca ją na ziemię i zaczyna „robić swoje”.

- No, i jak było – pyta go modelka, gdy już jest po wszystkim.
- Całkiem fajnie – odpowiada jej rozbitek, ale bez entuzjazmu.

- Chcesz, żebym jeszcze coś dla ciebie zrobiła?
- Może mogłabyś się na chwilkę przebrać za faceta?

- No, co ty, daj spokój, wszyscy mówią, że jestem superpiękna, a ty chcesz faceta?
- Błagam cię – odpowiada rozbitek – dam ci moje ubranie, zrobimy ci brodę ze słomy, no...

- Dobrze, ale tylko raz, ok.? – Mówi modelka po chwili namysłu, poczym przebiera się za mężczyznę i staje przed rozbitkiem.

Rozbitek uśmiecha się do niej. Klepie ją w łopatkę i mówi rozradowany:
- Cześć stary, nie zgadniesz, kogo przeleciałem... Klaudię Schiffer!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ojciec prowadzi córkę do przedszkola. Nagle dziewczynka zauważa dwa kopulujące psy, pyta:

- Tato, tato, co robią te pieski?
Ojciec jest zawstydzony. Postanawia zmyślać:

- Ten piesek, który jest u góry zwichnął sobie łapkę. Teraz ten drugi piesek, który jest na dole, pomaga mu dojść do domku.
Wiesz co, tato? – Mówi córka – W życiu to norma. Ty komuś pomożesz, a ten ktoś cię potem normalnie posunie w tyłek!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Pijany mąż wraca do domu. Żona chce mu pokazać swoją wyrozumiałość. Zdejmuje mu buty i zagaduje:

- Zmęczyłeś się, co? Te służbowe spotkania. Zmusili cię do picia, prawda?
- No, tak – mówi mąż.

Żona ściąga koszulę i zauważa ślady szminki na torsie męża. Mówi znowu:

- Tak, ta sekretarka jest niezdarna. Ochlapała cię winem, prawda?
- Dokładnie – odpowiada mąż.

W końcu żona ściąga mu spodnie i widzi damskie stringi...
Mąż na to:
- No, kur....a kombinuj, mała, kombinuj!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dwa penisy siedzą sobie w knajpie i piją piwo. Nagle otwierają się drzwi i do środka wchodzi wibrator.
Jeden penis patrzy zdziwiony i mówi do drugiego:
- Ja pierd..lę, patrz! Cyborg!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Do gabinetu lekarza wchodzi mężczyzna i już od progu woła:
- Panie doktorze, proszę mnie wykastrować!
Doktor patrzy na niego zaskoczony, po czym pyta:
- Wykastrować? Czy jest pan tego całkowicie pewien?
- Tak, tak, jestem najzupełniej pewien! Proszę mnie wykastrować! – odpowiada pacjent.
Lekarz jest bardzo zdziwiony, ale kastruje pacjenta. Cała sprawa nie daje mu jednak spokoju, więc po zabiegu pyta:
- Niech pan mi powie, bo jestem bardzo ciekawy, dlaczego pan chciał się wykastrować?
- A wie pan, niedawno się ożeniłem, moja żona jest wyznania mojżeszowego i bardzo na to nalegała.
- To pan chciał się obrzezać!
- A co ja powiedziałem?!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

A) Marketing kobiecy
1. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, podchodzisz i mówisz: "Jestem dobra w łóżku". To jest marketing bezpośredni.
2. Jesteś na imprezie z przyjaciółmi, widzisz atrakcyjnego faceta, jeden z twoich znajomych podchodzi i mówi: "Tamta laska jest świetna w łóżku". To jest reklama.
3. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, prosisz go o numer telefonu, następnego dnia dzwonisz i mówisz "Jestem dobra w łóżku". To z kolei jest telemarketing.
4. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, rozpoznajesz go, odświeżasz mu w pamięci znajomość i pytasz "pamiętasz jak dobra jestem w łóżku?" to się nazywa Customer Relationship Management.
5. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, wstajesz, poprawiasz ubranie i fryzurę, podchodzisz, stawiasz mu drinka. Mówisz mu jak ładnie pachnie oraz zachwycasz się jego garniturem. Napomykasz jak dobra jesteś w łóżku. To się nazywa Public Relations.
6. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, podchodzisz i mówisz: "Jestem dobra w łóżku", następnie pokazujesz mu jeden sutek, lub cala pierś. To jest Merchendising.
7. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, on podchodzi i mówi: "Słyszałem, ze jesteś świetna w łóżku" – To jest uznana marka - branding.

