Autor Wątek: OSP dwóch prędkości  (Przeczytany 6953 razy)

Offline noaraf

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 29
  • Płeć: Mężczyzna
OSP dwóch prędkości
« dnia: Sierpień 07, 2019, 04:54:56 »
Od dawna juz mowilo sie o „Polsce dwoch predkosci”. Zawsze wskazywalo sie wojewodztwa zachodnie, które oglednie mowiac mialy wszystko i przeciwstawialo sie im tzw. Sciane Wschodnia, czyli polski zascianek – tereny rolnicze z brakiem przemyslu, drog i perspektyw. Od kilku lat straszy sie nas „Unia dwoch predkosci” – czyli rozdzieleniem sie wspolnoty na kraje wysokorozwiniete, zwane tez platnikami Unii i tzw. nowe kraje czlonkowskie, z Polska, ktore sa beneficjentami funduszy unijnych. To podazajac za ta moda – pragne dodac kolejne okreslenie: „OSP dwoch predkosci”.
Wyjezdzajac na dlugo oczekiwany urlop zaopatrzylem sie w gruby wydruk czerwcowego raportu NIK dot. finansowania OSP w Polsce. Wiem, minely w sumie 2 miesiace, ale moze to i dobrze, bo szybkie emocje opadly, a ja sobie moglem usiasc w fotelu, pogryzmolic troche te wydruki, postukac na kalkulatorze i wlasnie taki glowny wniosek mi sie zrodzil w glowie. Niby nic odkrywczego, prawda? No wiec tu czesc z Was sie zgodzi, czesc zaprotestuje. Tak sadze na podstawie czytanych przeze mnie roznych watkow, nie tylko obrabiajacych juz ten raport. Ale uwazam, ze cale srodowisko strazakow – ochotnikow powinno poczuc sie zaalarmowane wnioskami NIK, albo tymi, ktore sobie samemu mozna wyciagnac na podstawie ich ustalen. Bo niezaleznie od odczuwanego prestizu, dumy, checi pokazania swoich umiejetnosci i wiedzy – powinna nas wszystkich jednoczyc idea, ktorej sluzymy tu, w OSP. Bez roznicy czy na zachodzie Polski, czy na Scianie Wschodniej, nad morzem, czy w gorach. Niezaleznie co sie komu udalo osiagnac (personalnie oraz jego jednostce), powinno nam wszystkim zalezec na rozwoju, a przynajmniej na utrzymaniu szerokiego ruchu spolecznego jakim jest OSP.
Jak wiadomo i mozemy wyczytac – ochrona przeciwpozarowa w Polsce, podobnie zreszta jak w innych panstwach, opiera sie de facto glownie na ruchu spolecznym OSP. Straz zawodowa jest tylko w wiekszych miastach, tak do powiatowego wlacznie. W znacznej wiekszosci gmin o wsiach nie mowiac – mamy tylko OSP. Nie chodzi o ustalanie teraz wskaznikow ilu strazakow przypada na jednego mieszkanca, bo wprawdzie mamy chronic ich, ale i dobytek tych ludzi, ale juz wskaznik pokazujacy czas dojazdu ze straznicy do najbardziej oddalonego domostwa rejonu, ktory obejmuje swym dzialaniem taka straznica – jest juz znaczacy. I okazuje sie, zreszta nie stanowi to zaskoczenia, ze najgorzej jest na terenach malo zurbanizowanych, wiejskich. Dlatego to wlasnie tam jest tak istotna dzialalnosc OSP, niegdys tworzonych w kazdej wsi. A dzis?
No wlasnie – „OSP pierwszego sortu”, ze ich sobie tak roboczo nazwe – to oczywiscie jednostki wlaczone do KSRG. Jak widac, te jednostki moga liczyc na zdecydowana wiekszosc pieniedzy jakie plyna roznorakimi strumieniami do ochotnikow. Nie twierdze, ze to zle – napewno druhowie zasluzyli sobie na to, tworzac JOTy, szkolac sie na coraz lepszym sprzecie i powiekszajac liczbe wyjazdow. A co robi „drugi sort”? Paradoksalnie – nie kazdy, kogo rowniez roboczo tak okreslilem chce nim byc. Sa – jak wyczytalem ze zgroza – OSP, gdzie wszyscy odmowili pojscia na badania lekarskie, a wiec sami zdecydowali, ze nie chca ratowac zycia i mienia innych. Wiec co tam robia? Zaspakajaja wlasna proznosc niosac rzezby na procesji Bozego Ciala w galowym mundurze..? Zenada! Ale sa tez jednostki, ot jak moja, z mojej wsi, gdzie kiedys mieszkalem (bo praca wymusila przeprowadzke w rejon wiekszego miasta, do tego w innej czesci kraju). Remiza byla polaczona ze swietlica i miala jeden garaz na Zuka. I ten stary Zuk, stoi od lat pod wiata w moim ogrodzie, ale oni dalej maja Zuka. Dostali nowszego, od OSP, ktora miala wiecej sprzetu i zalapala sie kiedys na system wiec jej wymieniali sprzet. Od czasu jego powstania – ci, co sie tam dostali ida do przodu, a ci, ktorzy nie spelniali wowczas warunkow – w przerazajacym tempie oddalaja sie od takiej mozliwosci, a w sumie to szansy. Bo nie sa – to nie dostana srodkow na unowoczesnienie sprzetu, na modernizacje, albo jak dostana – to ochlap tego, co byloby konieczne, by zakupic prawdziwy sprzet dla ratownikow. Niebyt w systemie to brak pieniedzy na szkolenia kierowcow, ale i wymowka PSP, ktora organizujac szkolenia nie bierze ludzi z takich jednostek, bo i tak ma ograniczona liczbe miejsc, wiec szkoli w kolko tylko nowe nabytki „pierwszego sortu”. Niebyt w systemie oznacza tez brak wyjazdow, bo w pelni popieram to, co nieraz pisza inni, a bywaja zakrzyczani przez super specow – stanowiska kierowania nie dysponuja jednostek spoza systemu nawet do zdarzen we wlasnej wsi, tylko czeka sie kilkanascie minut na przyjazd CBA z daleka podczas gdy nawet zaloga takiego Zuka moglaby rozwinac linie i juz lac wode. Sami przeciez wiecie, ze zawsze licza sie sekundy! Z kolei brak wyjazdow, szkolen, badan i jedyne, co pozostaje takim druchom – to rzeczone procesje i warta nad Grobem Panskim w Wielkanoc. To z kolei rodzi frustracje i ludzie odchodza, a nowych nie przybywa. Bo co maja robic, jak nic sie nie dzieje?
„OSP dwoch predkosci” – to cos, na co nie mozemy sobie pozwolic! Popatrzcie w raporcie NIK na przyklad wojewodztwa mazowieckiego. Czesto ludzie uwazaja, ze Warszawa i okolice, to maja najlepiej w kraju. A jaki tam przerazliwy niedobor jednostek ochrony przeciwpozarowej. Dlaczego skazywac na agonie dzialajace OSP, skoro wystarczy stworzyc madry program wspomozenia ich i dociagnac je do standardu KSRG. Tak, wiem, moze w jakiejs wsi nie znajdzie sie 12 strazakow-ratownikow. Moze tak byc. Ale czy nie warto mimo to zagospodarowac tych 5, 8 jacy by sie znalezli? Akurat na obsade lekkiego wozu z motopompa. Ot, takiego Zuka.
Widze, ze po stronie OSP jest tez wiele win i nie uniknie sie tego. Podobnie, jak napewno moznaby cos znalezc w PSP, jak znaleziono w urzedach roznego szczebla. Nie chodzi o to, by byc wylacznie perfekcyjnym. Chodzi o to, by z glowa cos robic i dalej robic. I znow robic, bo tylko kto nic nie robi... znacie to przeciez.
Nie chce teraz pisac tego, jaki obraz Zwiazku wylania sie z tego raportu. Bo jest on bardzo brazowy i waniajet. Ale jak by nie bylo – zwiazek – tworza jego czlonkowie, a ryba zawsze psuje sie od glowy. Wiec moze czas na WIELKIE zmiany?? Nie bojmy sie ich zainicjowac chocby szeroka rozmowa o palacej potrzebie ich wprowadzenia. Ale nie (tylko) tu, na forum. Rozmawiajmy w straznicach, rozmawiajmy w zarzadach gminnych i tak jak po drabinie coraz wyzej. Rozmawiajmy z wojtami, radnymi, poslami z Waszych okregow. Rozmawiajmy i dzialajmy. W koncu skoro o drabinie mowa – to kto da sobie z nia rade lepiej, jak nie my, strazacy???
pzdr, G.

