Autor Wątek: Czy lista kontrolna może się przydać w straży?  (Przeczytany 11606 razy)

Offline pszemek

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 394
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Czy lista kontrolna może się przydać w straży?
« Odpowiedź #20 dnia: Listopad 09, 2016, 22:31:30 »
Ale ładna rozmowa. @miko wręcz opisał "zły dotyk" na sobie z pierwszej ręki. Spróbuję kilka zdań z mojego punktu widzenia dodać
1. To co emocjonalnie opisuje Miko, to odbiór systemu, który nie posiada fundamentów sprawnego działania. Jakiekolwiek twierdzenia nie posiadają dowodów, brak liczb, brak standardów, które byłyby podstawą indukcji, lub choćby refleksji. Paraliżujący brak mechanizmów, które można uruchomić. Okaże się, że jedynie dobrze dopracowane jest tylko sprawianie linii ssawnej, opisane tak szczegółowo, że unika zderzenia się kacholami, choć nie uwzględnia, że zamiast wykonywać balet strażaki od obertasa dookoła samochodu, przez włażenie na dach i obejmowania węży udami, można mieć komplet wstępnie sprawiony, 1 osobowy... 1 x 5 MB ssawny gotowy do działania, plus luźne 2 odcinki na te wypadki gdy linię trzeba wydłużyć. Można udowodnić, że 5m ssawny to 90% sytuacji użycia? Można udowodnić korzyści? Na liczbach? No można, ale system nie posiada systemowego ucha. Więc nawet pompy na przyczepach, które w straży ogniowej służą do... pompowania, mają te elementy w kawałkach na całej budzie dookoła .... bo tak.
Problem jest fundamentalny bo dotyczy fundamentów. I nie przekonuje mnie szef, który swoją wizję opisuje w formie publicystycznych wywiadów, bo on też wzrokiem sięga nie po podstaw systemu (czyli siebie) a do jego środka, gdzieś w połowie wysokości piramidki.
1 cd. Do tego dołóżmy najgorszy do modyfikacji piramidalny system zarządzania, który ma zastosowaniu jedynie w wojsku, z uwagi na cele zadania wojska. W każdym innym zastosowaniu taki system to najgorszy wybór i jest to już dawno udowodnione, a Peter Drucker, który to udowodnił i zamknął temat już zdążył umrzeć ze starości w 2005 roku.
1cd.cd. Do tego dołóżmy najgorszy możliwy sposób dystrybucji wszelkich zasad działania firmy (dotyczy sikawkowego w różnym stopniu jak i decydentów): uznanie, że im więcej czynności zostanie opisanych w najwyższych rangą dokumentach (nawet w rozporządzeniach) to jest absurd. To jest sabotaż i jest dokładnie odwrotne niż wskazują (różne co do szczegółów) praktyki służb ratowniczych wszystkich poważnych krajów. Nie ma 2 zawodu, w którym rozporządzenie ustala w ile osób trzymać należy niegroźne narzędzie (prądownica).

2. I tym sposobem dochodzimy do wiedzy, a raczej do jej temperatury. Im mniej deterministyczne działania tym więcej wiedzy gorącej im bliżej taśmy produkcyjnej tym więcej wiedzy zimnej. To to opisujesz @Miko, to relacja z wielogodzinnej walki jak opisać coś co jest dobre i sprawdzone - PRAKTYCZNE i zawrzeć to w gorsecie regulaminu. To jest OKSYMORON. Tego się nie da zrobić. Nie, że jest to trudne, nie da się! To zostało udowodnione. Załączam moje notatki z przeczytanej książki, może wyjaśni. Jak wiesz czułem miętę do "zasad operacyjnych" - systemy stosowanego w wielu krajach, on właśnie daje szansę przemycania wiedzy gorącej do codziennego stosowania, choć w formie bardzo staroświeckiej, bo zapoczątkowane w latach 60. w USA. Wiedzą o tym doktory i wszystko co zimne wolno regulować - narzędzia mają być wygotowane, bandaż - jałowy, światło - zgodnie z normą, + maszyna, która robi "ping". ALE już jak kroić, a szczególnie jak reagować na odstępstwa, to jest "sztuka lekarska" I nie ma komendanta głównego oraz Krajowego Centrum Koordynacji Lekarzy, którzy regulują procedurę operacji, tylko jej zimną stronę. (poruszam się na gruncie dla mnie obcym, więc gdzieś może bredzę, ale mogę zmienić przykład lekarzy na 100 innych zawodów w razie potrzeby).