B) Marketing męski
Podchodzisz do laski na imprezie i mówisz: "Jestem fenomenalny w łóżku, potrafię spędzić całą noc kochając się bez przerwy." To nazywa się Nieuczciwa Reklama i jest karane w większości krajów UE.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

U lekarza zjawia się mężczyzna po trzydziestce i mówi:
- Panie doktorze, mam problem z seksem
- W takim razie niech pan mi opowie o swoim zwykłym dniu - zachęca lekarz
- Wszystko zaczyna się jeszcze w środku nocy. Żona budzi mnie o trzeciej nad ranem na mały numerek, a potem jeszcze raz o piątej, żebyśmy mogli kochać się przed pójściem do pracy.
- Aha... wszystko jasne - odpowiada lekarz
- Nie... sekundę - tłumaczy mężczyzna - bo widzi pan, zawsze kiedy jadę pociągiem do pracy spotykam tę ślicznotkę, znajdujemy wolny przedział i kochamy się cała drogę.
- Aha... teraz już wszystko jasne - przytakuje doktor
- Nie... sekundę - kontynuuje pacjent - kiedy przyjeżdżam do pracy nie mogę oprzeć się urokom mojej sekretarki i kochamy się na zapleczu.
- Aha... teraz już wszystko jasne - ocenia specjalista.
- Nie, nie, nie - ripostuje facet – Podczas obiadu widzę się z bardzo atrakcyjną kelnerką, a że bardzo mi się podoba, kochamy się w restauracyjnej kuchni.
- Aha... wszystko jasne - informuje doktor.
- Nie... jest ciąg dalszy - dodaje pacjent – kiedy wracam do pracy muszę zaspokoić moją wymagającą szefową, bo inaczej wylałaby mnie z pracy.
- Aha... - mówi lekarz - teraz wszystko jasne.
- Na co mężczyzna odzywa się:
- Nie, to jeszcze nie wszystko. Bo kiedy wracam do domu moja żona tak cieszy się z mojego powrotu, że chce ulżyć mi jak tylko ujrzy mnie w drzwiach.
- Więc w czym problem? - pyta doktor
- No cóż - odpowiada trzydziestolatek - strasznie mnie boli gdy się onanizuję.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Mężczyzna umiera i trafia do piekła. Tam wita go diabeł:
- Możesz wybrać sobie pokój, w którym będziesz przebywał. Podmienisz osobę, która się w nim obecnie znajduje. Ona pójdzie do nieba, a ty będziesz tam dopóki ktoś inny nie będzie chciał cię zastąpić. Więc, dalej, wybierz sobie pokój.
Diabeł prowadzi mężczyznę do pierwszej sali, gdzie widzą kobietę przypiętą do ściany i chłostaną. W kolejnym pokoju osoba jest przypalana pochodnią, a w ostatnim ukazuje się naga kobieta robiąca laskę mężczyźnie.
- Wybieram ten pokój - krzyczy podekscytowany mężczyzna.
- No dobrze - mówi diabeł, po czym podchodzi do kobiety, łapię ją za ramię i mówi: - Możesz już iść. Znalazłem kogoś na twoje miejsce. :wacko:
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

W pewnej wsi żył sobie młynarz. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że był on bardzo jurny. Sypiał po kolei z wszystkimi kobietami w okolicy. Mieszkańcom wsi za bardzo to nie przeszkadzało, ale gdy w końcu któregoś dnia młynarz przespał się z córką sołtysa, stwierdzili, że miarka się przebrała. Wieśniacy zebrali się, aby zdecydować jak ukarać młynarza. Ale sprawa była bardzo delikatna, ponieważ był on jedynym młynarzem w okolicy i gdyby się obraził i wyniósł z wioski, mieszkańcy przeżywaliby ciężkie chwile. Uradzili więc, że kara powinna być na tyle lekka, żeby młynarz nie poczuł się urażony.
Pyta więc sołtys:
- Ma ktoś jakieś propozycje?
Zapada głucha cisza. W końcu podnosi się do góry wielka, włochata łapa.
- Słuchamy, kowalu.
- Mogę mu zajeb....ć?
- Nie kowalu, młynarz wtedy na pewno odejdzie od nas, a bez niego będzie nam ciężko. Musimy znaleźć inny sposób.
Znów zapada cisza i znów w górę wędruje ta sama łapa kowala:
- A może mogę zajeb......ć stolarzowi? Ich jest dwóch!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Żona do męża:
- Kochanie, powiedz mi coś słodkiego...
- Nie teraz, jestem zajęty.
- Kochanie, no powiedz mi coś słodkiego...
- Naprawdę, teraz nie mam czasu!
- Ale kochanie, chociaż jedno słówko...
- "Miód" i wreszcie się odpier..!