Offline oliwier

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 852
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: OSP dwóch prędkości
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 07, 2019, 08:31:46 »
Dziś nie ma OSP dwóch prędkości a raczej czterech.
1. KSRG świetnie wyposażone, wyszkolone, z ludźmi którzy mają lepszą wiedzę o tej robocie niż większość strażaków z PSP
2. KSRG, które wiele lat temu włączono do systemu, a dziś to cień dawnej świetności. Ale są bo są i jakiś tam sprzęt mają bo przez lata z dotacji ksrg kupili.
3. OSP doskonale lub dobrze wyposażone ale z wielu różnorakich względów nie włączone do systemu (patrz punkt wyżej)
4. no i w końcu pozostali, gdzie mamy jednostki z autem bez ludzi, ludzi bez auta, bez remizy itd.
Czy jesteśmy w stanie wszystkich ustawić w jednym rzędzie? Nie i nigdy nie będziemy.
Z jednej strony finanse a z drugiej to aspekt zmian w społeczeństwie. Migracja młodych do miast, spadek liczby narodzin, praca zawodowa.
Potrzebujemy zmian w prawie pracy, ubezpieniach społecznych aby ludzie mieli poza satysfakcją z działalności ratowniczej, również wymierne zyski.
Zbudujmy ten system 15 minut ale tak aby on rzeczywiście funkcjonował.
Jeśli za wyznacznik przyjmiemy że w każdej miejscowości gdzie jest siedzibą gminy (zazwyczaj największą miejscowość) będziemy mieli prężną jednostkę, w której ludzie nie będą mieli problemu z opuszczeniem miejsca pracy na alarm i wyjazd to będzie realne 5-6 minut obsadą 2 samochodów to śmiem twierdzić że w większości gmin taka obsada będzie wystarczająca jako pierwszy rzut.
Następnie 2-3 jednostki utrzymywać jako drugi rzut gdy są potrzebne ręce do pracy (lasy, stodoły) i aby działały przede wszystkim jako formacje ZK/OC. Lekkie auto z przyczepą towarową, z motopompami szlamowymi, piłami do drewna, agregatami prądotwórczym. Wtedy śmiało mogą skupiać mieszkańców kilku najbliższych wiosek bo nie ma potrzeby wyjazdu w 5 minut.
To tylko tyle i aż tyle.