Mamy więc 2 najważniejsze czynniki, które dokładnie służą tylko i wyłącznie do procesu CEMENTOWANIA (utrwalania) stanu. Na wszystkich jego płaszczyznach. To są zdefiniowane i opisane mechanizmy. Znane, bo są w określonych okolicznościach dokładnie wykorzystywane do cementowania. Więc jakiekolwiek zaklęcia, że teraz nastąpi przegląd, zryw, jest bezproduktywny. I nie jest to błaha przeszkoda. To fundamentalna skaza, nic nie powstanie na takim fundamencie, no może proteza do protezy.

@Ignacy, przykrość mi zrobiłeś, ponieważ przeszły "eksperyment społeczny" zrobienia "dołem" skomplikowanych procedur ratowniczych trzymam w głowie jako flagowy przykład niekompetencji "centrali" na metody podnoszenia wiedzy branżowej. Tam nie pasowało dosłownie nic. Zdarzenia od powtarzalnych (mieszkanie), do incydentalnych (petrochemia), niedopasowane skalą (opisz czynności mieszkaniówki) i (opisz czynności zdarzenia angażującego 3 województwa), bez wprowadzenia (żadnych intencji, formy, zakresu, tylko temat), bez kontroli procesu (petrochemia::KG>KW>KP>JRG>zmiana>stażysta, napisz na jutro!), bez dopasowania potencjałów (jakie zaplecze literatura, dane, wiedza, przepisy, studium przypadku są w dyspozycji terenu - tyle co wygoglują (bez urazy w tej wypowiedzi chodzi o konstruktywną troskę nie o krytykę) jeśli chodzi o zdarzenia rzadkie), jednostopniowe (miał być cud w odpowiedziach - i jak zwykle KG podpisuje (długopisy u KG to jedyny atrybut), to są tylko pierwsze wrażenia. Nie mam w słowniku zwrotów na opisanie szeregu moich reakcji na to przedsięwzięcie.
A Ty użyłeś tego jako ilustrację focha. Przypominam, że był to eksperyment czynownika ogólnopolskiego. Szkoły były tam filtrem, przez który te materiały miały przejść (całe 3 dni były na to). Temat także szeroki i głęboki, bo jak ma funkcjonować szkolnictwo, które w pewnym zakresie zdaje sobie sprawę ze schizofrenii systemu, nie ma tytułu do dyktowania zmian (ma je długopis KG), (1) jeśli uczyć legalnie to uczyć źle, (2) jeśli uczyć dobrze to w obecnym stanie zakwestionować wszystko, od linii ssawnej do gaszenia petrochemii. Jeszcze SG ma minimalny, grzecznościowy tytuł do "stawiania pytań", (podoba mi się formuła "artykuł dyskusyjny" praktykowany w PP do tego celu, żenujący przykład jak tematy, o których powinno się często krzyczeć na całe gardło, można owijać w pazłotko, aby nie popsuć "Panu" humoru przy śniadaniu - ostatni przykład, przy którym parsknąłem, to rozważania która strona pożaru leśnego jest lewa, a która prawa, wniosek ogólny- zdania wśród ekspertów są podzielone...), to już inne szkoły, ośrodki mogą jedynie realizować na baczność, niezależnie co o tym sądzą. Na ale to oni są na głównym froncie osłaniania własnymi osobami dyletanctwa systemu, ich się widzi jak mówią często nielogiczne pierdoły i ich się sądzi. Znam wielu bardzo zaangażowanych ludzi z tego środowiska, u nich norma to funkcjonowanie w rozdwojeniu. Bardzo smutne zjawisko.
A żeby nie było w PL pewnie w ostatniej dekadzie na skokochron zeskoczono może z 20 razy, w tym 19 (?) w czasie ćwiczeń i pokazów. Metodycznym błędem jest pytanie w głąb środowiska: jak skakać z dzieckiem, skoro nikt (tak sądzę) nie skakał, ale dedukcja: skoro jesteś strażakiem>to powinieneś wiedzieć jest fałszywa. Piszę nie dlatego , żeby do tego się doczepić, ale z takiego powodu, że wymuszone rozkazem "jakieś" stanowisko w tej sprawie może być całkiem fizycznie groźne.  Może po prostu zgodzić się, że my strażacy nie wiemy. Zresztą jak setek innych rzeczy.