« Ostatnia zmiana: Marzec 21, 2007, 01:31:40 wysłana przez robard »
"Uczciwy człowiek szuka prawdy, kłamca jest patologicznie wszechwiedzący"

Prawo Oczekiwań - negatywne oczekiwania rodzą negatywne wyniki. Pozytywne oczekiwania rodzą negatywne wyniki.

Offline solosar

  • Stary Wyga
  • **
  • Wiadomości: 111
Odp: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego
« Odpowiedź #25 dnia: Marzec 21, 2007, 18:03:18 »
:)
« Ostatnia zmiana: Marzec 31, 2016, 22:30:19 wysłana przez solosar »

Offline HAZMAT

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 377
  • Płeć: Mężczyzna
  • jeden wielki rozpiździej
Odp: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego
« Odpowiedź #26 dnia: Marzec 21, 2007, 19:46:50 »
przychodzi strażol do kwatermistrza i mówi: mam dziurawe rękawice
kwatermistrz na to: już wymieniam

Pozdro dla wszyskich PODZIAŁOWCÓW i Chemików po fachu

Offline madmax29

  • VIP
  • *****
  • Wiadomości: 2.364
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego
« Odpowiedź #27 dnia: Marzec 22, 2007, 20:28:48 »
Słoneczko...
- Tak, kotku?
- Zrobisz śniadanie, rybko?
- Oczywiście, skarbeńku.
- Jajeczniczkę, rybko?
- Ze szczypiorkiem, pieseczku.
- Ale na masełku, żabciu?
- Nie może być inaczej, misiu.
- Kur*a, myszko... przyznaj się! Ty też nie pamiętasz, jak mam na imię  :wacko:

Offline MGNACZUS

  • Banita FM
  • KLUBOWICZ-MOD
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 1.469
  • Płeć: Mężczyzna
  • Odwaga jest najpiękniejszą formą szaleństwa.
Odp: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego
« Odpowiedź #28 dnia: Marzec 22, 2007, 21:37:47 »
Dwóch Arabów miało w USA sprawy do załatwienia. Udało im się załatwić je za jednym zamachem…
_________________________________________________________

Wraca mąż z polowania i zastaje żonę z kochankiem.-Wyłaz z łóżka! -krzyczy mąż do kochanka. Kochanek wyskakuje i zasłania dłońmi przyrodzenie. Mąż spokojnie celuje z dubeltówki prosto w krocze mężczyzny. Kochanek krzyczy:- Nie wygłupiaj się chłopie, daj mi szansę...! Na to mąż: -No dobra. Rozbujaj...
_________________________________________________________


Dlaczego Niemki nie bawią się w chowanego?? Bo nikt nie chce ich szukać…
_________________________________________________________

Najnowsze badania wykazały, że trzech na dziesięciu młodych Polaków żyje w stresie. Pozostałych siedmiu żyje w Londynie.
_________________________________________________________

Zakłady mięsne rzeźnia nr5 – ubojnia. Rozmawiają dwie krowy.
- Cześć - mówi pierwsza - Jestem krasula.
- Ja Mućka – odpowiada druga
- Pierwszy raz tu??
- Nie ku%!#a drugi!!
_________________________________________________________

Do taksówki wsiada napakowany jegomość w dresie, i wrzeszczy do taksówkarza:
- Napie$d@laj ku..a na Mickiewicza!!!
Wyrwany z zadumy i przestraszony taksówkarz
- Pier%olony Mickiewicz! Takie hu^&we wiersze pisał, a „Pana Tadeusza” to już kompletnie spier*&%ił!!!
_________________________________________________________

Młody człowiek przychodzi do ojca Swojej sympatii
– Czy mogę prosić o rękę Pana córki?? – pyta
- A co nie masz Swojej?? – zażartował na to ojciec
- Mam, ale jest już zmęczona…
_________________________________________________________

KAWAŁ SZOWINISTYCZNY
Co robi kobieta po stosunku?? Przeszkadza…
_________________________________________________________

I ostatni dowcip:
Dnia 1 Kwietnia wszyscy pracownicy PSP otrzymują podwyżkę uposażenia  w raz z wyrównaniem od początku roku.