« Ostatnia zmiana: Sierpień 07, 2019, 08:40:41 wysłana przez oliwier »
PRAWDZIWY STRAŻAK NIE UŻYWA APARATU.
PRAWDZIWY STRAŻAK PO AKCJI IDZIE SIĘ WYRZYGAĆ :)

Offline jgk

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 396
Odp: OSP dwóch prędkości
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 07, 2019, 15:09:44 »
Pomysł nie wypali bo musi to funkcjonować latami a nie na chwile .Dziś jak sam piszesz prężna jednostka działa a po 5- 10-15 latach już nie.Problemem jest brak stanowczych kroków aby zmienić jednostki OSP na punkty ochrony przeciwpożarowej z której każdy ochotnik będzie jechał.Dziś taki punkt będzie w punkcie X i opierać się będzie np na 4 wsiach po 10 latach okaże się że jednak jest problem to zmienić miejsce na Y  gdzie połączone siły 3-4 wiosek będą mobilne.A tak jest w powiecie kilkadziesiąt OSP jak na przykładzie tarnowskiego 130 OSP w tym 38 KSRG i ma tam powstać nowa PSP bo OSP nie daje rady.A może gdyby połączyli ich w jednym punkcie X to może z okolicznych wiosek udało by się zebrać ludzi na wyjazdy bo sprzęt przecież stoi na garach tylko nie ma komu jechać.Ale zapewne to nie wypali bo zawiść jednostki do jednostki jest duża i ratowanie mienia zdrowia i życia zostaje na drugim planie.Po prostu jednostki OSP dostały za dużo swobody.

Offline Feniks

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 320
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: OSP dwóch prędkości
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 07, 2019, 16:30:53 »
W pełni zgadzam się z oliwierem co do podziału na 4 prędkości. Podkreślił bym też, że wielokrotnie jednostki o których wspomniał w punkcie 3 nie mają szans wejść do systemu z powodów czystko politycznych (mam w sąsiedztwie taką jednostkę). Po prostu jednostka znajduje się blisko JRG PSP i źle by wyglądało gdyby przyznać, że jest potrzebna w systemie. Ale jeżeli pomimo braku przynależności do KSRG ma kilkadziesiąt wyjazdów rocznie, ma chętnych i aktywnych ludzi i pozyskuje sprzęt ile tylko może, to uważam, że taka sytuacja jest chora...
I tak jak pisał noaraf - jak jednostki z poza systemu mają się rozwijać skoro nie są w stanie szkolić ludzi bo system szkolenia jest niewydolny? (do tego bezsensowny i źle zorganizowany, ale to już swoją drogą)

Za to całkowicie nie zgadzam się z pomysłami jgk, zaś ze stwierdzenia:
Cytuj
Po prostu jednostki OSP dostały za dużo swobody.
nie wiem - śmiać się czy płakać? Jakiej swobody? W jakim zakresie? Tak jak pisał noaraf - lata temu odgórnie narzucono źle zaprojektowany system, a potem wiele jednostek dobito kolejnymi głupimi przepisami - gdzie tu swoboda?

Offline jgk

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 396
Odp: OSP dwóch prędkości
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 07, 2019, 18:49:08 »
Tak, zatem jakim cudem jedne jednostki mogą pozyskiwać co chcą, dostają na to aprobatę wsparcie a inne są blokowane nawet w sprawie podstawowego wyposażenia. Skąd i dlaczego mają taką swobodę, dlaczego nie są blokowane aby inni mogli im dorównać. Dlaczego uważani są za lepszych.Uważasz że to nie jest przejawem swobody dla OSP która nie musi martwić się o nić.

Offline noaraf

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 29
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: OSP dwóch prędkości
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 07, 2019, 19:50:27 »
Zasadniczo każdy z Was pisze o mniejszych lub większych patologiach. Wychodzi więc, że ktoś jest ochotnikiem tylko po to, by innemu druhowi utrzeć nosa swoim lepszym wyszkoleniem lub wyposażeniem. O tym pisałem.. To smutne.
Próby rozformowania i utworzenia nowych jednostek, takich wypadkowych (w matematycznym ujęciu wypadkowych) mogłoby tu coś pomóc, ale ja dalej upieram się nad czasem reakcji, co przy pożarze stodoły ma pierwszorzędne znaczenie.
Być może są i cztery prędkości - widać jest jeszcze gorzej niż myślałem. Ale to tylko powinno stanowić większe zagrzanie do walki i próby naprawy tej chorej sytuacji.
Oczywiście, że odpływ młodzieży do miast  a w następstwie braki kadrowe są zauważalne i nie do zahamowania. Dlatego tu by się kłaniali przereorganizowanie systemu, procedur, dostosowanie OSP z jej charakterystyka działania i funkcjonowania do dzisiejszych realiów. Może się okazać, że tylko zawodowstwo ma rację bytu. Kurcze, czy tylko? Naprawdę ideal sięgnął bruku???
pzdr, G.