Przypominam, że po 20 latach (jak sięgam dobrze pamięcią okres wprowadzania), Pan KG wyraził stanowisko w sprawie czy nosić koszarówkę pod ubranie specjalne czy nie. Teraz proszę przerwać aktywność na 1 minutę, utkwić wzrok w suficie i przemyśleć to jako zjawisko. Naprawdę polecam. Co to o nas mówi? Jak to czytać. Najwyżej postawiony strażak ustalił dla tysięcy swoich podwładnych, po 20 latach co miano ma myśli pisząc w ten sposób i jak to czytać. Z dystansu, to nie ma takiego Mrożka, który by wymyślił. To nie jest beton, to jest CEMENTOWNIA z BETONIARNIĄ na jednej działce. Hiperrobociarze w PSP raz ganiani przez zdezorientowanych kontrolerów (... to pokaż mi gdzie jest napisane że wolno zdjąć, błąd k... krytyczny Panie), systematycznie za-bi-ja-li ludzi, każąc im pracować w tych łachach. Rozumiecie sytuację: 20lat, sam KG, sprawa dla każdego strażaka, nawet kwiaciarki pozornie oczywista, interpretacja. Toż na tym można oskara zdobyć. I teraz czy to uważać jako sukces czy porażkę - oczy cały czas na suficie proszę!

A tak naprawdę miałem pisać o czymś całkowicie innym w tym wątku  :P
« Ostatnia zmiana: Listopad 09, 2016, 23:57:02 wysłana przez pszemek »
Każde społeczeństwo, które oddałoby trochę wolności żeby zyskać trochę bezpieczeństwa, nie zasługuje na żadne z nich i straci obydwa
Benjamin Franklin