„Wiesz jak rozpoznać strażaka w tłumie panicznie uciekających ludzi??
Zawsze będzie biegł w przeciwną stronę niż wszyscy inni…”

Offline solosar

  • Stary Wyga
  • **
  • Wiadomości: 111
Odp: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego
« Odpowiedź #29 dnia: Marzec 23, 2007, 18:16:35 »
:)
« Ostatnia zmiana: Marzec 31, 2016, 22:29:57 wysłana przez solosar »

Offline mlody-667

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 54
Odp: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego
« Odpowiedź #30 dnia: Marzec 30, 2007, 21:04:15 »
babciu czemu masz takie wielkie mięśnie?
bo pracowałam w biedronce

tato,słyszałem że twój ojciec był pojebany?
ta chyba twój

Offline hose

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 81
Odp: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego
« Odpowiedź #31 dnia: Kwiecień 01, 2007, 17:26:19 »
Jaka jest różnica między piłą tarczową, a stringami?
Chwila nieuwagi i palce w dupie.

Offline kloss

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 80
  • Te sztuczki to nie ze mną, Brunner...
Odp: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego
« Odpowiedź #32 dnia: Kwiecień 01, 2007, 19:46:45 »
Czasy kwitnącego socjalizmu w ZSRR. Pani pyta dzieci w szkole:
Powiedzcie mi, co to jest szczęście?
Las rąk w górze. Każdy chce powiedzieć, ale najwyżej oczywiście łapa Saszy, czyli takiego ruskiego Jasia.
Szczęście to jest to, że urodziliśmy się, żyjemy, mieszkamy, uczymy się i bawimy w naszej najukochańszej, najwspanialszej i najcudowniejszej ojczyźnie - w Związku Radzieckim!
Bardzo dobrze Sasza - oceniła pani i pyta dalej.
A co to jest moje dzieci w takim razie pech?
I tu nastała cisza. Nikt się nie kwapi do odpowiedzi.
Wreszcie po chwili niezdecydowania znowu widać w górze rękę Saszy.
Pani chcąc nie chcąc udziela mu głosu. No powiedz, Sasza.
Pech to jest to, że to właśnie nam się to szczęście przydarzyło!

Mariusz_43

  • Gość
Odp: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego
« Odpowiedź #33 dnia: Kwiecień 07, 2007, 10:28:47 »
Długość może odstraszać, ale jednak zachęcam do przeczytania ;-).


Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować.
Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
- No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
- Jedną, szefie.
- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
- Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...

Offline sasza

  • Stary Wyga
  • **
  • Wiadomości: 125
Odp: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego
« Odpowiedź #34 dnia: Kwiecień 08, 2007, 20:20:28 »
Babcia poszła do sklepu by kupić kochanemu wnuczkowi wędkę na urodziny. Nie bardzo
wiedziała co wybrać, więc złapała pierwszą lepszą z brzegu - i idzie do kasy. Kasę obsługuje
jakiś cool koleś w ciemnych okularach i z fryzurą w pasemka.
Babcia pokazuje mu wędkę i pyta czy będzie to odpowiedni prezent dla jej wnuka.
I tu mały szok. Kasjer mówi:
- Proszę pani, jestem niewidomy. Pani stuknie wędką o kasę, a ja wtedy udzielę informacji.
Babcia wierząc, nie wierząc - stuknęła wędką o kasę.
Wtedy kasjer, jak automat:
- Dziękujemy za zakup naszej doskonałej grafitowej wędki, model ZEBCO 101, wraz z kołowrotkiem ZEBCO 104 wyposażonym w żyłkę 15 kg test. To jeden z naszych najlepszych zestawów - i w tym tygodniu kosztuje tylko 99 zł!
Babcia pełna podziwu mówi:
- Aż nie do wiary, że pan tak po dźwięku wszystko poznaje.
Po czym otwiera torebkę i wyjmuje kartę kredytową. Z tej emocji karta wyślizguje się jej
z ręki i ląduje na podłodze.
- O, wygląda na to, że używamy dzisiaj Visa Card do płacenia - szarżuje podbudowany zachwytem babci sprzedawca.
Babcia schyla się by podnieść kartę i w tym momencie puszcza głośnego bąka.
Kasjer stuka w maszynę i ogłasza:
- Pani płaci 154 zł.
Babcia:
- No jak to, miało być 99 zł.
Kasjer:
- Tak proszę pani, wędka plus kołowrotek kosztuje 99 zł, do tego dochodzi wabik na kaczki w cenie 47 zł, plus 8 zł za wędkarski koncentrat zapachowy w aerozolu.