Offline Feniks

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 320
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: OSP dwóch prędkości
« Odpowiedź #6 dnia: Sierpień 07, 2019, 21:23:35 »
noaraf - w naszej okolicy problem z ludźmi polega na zupełnie czym innym. Chętni do straży są, ale nie są w stanie ukończyć nowego kursu podstawowego. Miałbym co roku 5-6 nowych osób chętnych do JOTu gdyby nie ten durny nowy kurs. Również on uderza w jednostki spoza systemu. Bo jak PSP w ciągu roku może wyszkolić 40 zamiast 100 ochotników (właśnie przez tą durną zmianę sprzed paru lat)i pierwszeństwo daje jednostkom z KSRG to jednostki spoza systemu nie mają szans utrzymać liczebności JOTów. Nawet jednostki z systemu tracą liczebność. I nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że:
Cytuj
ktoś jest ochotnikiem tylko po to, by innemu druhowi utrzeć nosa swoim lepszym wyszkoleniem lub wyposażeniem
Winne są polskie władze i KG PSP - to oni zarządzili zmiany które niszczą OSP i to oni w moich oczach ponoszą odpowiedzialność za większość opisanych problemów. Nie dziw się też jednostkom z systemu, że nie chcą odstępować swoich miejsc na kursach tym spoza - jak masz możliwość w dwa lata wysłać na kurs raptem 3 osoby to nie oddasz tych miejsc nikomu, bo sam będziesz miał braki kadrowe...
To nie jest tak, że
Cytuj
Naprawdę ideal sięgnął bruku???
To raczej tak, że rzuca się OSP tyle kłód pod nogi, iż w końcu nie są w stanie pokonać piętrzących się przeszkód. Czy wiesz, że zgodnie z obowiązującymi przepisami jednostki OSP spoza systemu nie mogą samodzielnie prowadzić akcji? Nawet jak to jakaś pierdoła, 5min roboty - jednostka spoza systemu nie ma prawa przekazać terenu po akcji w związku z tym i tak musi przyjechać taka z systemu by wypełnić druczek... Głupie usunięcie gniazda os czy drzewa blokującego drogę, które mogłaby załatwić jednostka dysponująca lekkim samochodem - ale zgodnie z prawem trzeba wysłać jednostkę z systemu.
No i tak jak pisałem w innych tematach - od OSP ciągle się czegoś tylko wymaga nie dając nic w zamian. Jak zapewnić mobilność jednostki jeżeli nawet państwowe spółki i urzędy nie przestrzegają przepisu zgodnie z którym powinny usprawiedliwić członkowi OSP nieobecność w pracy w związku z udziałem w akcji ratowniczo-gaśniczej? Jak wymagać od prywaciarzy by szanowali ten przepis skoro nawet państwo tego nie robi?

@jgk
Jeżeli OSP ma swoje pieniądze to może za nie kupić co tylko zapragnie, choćby zapas papieru toaletowego na 100lat. A pieniądze które OSP skądś dostaje z reguły są dawane na konkretny cel - i nie można ich wydać na nic innego. A że cel jest z reguły narzucany odgórnie i bzdurny to prowadzi do patologii które widzisz. Tylko najwyraźniej nie chce Ci się przeanalizować skąd się wzięły. Powtarzam raz jeszcze - cały niepotrzebny sprzęt u mnie w jednostce nakazano nam odgórnie zakupić i OSP nie miało w tym temacie nic do gadania. Nikt nas nie pytał czy jest nam potrzebny czy nie. Najwyraźniej nie masz pojęcia o działaniu OSP - sugeruję podziałać w zarządzie jakiejś prężnej jednostki to będziesz wiedział skąd mają potrzebny sprzęt. Bo np u nas nawet na zakup głupich ubrań specjalnych dla JOTu musimy szukać sponsorów, bo dotacje z KSRG są od razu ze wskazaniem co masz za nie kupić, a kwoty są takie, że nie wiesz czy śmiać się czy płakać (np. dostajesz 800zł ze wskazaniem, że masz za to kupić ubranie wg nowego wzoru kosztujące ponad 4tyś - brawo!). I nie znam OSP która:
Cytuj
nie musi martwić się o nić
To mogą być pojedyncze sztuki, które mają koneksje polityczne i tyle. Mniej niż 1% ogółu. U nas w okolicy każdy grosz ogląda się 10x przed wydaniem. Zdobądź troszkę doświadczenia zanim zaczniesz wygłaszać tezy nie poparte dowodami.
PS. Czy wiesz jak w większości przypadków wyglądało nadanie OSP specjalizacji? To popytaj. U nas w okolicy OSP nie maiły nic do gadania w tym temacie - a to od tego zależy na co dostajesz pieniądze od kilku lat. Więc jak ktoś narzuca Ci coś odgórnie to on ponosi 100% odpowiedzialności za tą decyzję, a nie Ty. Więc winne jest całkowicie PSP a nie OSP - bo to PSP nadawało OSP specjalizacje - teraz są takie kwiatki że np jednostki "ratownictwa wodnego" muszą kupować sprzęt z tym związany chociaż najbliższy głębszy zbiornik mają 50km od siebie.