Fałszywe kłamstwa - Foo Fighters

Offline ignacy b

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 700
Odp: Czy lista kontrolna może się przydać w straży?
« Odpowiedź #21 dnia: Listopad 11, 2016, 01:02:37 »
@pszemek - przykro mi, że Ci przykro, ale przykład z procedurami pożarów mieszkaniowych należy wydłubać z ówczesnego kontekstu (co niełatwe) i taktować jako dowód na brak spójnej koncepcji-wizji-doktryny- ideologii w PSP )(KSRG). Brałem udział we wprowadzaniu ratmed w PSP - czyli medycynę (sztukę?) do mundurówki (podległość/regulaminy, zajebistość i bezkarność). Trzeba było zachować balans między żelaznymi zasadami (np anatomia) a koniecznością myślenia... Oczywiście przeważała tendencja do hiperregulacji - nie dla wysokiej jakości działań, ale w celu zdjęcia odpowiedzialności z kadry - jak PB będzie miał wszystko uregulowane, to wszelkie błędy będą po stronie strażaków. I oczywiście, mimo nieomylności generalskiej, regulacje centralne nie zawsze odpowiadały realiom - to zjawisko normalne, bo co innego kanon sztuki medycznej i ratowniczej, a co innego realne sytuacje. W ratownictwie medycznym założyliśmy, że polska straż ma swą specyfikę i nie da się automatycznie przenieść żadnych gotowych, zwłaszcza zagranicznych rozwiązań. Stąd Wytyczne ratmed o specyficznej treści - "wiedza zimna". I były mechanizmy sprzężenia zwrotnego weryfikujące przyjęte założenia i były modyfikacje rozwiązań i recertyfikacje i analizy. I byli lekarze- koordynatorzy - dzięki nim strażak znający kanon mógł działać skutecznie dostosowując się do sytuacji i hierarchii priorytetów "wiedza gorąca"- jeżeli dochował należytej staranności, to doktor stawał za nim. I mogło tak być w każdej dziedzinie ratowniczej w PSP - wytyczne ratmed były pierwsze - pokazując kanon, ale będąc wytycznymi, a nie regulaminem/instrukcją/przepisem. Ale się okazało, że ratmed to dziedzina żywa, nigdy całkowicie nie ogarnięta, a błędy są tutaj bardzo kosztowne i niebezpieczne, a w ogóle to obszar, gdzie bardziej wskazana jest pokora ratownicza, niż nabzdyczenie. To nie pasowało, a zwłaszcza kontrola jakości....
Myślę, że Regulamin i inne kwity - tak szczegółowe, jak wymaga zdrowy rozsądek i nie bardziej,  to jednak zakres "wiedzy zimnej" - niezbędnej, aby działać skutecznie, ale nie zawsze wystarczającej. To kanon, który nie może być zbyt dokładny, bo nikt nie może przewidzieć wszystkich szczegółów i ich zapamiętać. I checklista powinna służyć weryfikacji czynności niezbędnych do zachowania bezpieczeństwa i skuteczności działań, ale nie może być traktowana jako gwarancja maksymalnej skuteczności.
Może nazwa "regulamin", groźna i jednoznaczna,  jest trochę niefortunna i sugerująca ostateczne i całkowite opisanie zagadnienia??
Twórcy systemów i rozwiązań systemowych powinni oczywiście rozumieć, że nie są w stanie opisać całej rzeczywistości ratowniczej i że powinni nierzadko odwoływać się do dobrej praktyki ratowniczej, a nie do jednoznacznych instrukcji - tak jak w medycynie, którą nie przypadkiem nazywa się sztuką. Takie podejście zakłada możliwość innowacji na podstawie opinii zwykłego strażaka z PB i w ogóle strażaków - praktyków.
Ponieważ nie ma scenariuszy nierealnych, to pojawił się problem skoku z dzieckiem - rzadko się skacze, ale trudno to wykluczyć.... I były w planie konsultacje z ortopedami i neurochirurgami, a nawet z psychologiem dziecięcym - czy z trzylatkiem negocjować, zabawiać go, odwracać uwagę, czy stosować przemoc... Dosyć profesjonalne podejście - niechby było przykładem rozwiązania problemu - niewielkiego, ale jednak fragmentu fundamentu systemu. Formuła dosyć bezpieczna, bo jak nie wypali, to nie ma (chyba) tragedii - w końcu takie skoki to rzadkość... I jaka była reakcja wodzów? - "oj tam, oj tam..." I masz niestety rację, że system nie posiada fundamentów sprawnego działania, w tym systemu kontroli jakości czyli analizy przyczyn nieprawidłowości i tworzenie przesłanek do rozwoju, a nie okazji do zjebki i pohukiwania. I rzeczywiście strażacy, inteligentni ludzie, nierzadko funkcjonują w "rozdwojeniu" - czasem jest to w ogóle warunek przetrwania... Ale nastawienie "na przetrwanie" praktycznie wyklucza możliwość rozwoju wyłączając sprzężenie zwrotne pomiędzy PB a"górą". Jednak mam nadzieje, że Regulamin, jako praktyczno-koncepcyjna oś  rozwiązań organizacyjnych (może pod inną nazwą) spełni swą rolę kanonu do którego będą odnoszone  procesy szkolenia i wyposażania strażaków zostawiając jednocześnie dużo miejsca na twórczą improwizację (oczywiście po sprawdzeniu checklisty, he, he...) 

Offline MIKO

  • KLUBOWICZ-MOD-RADA
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 4.141
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Czy lista kontrolna może się przydać w straży?
« Odpowiedź #22 dnia: Listopad 11, 2016, 13:52:55 »
@pszemek , @ignac  wypływamy na coraz szersze wody funkcjonowania systemu. 

Oczywiście każdy z Was ma rację, z małym zastrzeżeniem, że znajdujemy się tu i dzisiaj w określonej rzeczywistości.

Więc pozwólcie że wrócę na moment do historii.