Pierwsza lekcja po zimowych feriach w klasie IV d. Nauczycielka pyta dzieci:
- Gdzie spędziliście zimowe wakacje? Roman, proszę.
- Ja byłem na zimowisku w Alpach.
- Ooo, pięknie. A kto zafundował ci taki wypoczynek.
- Mama.
- A gdzie pracuje mama?
Roman trochę się zarumienił, spuścił głowę i cicho powiedział:
- Mama jest prostytutką.
- No cóż - wesoło odpowiedziała pani - Zapamiętajcie sobie dzieci, że żadna praca nie hańbi. Małgosiu co ty robiłaś?
- Tata wysłał mnie na wczasy na Majorkę.
- Pięknie a co robi tata?
- Pracuje jako inspektor w ITD (Inspekcja Transportu Drogowego)
- A ty Zdzisiu?
- Mój tata jest kierowcą TIRa i powiedział, że pewnie też by mnie gdzieś wysłał gdyby nie prostytutki i te kut*sy z ITD...

Poligon wojskowy. Młodzi żołnierze maja organoleptycznie poznać potęgę wojsk pancernych. Cala uroczystość jest dowodzona przez generała.
Wozy pancerne ustawiły się w szyku i gotowości:
Generał wydaje rozkaz:
- Pierwszy czołg, jazda...
Czołg ruszył z kopyta.
- Drugi, poszedł....
Drugi zachrzęścił gąsienicami i ruszył...
- Trzeci, jazda...
Nic.
- Trzeci, ruszaj, ruszaj...
Zero reakcji
- Kur*a, trzeci, jedziesz... – drze się generał.
Nagle otwiera się właz w czołgu i wychyla się głowa.
- Kur*a chłopaki, ja pierdo*e, wiecie co? Mam gadającą czapkę...

Gdzieś na jakimś "pierońskim" zadupiu był jednotorowy przejazd kolejowy z zaporami. Przez ten przejazd w ciągu doby przejeżdżały tylko dwa pociągi. Jeden o godzinie 13:30 a drugi w przeciwnym kierunku o 14:30. Przejazdu tego "strzegł" dróżnik, który mieszkał wraz ze swoim sparaliżowanym ojcem w niewielkim domku z werandą jakieś 150 metrów od przejazdu. Cała jego praca polegała na tym, że dwa razy na dobę, w odstępie godziny wychodził z domku zamykał szlabany, potem otwierał i dostawał za to wynagrodzenie miesięczne w wysokości 1700 zł brutto. Sielanka.
Pewnego razu dostał telefonogram z miasta A, że pierwszy z pociągów złapał gdzieś na trasie nie planowany przestój i przyjedzie do jego "Pierdziszewa" z półgodzinnym opóźnieniem. Po paru minutach nadchodzi telefonogram z miasta B. "Ich" pociąg przejedzie przez Pierdziszewo 30 minut wcześniej.
- Kur*a, przecież.... - pomyślał
Łapie za telefon. Zero sygnału. Co robić? Panika. Biega próbuje zamknąć semafory. Dupa. Nie działają.....
Gdy do "przejazdu" pociągów zostało 5 minut dróżnik wrócił do swojego domku, wsadził sparaliżowanego ojca na wózek, wystawił go na werandę. Przyniósł z kuchni 1/2 litra bimbru, siadł obok ojca,poczęstował go Mocnym, zapalili......
- Popatrz tera ojciec - powiedział - jakie się ku*wa bedo jajca działy.

Offline chris

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 42
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego
« Odpowiedź #35 dnia: Kwiecień 15, 2007, 18:49:03 »
Dzwoni jąkała do strażaków i mówi:
- Pa... pa...
- Że co? - pyta szef straży
- Pa... pa...
- Wyraźniej proszę!
- Spa... spa... spaliło się.