Offline oliwier

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 852
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: OSP dwóch prędkości
« Odpowiedź #7 dnia: Sierpień 08, 2019, 11:43:54 »
Widzę że nie wszyscy rozumieją czym jest ratownictwo specjalistyczne w zakresie podstawowym wymagane dla ksrg. Polecam poczytać zasady że zrozumieniem. A jeśli ktoś stwierdzi że te wymagania są za duże to pismo o wyłączenie z ksrg i wtedy wystarczy auto z wodą i odcinkami.
Obecność jednostki w podziale bojowym polega na dobrowolności. Zasady są znane i albo je spełniam albo nie i wtedy mam OSP "reprezentacyjne".
Pomimo że jestem ochotnikiem coraz częściej skłaniam się do utworzenia Gminnych Zawodowych Straży Pożarnych, które będą realnym elementem systemu bezpieczeństwa państwa a nie tylko tłem dla proboszcza w kościele i wójta przed wyborami.
A kto dalej będzie chciał mieć stowarzyszenie OSP to proszę bardzo działać jak inne stowarzyszenia.
Wszystkich nie da się uratować, choćby  wóz strażacki stał na każdym skrzyżowaniu.


PRAWDZIWY STRAŻAK NIE UŻYWA APARATU.
PRAWDZIWY STRAŻAK PO AKCJI IDZIE SIĘ WYRZYGAĆ :)

Offline andoria

  • Początkujący
  • *
  • Wiadomości: 9
Odp: OSP dwóch prędkości
« Odpowiedź #8 dnia: Sierpień 08, 2019, 16:38:37 »
Działam w prężnej OSP i nie muszę się o nic martwic? Dobre sobie, mam dobre auta a i tak oglądam każdą złotówkę dwa razy. Swoboda? Chyba masa wymagań wymagań i wymagań bez pokrycia finansowego.
Dla mnie powinny być jednostki systemowe i jednostki pomocnicze. Nie ma co się dziwić dyspozycją skoro są jednostki, który szkolić się to nie bo zawodowe z nas chcą zrobić, ale do akcji to nas już nie wyślą. Mam w swoim regionie również mała prężną jednostkę, którą sama nazywa się pomocnicza. Na akcje jeżdżą i robią super robotę. Skąd oni i my mamy kasę??? Z własnej pracy. Pozyskujemy gdzie się da kasę i wydajemy ja również rozsądnie. Niestety masa jednostek żyje teoria nam się należy. Jeszcze dodam, że środki zdobywamy niezależnie od tego kto rządzi.

Szkolenia to tragedia. W innym wątku kogoś napisał że jakby można teorie wszędzie elearningowo, a praktykę w jednostce to ok. Niestety ja też miejsca jednego nie oddam, bo dwa lata czeka już u mnie chłopak na kurs. O czymś to świadczy.

Online Eqinox

  • VIP
  • *****
  • Wiadomości: 5.144
Odp: OSP dwóch prędkości
« Odpowiedź #9 dnia: Sierpień 08, 2019, 16:51:39 »
Szkolenia to tragedia. W innym wątku kogoś napisał że jakby można teorie wszędzie elearningowo, a praktykę w jednostce to ok. Niestety ja też miejsca jednego nie oddam, bo dwa lata czeka już u mnie chłopak na kurs. O czymś to świadczy.
Jedna z KW kończy projekt informatyczny za kilka mln. zł i będzie w ramach tego projektu szkolić elearningowo strażaków ochotników. Już nawet KM/KP robiły prezentacje do szkolenia. Tak więc jest duża szansa, że ruszy temat na początku roku 2020. 

Offline jgk

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 396
Odp: OSP dwóch prędkości
« Odpowiedź #10 dnia: Sierpień 08, 2019, 18:49:00 »
To co u was psp nie prowadzi statystyk ilu posiadacie ratowników w konkretnych OSP, aby na tej podstawie wysłać z tych gdzie naprawdę jest taka potrzeba?A może tworzycie fikcję wykazując grom ratowników JOT a faktycznie ich nie, ale na papierze pięknie wygląda duża ilość a potem problem bo nie ma komu jeździć.

Offline Feniks

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 320
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: OSP dwóch prędkości
« Odpowiedź #11 dnia: Sierpień 08, 2019, 19:44:02 »
Problem jest taki, że we wszystkich jednostkach brakuje ludzi - ubywa ich szybciej niż kiedyś, choćby ze względu na konieczność wyjazdu za pracą. A wydajność szkoleń spadła kilkukrotnie.
Na dodatek kiedyś, wystarczyło 5-6 strażaków w podziale by była pewność, że któryś z nich będzie dostępny o każdej porze dnia czy nocy. Teraz bym oceniał, że potrzeba do tego 12-15. Więc JOTy powinny szybko rosnąć pod względem liczebności - a zamiast tego maleją...

Offline jgk

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 396
Odp: OSP dwóch prędkości
« Odpowiedź #12 dnia: Sierpień 08, 2019, 21:25:24 »
Tak to wygląda a będzie jeszcze gorzej.I teraz pytanie czy jest złoty środek który rozwiąże problem.Według mnie nie ma.Robiąc półzawodowców z ochotników trzeba by wyeliminować 75% osób bo nikt nie podpisze z wszystkimi umów. W pierwszej kolejności uważam że trzeba wyeliminować jednostki które działają pod szyldem OSP a tak naprawdę nie mają nic wspólnego z ochroną przeciwpożarową bo ich JOT nie istnieje. w drugiej te gdzie inwestowanie nie ma sensu bo wokół nich jest kilka innych które funkcjonują.Następnie przepychać auta tam gdzie są jeszcze ludzie a nie trzymać po garażach i robić niepotrzebne koszty itd itd.