Za Komendanta Skomry (który pisywał z nami na tym forum) powstał "zespół do wizji rozwoju funkcjonowania PSP" ( nazwa może odbiega od prawidłowej ale lat trochę minęło, sens nazwy wydaje mi się jednak prawidłowy) . Funkcjonował on jeszcze za Komendanta Kubiaka, a po zmianach politycznych umarł śmiercią naturalną. Na jedno z spotkań poproszono pracownika naukowego wyższej uczelni, specjalistę ale również praktyka od "zarządzenia zmianą". Najpierw zreferowano jak funkcjonuje PSP w tym : sposób nadzoru na podwładnymi, wyciągania konsekwencji służbowych w tym sposobu działania komisji dyscyplinarnych z rzecznikiem dyscypliny, karania przez awans z uwagi na trudności w zmianie grupy zaszeregowania, trudności w zwolnieniu np. za alkohol ponieważ trzeba zapłacić ZUS itd itd.   Pan po krótkim namyślę stwierdził że "zarządzanie zmianą" w PSP jest nie możliwe. Nie są stworzone, zachowane mechanizmy nadzoru nad realizacją projektu. W każdym takim przypadku wyznacza się szczegółowo osoby odpowiedzialne, ich zadania, terminy oraz często osoby rezerwowe które przejmą realizację na poszczególnych etapach w przypadku nie wywiązania się osoby odpowiedzialnej itd. Z uwagi, że w PSP praktycznie nie istnieje efektywny system wyciągania konsekwencji służbowych , trudności w polityce kadrowej każdy taki proces skazany jest na nie powodzenie. Znam to z przekazu kolegi, który był członkiem tego zespołu ale również członkiem zespołu piszącego regulamin rozwinięć.   
   
Co z tym związane jesteśmy tu i teraz – w określonej strukturze organizacyjnej i funkcjonowania systemu ale również z bagażem różnych doświadczeń oraz wiedzy. Nie możemy w związku z tym popłynąć w proponowanych rozwiązaniach ponieważ nie będziemy wstanie nic zmienić. Założenie że każdy chce, umie, jest pasjonatem i zaangażowany, również jest fałszywe. Ponieważ system motywowania, ścieżki kariery itd. jest także niedoskonały. Tych elementów mających wpływ  na przyjęte rozwiązania jest cała lista także skomplikowana konstrukcja przepisów itd.

Podsumowując  @pszemek wszystko się zgadza ale wpływ na wiele rzeczy jest ograniczony, a w konsekwencji można zrobić coś lub nic. Od 20 lat mało udało się zrobić o czym choćby świadczy ponad 600 uwag do regulaminu. Najróżniejszych od akademickiej dyskusji o nazwach powołanych do  wielu wskazujących słabą orientację w temacie. Zażyczyliśmy sobie by nie były one anonimowe, co daje pewien obraz ,który również miał wpływ na ostateczny kształt naszej propozycji.

I na koniec @pszemek przywołany przez ciebie ostatni relikt sztywnych rozwiązań w postaci linii ssawnej w regulaminie został obalony :) .  Mówimy o linii ssawnej jako całości, nie precyzując z jakiego wyposażenia ma się składać.  Opisaliśmy to również w  propozycji zmian normatywu wyposażenia samochodów ratowniczo gaśniczych. Np.  Pożarniczy wąż ssawny A/B-110-2500-Ł lub  A/B-110-5000-Ł zgodny z PN-EN ISO 14557:2003 umożliwiający zbudowanie linii ssawnej o długości 10 m. Więc mogą być węże 5 m :)  większe zbiorniki przenośne itd. itd.   