W środku nocy szefa remizy strażackiej budzi
dzwonienie telefonu.
-Kapitanie, pali się chałupa Maśluszczakowej!
-Eee, no... Która teraz godzina?-Piętnaście po drugiej.
-A od dawna się pali?
-Od pięciu minut.
-Dobra, to obudźcie mnie, jak się porządnie
będzie hajcować!

Fąfara spotyka na ulicy kolegę ubranego w strażacki mundur.
-Skąd masz ten mundur??
-To prezent od żony. Gdy wczoraj przyszedłem wcześniej z pracy, leżał na krześle obok łóżka!

Pod ścianą budynku przechodząca kobieta, zauważa
mężczyznę załatwiającego swoja potrzebę.
-Nie wstyd panu? Przecież sto metrów dalej
jest szalet!
-A pani myśli, że ja mam węża strażackiego?!

-Straż pożarna? Proszę natychmiast przyjechać!
Zauważyłam przed chwilka, że jakiś mężczyzna
próbuje dostać się po drabinie do mojego
mieszkania!
-Dlaczego pani do nas telefonuje, a nie na
policję?
-Bo to robota dla straży. On ma za krótka
drabinę!

Do sypialni wpada Fąfara i woła do lezącej w
łóżku żony:
-Ubieraj się szybko! Pożar!!!
Z szafy słychać przerażony męski głos:
-Meble! Ratujcie meble!


Offline QbanA

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jeśli nie masz po co żyć, żyj na złość innym !!!
Odp: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego
« Odpowiedź #36 dnia: Kwiecień 26, 2007, 01:20:30 »
Przychodzi Kubuś Puchatek do Krzysia. Smutny, zmarnowany. Siada obok niego i ciągnie:
-Wiesz Krzysiu. Prosiaczek, można sie było domyślić że donosił, wkońcu to świnia...
Kłapouchy też kapował, ale wiadomo głupi, osioł...
No ale, że Miodek... :wacko:

_________________________________________________________________________________
co ma 3 pary oczu i nic nie widzi ?

ODP
3 ślepe myszki ^_^

_________________________________________________________________________________
Pewna firma zatrudniła nowego pracownika. Miał zacząć od poniedziałku, ale rano zadzwonił do swojego szefa:
- Jestem chory - oświadczył. Szef go usprawiedliwia.
Facet pojawia się w pracy we wtorek i pracuje ciężko przez cały tydzień, zadziwiając wszystkich swoją pracowitością i umiejętnościami. W następny poniedziałek znów dzwoni do szefa i oświadcza mu:
- Jestem chory.
Szef niechętnie usprawiedliwia go, zaznaczając jednak, że to już drugi poniedziałek z rzędu. I znów we wtorek facet przychodzi do pracy i pracuje do końca tygodnia, nawet szybciej i lepiej niż poprzednio.
W następny poniedziałek pracownik znów dzwoni.
- Jestem chory - powtarza. Szef go usprawiedliwia, postanawia jednak porozmawiać z nim we wtorek.
Następnego dnia facet pojawia się w pracy i zostaje wezwany do gabinetu szefa.
- O co chodzi? - pyta ten. - Widzę, że jesteś świetnym pracownikiem, ale jesteś tu dopiero trzy tygodnie i w każdy poniedziałek twierdzisz, że jesteś chory?
- Chodzi o to, że moja siostra ma fatalne małżeństwo i w każdy poniedziałek przed pracą jadę do niej ją pocieszyć - tłumaczy pracownik. - Od słowa do słowa i zawsze kończy się to tym, że przez cały dzień uprawiamy seks.
- Z siostrą?! - krzyczy szef. - Przecież to obrzydliwe.
- Mówiłem panu, że jestem chory.