Offline Feniks

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 320
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: OSP dwóch prędkości
« Odpowiedź #13 dnia: Sierpień 09, 2019, 16:40:49 »
Ale ani ja ani większość osób z jednostki wcale nie zgodzi się na żadne pół-zawodowstwo ani głupie umowy! Mi nie chodzi o pieniądze dla mnie! Pełen etat w PSP nie zadowolił by mnie finansowo a co dopiero jakiś ułamek w pół-zawodowym czymś! Mało który ochotnik robi to dla pieniędzy! Tylko głupi zgodził by się na podpisanie jakiś szemranych umów jak jakiś niewolnik...

Uważam, że w pierwszej kolejności - należałoby uporządkować prawo, przepisy i wymogi i dostosować je do realiów. A potem dać wszystkim rok-dwa by się dostosowali (tak by jednostki opisane przez oliwiera jako 2-4 miały szansę dostosować się i zamienić w te z punktu 1). A tym którzy wówczas dalej będą woleli być punktami 2 lub 4 - podziękować za współpracę i tyle. Bo to, że teraz niektórym się nie chce i nie są gotowi do poświęceń w imię wymysłów idiotów, nie znaczy, że nie wezmą się w garść gdy będą traktowani fair. No a jeśli mimo tego jednak się nie wezmą to cóż... Tak jak piszesz, skoro nie mają i nie chcą mieć nic wspólnego z ochroną przeciwpożarową, to niech nie liczą, na pieniądze na nią przeznaczane...

Offline jgk

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 396
Odp: OSP dwóch prędkości
« Odpowiedź #14 dnia: Sierpień 09, 2019, 17:57:00 »
Czyli reasumując pół zawodowo nie pasuje ,dostosowanie się do procedur nie pasuje ,kasa braki nie pasuje  ,sprzęt braki nie pasuje  , ludzie braki ,mobilność kiepska, chyba że dostaniemy wszystko na talerzu na gotowo wtedy tak, ale jeździmy kiedy chcemy jak nam pasuje ,no i  żeby nikt się nie czepiał bo OSP to przecież działa ochotniczo.Takim myśleniem to ochotniczo można zamiatać ulice, a nie udzielać się w ratowaniu  mienia o życiu to nawet nie wspomnę.

Offline Feniks

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 320
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: OSP dwóch prędkości
« Odpowiedź #15 dnia: Sierpień 09, 2019, 19:08:45 »
No nie - mam być na każde zawołanie, iść mieszkać pod most i czekać na skinienie kiedy będę potrzebny. I namówić do tego jeszcze kilkadziesiąt osób by robiło to samo.

Zawodowo to jest PSP - znajdź w budżecie pieniądze i stwórz co najmniej 1000 nowych JRG...

OSP w KSRG ma być PARTNEREM bo to umowa TRÓJSTRONNA! Z partnerem się negocjuje każdą zmianę, a nie narzuca mu warunki. Warunki możesz narzucać podwykonawcy o ile mu zapłacisz tyle by się na to zgodził. I jeżeli Ty nie wywiązujesz się ze zobowiązań wobec partnera nie masz prawa wymagać by on wywiązywał się ze wszystkich wobec Ciebie. OSP znosiły przez lata bardzo wiele, ale właśnie doszliśmy do granic - kolejne OSP mają dość, kolejni strażacy odchodzą i nie ma w tym ich winy. Po prostu doszli do granic swoich możliwości i nie poświęcą swoich rodzin, by realizować czyjeś urojenia za łaskawe "dziękuję" na kserze pisma przysyłanego przed wyborami....

Niech procedury i wymogi będą realne do spełnienia i akceptowalne (nie - moja gotowość 24/7 nie jest akceptowalnym warunkiem dopóki państwo nie zapewni mi wypłaty pensji jaką mam teraz jak wyleją mnie z pracy bo pojechałem na akcję!)  to się do nich dostosuje. A za 1/4 etatu stawki minimalnej krajowej nie zaryzykuję że mnie wywalą. I nikt inny z jednostki też nie. Jak państwo chce parobków to zagoni więźniów do roboty.

Zauważ, że jakoś z sensownymi wymogami nikt nie dyskutuje - pijaństwa być nie może, olewactwa być nie może, nie żądamy ekwiwalentu liczonego jak za godzinę ze średniej krajowej. Chcemy tylko (lub aż) być traktowani jak partnerzy, a nie tania siła robocza i narzędzie w walce politycznej.

Offline jgk

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 396
Odp: OSP dwóch prędkości
« Odpowiedź #16 dnia: Sierpień 10, 2019, 21:04:08 »
Cytuj
No nie - mam być na każde zawołanie, iść mieszkać pod most i czekać na skinienie kiedy będę potrzebny. I namówić do tego jeszcze kilkadziesiąt osób by robiło to samo.
Kolego chyba nie rozumiesz bardzo istotnej rzeczy.Skoro jednostka została ujęta w harmonogramie dysponowania do zdarzeń a przyczyniliście się do tego pozyskując sprzęt itd. wielokrotnie domagając się go ,to waszym obowiązkiem jest wyjechać. Skoro jednostka jest ujęta w SIS i ni jest wycofana z działań, to znaczy że jest mobilna i gotowa do wyjazdu. Jeśli nie jest w stanie tego robić to po prostu zgłasza się fakt, braku możliwości chronienia terenu i po temacie, Nikt już wtedy nie będzie nękał ani Ciebie ani twoich kolegów abyś wyjechał, a tym bardziej zastanawiał się czy was dysponować bo nie wiadomo czy wyjedziecie.Najnormalniej zadysponują innych chętnych i mobilnych.