Offline pszemek

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 394
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Czy lista kontrolna może się przydać w straży?
« Odpowiedź #23 dnia: Listopad 12, 2016, 01:14:04 »
Obaj bardzo interesująco opisujecie swoją perspektywę i ja sądzę, że raczej rozmawiamy żeby wprowadzić obserwatorów tego wątku w nasze stanowiska, niż aby w czymś przekonywać siebie wzajemnie, ale to dobrze bo i nam potrzeba przy okazji podostrzenia wizji.
Tylko dla dokończenia myśli: @Ignacy, jako kolekcjoner staroci, w większości z likwidowanych regałów, mam pozbierane szare skoroszyty z lat 70. autorstwa KG, wśród których są np. metodologie planowania, logistyki, zarządzania. Kiedyś biura w KG w oparciu o naukowe podstawy wydawało różne ambitne opracowanka (czasem bardzo tematycznie egzotyczne). No ale to były wogóle mroczne czasy, w których każdy referat miał kontrreferat, a każda zmiana musiała posiadać racjonalne i pisemne uzasadnienie. Naprawdę były takie momenty w straży. Więc podziwiając zakres przewidywany do rozstrzygnięcia jak skakać z dzieckiem, wtrącam uwagę, że nie byłby to debiut (w sensie podejścia do tematu) w naszym środowisku. Dzikusami to staliśmy z powrotem niedawno. Tym wyjaśnieniem kończę obronę kruchego bastionu redutki jakim jest PSP.

Chciałem opisać spostrzeżenia z pewnego eksperymentu.
Zawsze irytowała mnie nierówność we wkładzie pracy podczas różnych ćwiczeń strażackich. Strażacy pocą się jak szczury, kierujący nimi najczęściej plotą farmazony męcząc się minimalnie. Stworzyłem sobie w głowie model kaloryczny, który oznacza, że istnieje sposób wyceny trudu pracy i wkładu tak dla sikawkowego, który targa kupę sprzętu na grzbiecie w upale jak i dla dowódcy mającego zmęczyć równie intensywnie swoją głowę. Brakowało mi narzędzia. W końcu obmyśliłem kartę (załącznik) KDR, która posiada elementy checklisty, ale to niewiele zmieniło. Ćwiczący dowódcy pracowali z tą kartą na siłę, wg zasady wymyślił sobie baran, trudno, trzeba coś tam smarnąć, nie będzie się czepiał.
Przełom pojawił się, gdy wpadłem na pomysł ćwiczeń, w których dowodzący po rozpoznaniu dowodzi odwrócony tyłem do zdarzenia. Wyglądało to tak:
1. Przygotowanie szczegółów scenariusza bez wiedzy załogi (dotyczy aranżacji wewnątrz obiektów, liczby i rozkładu źródeł ognia, sztywne określenie wejścia głównego, instalacji itd.
2. Po przyjeździe załogi KDR idzie na spokojne rozpoznanie, ma prawo wykonać nawet szkic z istotnymi dla niego informacjami, po którym odwraca się plecami do zdarzenia.
2a KDR jest odpytywany z pamięci i ew. notatek o podstawowe dane nt. obiektu (np. ile kondygnacji, szacowana powierzchnia, czy na stronie D może stanąć drabina mechaniczna, itd), można wymyślać bardzo wiele takich zagadek.
3. KDR ma wyartykułować zrozumiały zamiar taktyczny załodze. A dokładnie rozkaz wstępny, który dodatkowo podaje cel działania.
3a. Załoga jest sprawdzana kolejno, czy każdy rozumie INTENCJĘ (cel) swojego dowódcy i czy zna swoje pierwsze zadanie.
4. Rozpoczyna się ćwiczenia, w trakcie którego KDR siedzi na murku i kieruje odwrócony tyłem.

Osiągnąłem to czego potrzebowałem, ilość kalorii po obu stronach akcji zaczęła się wyrównywać. Rzeczy które przy okazji uległy radykalnej poprawie, to szacunek do korespondencji radiowej, zrozumienie po obu stronach, że aby być dobrze kierowanym trzeba podawać wtedy kiedy trzeba właściwe informacje, oraz aby kierować, trzeba się wspomagać, ale nie można "zabijać" pytaniami swoich strażaków. Tak naprawdę ogromnie dydaktycznie pożyteczne ćwiczenie. Widać na człowieku, że myśli, że planuje, że zlicza, że szuka w pamięci, że się skupia, obgryza długopis, lub paznokcie.

Zaryzykowałbym, że jeśli ktoś biegle opanuje takie dowodzenie podczas ćwiczeń, to bez problemu ogarnie organizacyjnie akcję rzeczywistą w przyszłości. Załoga zresztą też wiele się na takim ćwiczeniu uczy.