Offline fireman

  • KLUBOWICZ
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 1.303
  • Ostatnia umiera nadzieja... no i powoli umiera:)
    • http://www.pl
Odp: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego
« Odpowiedź #37 dnia: Maj 01, 2007, 14:52:16 »
To taki cytacik dość oryginalny i dlatego jako dowcip
W Czernobylu też jest wiosna, trawka się czerwieni, ptaszki wesoło podszczekują....
_____________________________________________________________________________________
Patrol policji jedzie autostradą (wiem nie ma u nas czegoś takiego)...
- Ty Zenek .. zobacz jak ten gość jedzie !
- Faktycznie jakoś tak od lewej do prawej .. linie przekracza ..
dawaj .. zdejmujemy go ...
Włączają koguta i dawaj za gościem. A facet przyśpiesza ...
gna coraz prędzej ... 120 .... 140 ... 180 !!!! Wypada z drogi ...
przelatuje w pięknym stylu przez rów ... dachuje 4 razy i owija się na
drzewie ...
masakra !!!
Policjanci hamują ... wyskakują z wozu .. lecą do wypadku ...
Drzwi samochodu otwierają się ze zgrzytem i ze środka się
wytacza jegomość ... na oko bez draśnięcia ...
Policjanci w szoku więc jeden pyta :
- Nic się Panu nie stało ?? Jakżeś Pan to przeżył ??
Co Pan... Panie pijany ??
- A coooo ... Ppppaanooowieeee myśleeeeeli żeeee kaaaa... kaaaskaderrr ??
_______________________________________________________________________________________
Święto.
Słoneczny dzień.
Peron.
Orkiestra dęta daje koncert.
Na peronie stoi wzruszony, stareńki kolejarz ku czci którego
odbywa się cała uroczystość.
Obok przejeżdża pociąg a z jednego z okien wylatuje zużyty
tampaks i ląduje na odświętnym mundurze szanownego jubilata.
Staruszek drapie się zafrasowany w wygolony policzek:
- Tyle lat po wojnie! A pociągi z rannymi jadą i jadą...

_______________________________________________________________________________-

Marian przedstawia w towarzystwie swoją bardzo puszystą żonę:
- Przedstawiam, moja żona. Przód tam, gdzie broszka.

_________________________________________________________________________________
Na plaży:
- Proszę pani, proszę nie wypływać za boje!
- To nie boje, kretynie, tu się na plecach płynie!


Offline lang

  • KLUBOWICZ
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.305
Odp: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego
« Odpowiedź #38 dnia: Maj 01, 2007, 18:45:20 »
Postanowiłem pójść na krótki urlop. Uzmysłowiłem sobie jednak, że przecież
> wszystko już wykorzystałem. Ba! Chyba nawet zalegam szefowi dzień (lub
> dwa?). Pomyślałem, że najszybciej zmiękczę bosowe serce, gdy zrobię coś
> tak
>
> głupiego, że ten zacznie się nade mną litować! No, bo przecież
> przemęczony
> jestem, przepracowany i... zaczyna mi odbijać. Samo życie...
>
> Następnego dnia przyszedłem trochę wcześniej do pracy. Rozejrzałem się
> dookola i... Mam! Odbiłem się od podłogi i poszybowałem w kierunku
> żyrandola, złapałem go mocno i wiszę!
> Wchodzi kolega zza biurka obok i rozdziawia gębę patrząc na mnie
> (drewniany
> wzrok ma koleś, czy co?).
> - Ciiiii - szepczę konspiracyjnie. - Rżnę psychola, bo chcę kilka dni
> wolnego. Gram żarówę, rozumiesz?
> Kilka sekund pźniej wchodzi szef. Już od progu huczy basem, co ja tam
> robię
> u góry.
> - Ja jestem żarówka! - wypiszczałem.
> - No co ty? Pogrzało cię! Weź lepiej kilka dni wolnego, niech Ci główka
> odpocznie!
> Wdzięcznie sfrunąłem na podłogę i zaczynam się pakować. Kątem oka widzę,
> że
> kolega też zaczyna się pakować! Szef zainteresowany pyta go:
> - A pan dokąd?
> Kolega odpowiada:
> - No do domu .... Przecież po ciemku nie będę pracował.
>
„Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz” Mahatma Gandhi

próby zamiany zastygłego betonu w szarą masę zdolną do absorpcji są z góry skazane na niepowodzenie