Offline Feniks

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 320
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: OSP dwóch prędkości
« Odpowiedź #17 dnia: Sierpień 10, 2019, 21:54:21 »
Mylisz się - naszym obowiązkiem jest dołożyć starań by być gotowym do wyjazdu. Starania te nie obejmują rezygnacji z pracy zawodowej i czekania na wezwanie 24/7.
Tym się różni OSP od PSP, że my mamy się starać na miarę naszych możliwości, a oni muszą bo to ich praca. Jak byś eliminował OSP z systemu za brak wyjazdu to przeciągu roku zostałbyś bez OSP, bo eliminacja każdej jednostki zwiększała by ilość wyjazdów tym co zostały ponad ich możliwości.

A bycie w podziale bojowym i zgłoszenie gotowości nie oznacza, że zawsze i o każdej porze wyjedzie się w 3min - inaczej po co byłyby prośby o dodatkowe dyżury choćby podczas osttnich mistrzostw juniorów? jgk Ty wogóle należysz do OSP? Bo mam wrażenie że nie za bardzo...

Offline noaraf

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 29
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: OSP dwóch prędkości
« Odpowiedź #18 dnia: Sierpień 11, 2019, 02:17:53 »
Czytam te posty i przyznam szczerze, ze coraz bardziej sie zalamuje i przestaje wierzyc w idealy i spolecznosc strazakow-ochotnikow. Generalnie – nie da sie! Temat powazny, a mi w glowie kojarzy sie jedna bajka z Kaszub – wlasciwie to nie bajka, bo klasyka literatury kaszubskiej – „Zycie i przygody Remusa”. Nie sadze, ze wielu z Was ja zna, ale glownego bohatera atakowaly tam trzy demony: Trud, Strach i Niewarto. I chyba wlasnie tak jest z reforma OSP. Kazdy wlasciwie widzi, ze cos nie gra. Kazdy instynktownie czuje, ze cos z tym trzeba zrobic. Ale wlasciwie to od razu okazuje sie, ze nie jest to latwe, bo tyle przeciwnosci. No i ciezko by bylo cos tu zmienic. Wiec wlasciwie, lepiej zostawic jak jest i liczyc, ze ktos inny, albo samo sie naprawi. No to sorry panowie – ale niestety same to sie tylko robia zmarszczki na twarzy i dziury w zebach! Aby cokolwiek osiagnac, czy cos zmienic – trzeba sie angazowac i dzialac. Szczegolnie ci, co sa w zarzadach, moze sami sa lub znaja radnych itp.
Wlasciwie teraz kto chce moze przestac czytac, bo ponizej chcialem zamiescic krotka historyjke pt. „jak strazacy o swoje walczyli”. Kogo nie interesuje – nic nie straci. I od razu mowie, ze wiem, ze nie wszystkie dzialania byly zgodne z tym, czy innym prawem. Ale pamietajmy, ze dla ratowania zycia i mienia – wiele praw mozna olac i nagiac. A tu tylko chodzilo o to, by ludzie wokol czuli sie bezpiecznie. Zadnej polityki, zadnego kumoterstwa, przekretow dla korzysci itd.
Mala wioska, 70 numerow, ok.250 stalych mieszkanców liczac wszystkich, lacznie z dziecmi – gdzie remiza to wlasciwie barak skladajacy sie z sali (swietlica wiejska, siedziba KGW), toalety, kantorka i garazu na Zuka. Nic wiecej. Aha – jeszcze na podworzu maszt z syrena. Wyposazenie: raczej wszyscy maja ogrodniczki, sa 3, czy 4 kurtki, kilka helmow. Ktos przyniosl latarke, inny toporek. Buty – zwykle wojskowe glany. Jest jeszcze grudziadzka motopompa, kilka wezy, jakis rozdzielacz, pradownice. Szalu przyznacie nie ma. Calosci pilnuje prezes – siwy gosc z niesamowita gadka. Gadka, ktora umie porwac kazdego i zachecic do „pracy” w strazy, a raczej dla strazy i spolecznosci lokalnej. Jednej zimy wybucha duzy pozar, niestety w jednej z zagrod za wsia – mieszkancy wyprowadzaja krowy, swinie pieka sie zywcem... Z dymem idzie takze dach domu mieszkalnego i zajmuje sie stodola sasiada. Wszystko to dzieje sie gleboka noca, wiec nikt tego nie widzi, a wiekowi gospodarze nie maja jak pchnac gonca do wsi po pomoc. Jedynie – ich sasiad dzwoni na 998. Po blisko pol godzinie przyjezdza pierwszy zastep, potem dojezdzaja dwa kolejne. Ochotnikow we wsi budza juz syreny przejezdzajacych przez nia wozow... Po zdarzeniu, na zebraniu mieszkancow w swietlicy temperatura jak w piecu hutniczym. Zlosc zmieszna ze strachem adresowana raz do swoich strazakow, raz do soltyski. Co zawiodlo? Jak sie domyslacie – straz w tej malej wsi nie byla systemowa i nikt ich nie zawiadomil. Niestety, prezes umiera i wszystko w ciagu roku zaczyna sie sypac. Pierwszy wojt upatruje szansy, ze wreszcie nikt mu nie bedzie sie stawial i przekona strazakow do likwidacji OSP, ktore na 8 jednostek w gminie jest 7. na liscie. Nic dziwnego – otwieraja sie granice, kupa ludzi wyjezdza za chlebem z kraju. Zostaje 4 pelnych ratownikow i 3 nowych, bez zadnych (oficjalnych) szkolen. Gmina nie ma pieniedzy by finansowac tyle jednostek, wiec wojt woli placic „raz, a dobrze”. Ale ludzie nie godza sie z tym, bo kazdy sie boi. Boi, ze gdy kolejnej zimy jego obejscie stanie w ogniu – akcja ratownicza bedzie znow tylko dzialaniem statystycznym, bez realnego juz sensu i straca wszystko co wypracowali w zyciu. Nagle, w ludzi wstepuje duch walki. Nowy prezes OSP sklada wojtowi propozycje odkupienia wozu strazackiego tak, by przeszedl na wlasnosc stowarzyszenia, a nie dalej byl Zukiem gminnym. Cala wies zrzuca sie na 800zl za auto i 400 za sprzet. Straz dostaje tez zapewnienie nieodebrania jej remizy. Powstaje projekt zalozenia we wsi 7 przyciskow alarmowych zalaczajacych syrene. Do akcji w tej wsi – dolaczaja sie jeszcze... dwaj strazacy z wioseczki sasiedniej. Jeszcze mniejszej, gdzie tez jest remiza, a wlasciwie azurowy garaz z syrena i kolejny Zuk. Tyle, ze jeszcze starszy, juz niejezdzacy. Obie syreny szybko laczy wkopany w miedze przez mieszkancow ponad kilometrowy kabel. Niestety – powstaja tylko trzy slupki z przyciskami (plus na obu remizach), ale determinacja spolecznosci lokalnej zasluguje na wyroznienie. Z pomoca przychodzi proboszcz parafii, do ktorej nalezy wies. Deklaruje przekazanie tacy strazakom na zakup sprzetu. Tym sposobem, z jednej niedzieli dostali kilkaset zlotych. Poszlo na nowe weze z Allegro, bo ubrania zawsze naprawiali we wlasnym zakresie. Krotko potem kolejne problemy zwiazane z przegladem i kierowaniem pojazdem uprzywilejowanym – rozwiazali wymieniajac koguty na pomaranczowe i zalatwiajac przez diagnoste wykreslenie „pojazdu specjalnego” z dowodu. Teraz kierowac Zukiem mogl juz kazdy, bez kosztownych, specjalnych uprawnien, a badania techniczne nie roznily sie od standardowych. No i tez byly tansze... Przytoczylem ta historie, by pokazac, ze jak sie chce i zawezmie – to mozna. Oczywiscie nie uwazam, ze tak wlasnie powinno dzialac OSP, ale uwazam, ze logika i zdrowy pomyslunek w kontekscie troski o dobro drugiego czlowieka, co jest nadrzednym zadaniem strazy pozarnej – powinno zawsze miec pierwszenstwo i powinno zwyciezac nad glupawymi i nierealnymi przepisami. Oczywiscie, przepisy takie powinno sie zmienic, dostosowac do zycia, a nie odwrotnie.
Pech chcial, ze dzis pomimo tak heroicznych walk o przetrwanie, pomimo godzin wlasnych szkolen i za wlasne pieniadze – z powodu brakow kadrowych straz ta znow podupadla. Wczesniej podupadl stary, wysluzony Zuk, ktory niejeden widzial pozar. Ponoc strazacy woza weze we wlasnych autach. Tak na wszelki wypadek, by byly zawsze pod reka...
pzdr, G.

Offline jgk

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 396
Odp: OSP dwóch prędkości
« Odpowiedź #19 dnia: Sierpień 11, 2019, 20:54:49 »
Tak jestem prawie trzy dekady i widzę różnicę w funkcjonowaniu OSP ,PSP kiedyś i dziś.
To co piszesz mogło mieć miejsce w PRLu. Po jego upadku  jak dobrze wiesz a może nie, zaczęto przeformowywać zarówno zawodową straż jak i OSP. Dlatego dziś mamy PSP których jak zweryfikował czas jest za mało.Zamiast rozwijać PSP postawiono na system KSRG wprowadzając do niego jednostki OSP, które miały być na tyle mobilne aby zabezpieczyć rejon.Tak było ale i zdarzeń było dużo mniej.Prawda jest taka że owe jednostki OSP opierały się na rolnikach.Tylko nie takich jak dziś, bo dziś rolnik ma kilkadziesiąt hektarów pola,a kiedyś rolnikiem była osoba mająca dwa pięć hektarów i z tego była w stanie się utrzymać. Były wiejskie PGRy.Dziś rolnik nie pójdzie do OSP tak jak kiedyś, bo ma tak dużo ziemi którą musi obrobić.
Patrzę na rejon który niby zabezpieczamy, przez ostanie 20 lat uprawiano  pole w pole dziś albo zostało zabudowane lub  stoi ugorem  gdzie dochodzi do wielu pożarów. Obszary powiększyły się z kilku kilometrów do kilkudziesięciu.
Tak więc stworzono system angażując do tego jednostki OSP  tyle że system przestaje działać a wina tak naprawdę leży po stronie OSP bo nie są  mobilne i nie ma znaczenia z jakiego powodu, teraz należy znaleźć rozwiązanie nawet kosztem owych OSP które spowoduje że społeczeństwo będzie chronione.