Offline strazakRob

  • KLUBOWICZ
  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 92
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Dowcipy - Oderwanie od szarości dnia codzennego
« Odpowiedź #39 dnia: Maj 01, 2007, 23:01:49 »
Żółw musi być z wierzchu twardy, bo w środkowej części jest zupełnie miękki.
Ptaki bardzo różnią się od gadów - lataniem i budowa gęby.
Liść ma taka role w życiu ze musi cały czas wdychać i wydychać.
Gryzoń to zwierze, które ogryza, co tylko może, np. jabłka, zostawiając ogryzki.
Wśród wirusów rozróżniamy: mikroby, mikrony, mikrusy i mikrobusy.
Wilki zaliczamy do zwierząt zębatych.
Meduza żyje w jelicie grubym człowieka wiec jest pożytecznym szkodnikiem.
Rolnicy nie lubią kretów, bo obgryzają im korzenie.
Błony komórkowe spełniają bardzo ważną funkcje w życiu komórki: wiedzą, kogo wpuścić, a kogo wypuścić, czyli funkcje celnika.
Wątroba była cały dzień śledziona.
Alkoholik nie może mięć dzieci, bo się trzęsie.
Dżdżownica jest spiczasta, bo gdyby była prostokątna to by się bardzo męczyła przy wchodzeniu w ziemie.
Krowa to zwierze roślinobójcze.
Kręgosłup składa się z kręgu i ogona.
Podczas zapłodnienia plemnik łączy się z komórka jajowa i powstają nowotwory.
Jesienią wszystko spada z drzew.
Wczoraj w naszej klasie lekarz badał dzieci chore na higienę.
Głowa osadzona jest na zębie trzonowym kręgosłupa.
Węgiel rośnie na drzewach.
Białe motyle, których dzieci żrą kapustę, nazywają się kapuśniaki.
Kangurzyca nosi dziecko w torebce.
Kurczęta są produktem jaj sadzonych.
Do chorób zawodowych zaliczamy: pylice, gruźlicę i rzeżączkę.
Lekarz przed operacja myje ręce i pielęgniarki.
Kukurydza rośnie w kaburach i ma żółte żeby.
Choroby przenoszą się z rośliny na roślinę a niekiedy nawet z roku na rok.
Choroby weneryczne są rozpowszechniane przez prasę, radio i telewizje.
Wielbłądy wędrują prze pustynie w karnawałach.
Wścieklizna można się zarazić, jeśli się ugryzie wściekłego psa.
Kameleon ma oczy, które mogą kręcić głowa dookoła.
Ślimaki są jadalne, ale tylko we Francji.
Węgiel może być kamienny i brutalny.
Wszystkie grzyby są jadalne, ale niektóre tylko jeden raz.
Młodzież w stanie nietrzeźwym może spowodować potomstwo.
Bakterie, które rozmnażają się prze kichanie, prowadza tryb życia koczowniczy.
Kość słoniowa wyrasta z nosa.
Szczur jest bardzo inteligentny, bo nie lubi zjadać trutki.
Sosny znoszą szyszki.
Na wystawie kwiatów najbardziej podobała mi się pani, która nas oprowadzała.
Pawie pióra wytwarza paw.
Koryto należy umyć po zjedzeniu Świn.
W budowie niektórych płazów wyróżniamy odwłok i płozy.
Układ oddechowy przechodząc prze nos i gardło wpada do żołądka.
Człowiek ma wzrok skierowany do przodu, a nieumieszczony po bokach jak żaba.
Układ oddechowy śluzy do wydalania płuc z organizmu.
Koty rozmnażają się jak ludzie, ale jest różnica - ich potomstwo rodzi się ślepe.
Wszystko jedno, czy ugotujemy jajko na miękko czy na twardo; kurze i tak nie wyjdzie to na zdrowie.
Grzyby składają się z kapelusza, trzon i robaków.
Człowiek rożni się od zwierzęcia myślą, mowa, uczynkiem oraz w pewnym stopniu wyglądem.
Polipy zaliczamy do jamochłonów; najczęściej spotykamy je w morzu i w nosie.
W kościach znajduje się szpinak.
Rak jest stawonogiem, bo trzyma nogi w stawach.
Krowy, kozy i owce - to zwierzęta wymienne.
Higiena... to jest wtedy, kiedy myjemy się częściej niż musimy.
Najczęściej spotykanym ssakiem górskim jest góral.
Pegazowi zniknely skrzydła w drodze ewolucji i stad mamy konie.
U żaby kończyny przednie są dłuższe niż krótsze.
Gdy obowiązek wezwie mnie tam wszędzie, gdzie się pali,
Ty mi, o Panie siłę daj bym życie ludzkie ocalił.
Pozwól niech dziecko póki czas z płomieni cało wyniosę.
Przerażonego starca daj ustrzec przed strasznym losem.
Daj Panie, czujność abym mógł najsłabszy słyszeć krzyk
Daj sprawność i przytomność bym ugasił pożar w mig.
Swe powołanie pełnić chcę i wszystko z siebie dać.
A jeśli taka wola Twa bym życie dał w ofierze.
Ty bliskich mych w opiece miej, o to Cię proszę szczerze.