Obserwacje:
1. Niechcący zrobiłem prosty weryfikator predyspozycji. Natychmiast,  bardzo wyraźnie można wyróżnić ludzi, którzy na 110% będą wręcz doskonałymi dowódcami, oraz tych, którzy będą się z tym męczyć niemiłosiernie (nie chodzi o pamięć, mam świadomość podstawowych typów ludzkiej natury), bywa np. że nie każdy potrafi formułować myśli w przekazie, tym bardziej polecenia, nie każdy potrafi myśleć abstrakcyjnie, nie każdy ma podzielność uwagi itd. Oczywiście wiele z tych cech można ćwiczyć z powodzeniem.

2. Powtórzenie eksperymentu daje niewiarygodny postęp (co jest dosyć zrozumiałe). Niestety, mimo, że praktykuję takie ćwiczenie od kilku lat to szansę sprawdzenia jedynie 1 raz mam dla ok 20-30% powierzonych osób, a powtórzenie dotyczy jednostek. Szkoda, przynajmniej 1 próbę powinni wykonać wszyscy. Po takim ćwiczeniu nic już nie jest takie jakie było wcześniej  :gwiazdki:

3. Ci którzy szybko przestawiają się na zrzut pamięci ma kartę KDR, ogarniają znacznie skuteczniej poszczególne elementy akcji.

W sumie jest wiele opisanych teorii, w których model działania umysłu porównuje się do działania komputera. A raczej mikrokontrolera, który posiada maleńką ilość pamięci RAM. Nasz mózg jest niewiarygodnie sprawną maszyną, ale ma słabe strony.
Patrząc na działanie mikrokontrolera, jego mała pamięć podzielona jest na pewne obszary:
R - rejestry, czyli miejsca w których przechowywany jest stan zmiennych globalnych, stałe, konfiguracja, wykonywane są fizyczne obliczenia maszynowe
G - komórki pamięci w których są kolejno umieszczone instrukcje programu w języku maszynowym
S - stos, na którym odkładane są zmienne lokalne, adresy powrotów.
. - wolne komórki pamięci.
To może wyglądać tak:
[RRRRR|GGGGGGGGGG..................................SSSS]
(R)ejestry mają zdefiniowane sztywno miejsce, pro(G)ram wypełnia pamięć od początku, zaraz po rejestrze, natomiast (S)tos rośnie dynamicznie od końca pamięci wypełniając ją w zależności od potrzeb.

Stos to jest to, z czym człowiek nie radzi sobie najbardziej, komputerowy stos przechowuje stan zmiennych programu np. przy każdym "przerwaniu" normalnego działania programu np. poprzez sygnały zewnętrzne (mogą być także wewnętrzne) jak sygnał z czujnika, naciśnięcie przycisku, źródłem przerwań może być cokolwiek. Wtedy program przerywa swój tok i zapisuje stan zmiennych programu na stosie, po obsłużeniu przerwania odczytuje ten stan ze stosu i wraca do kontynuowania programu. Problem jest wtedy, gdy ilość przerwań powoduje rozrośniecie się stosu do takich rozmiarów, że "wchodzi" na instrukcje programu i je nadpisuje. Program komputerowy w takich warunkach zaczyna świrować. Człowiek można powiedzieć działa dość podobnie, naszą pamięć RAM ocenia się na parę !! kilobajtów (tyle co najmniejsze z najmniejszych mikrokontrolerów, bliżej nam do kalkulatorów), oczywiście to jest bardzo umowne porównanie. Niemniej przechowywanie i odkładanie zmiennych sprawia nam wielką trudność.
I dlatego listy kontrolne mogą być pożytecznym narzędziem. Na karcie KDRa też są pola, które można odhaczyć, zmienne (kryptonimy zastępów), które można zapisać, zadania które wyznaczono, a które czekają na realizację, przypominajki o rzeczach ważnych, które jednak bywają pomijane (ewidencja pracy w aparatach, asekuracja)

Taka karta nic nie mówi o procedurze, nie rozstrzyga odstępstw. Lista kontrolna nie musi mieć takich cech. Ona zawiera tylko elementy przypominające i wspomagające. Można ją konstruować bardzo neutralnie, choć można też iść w kierunku realizacji pewnego toku. Może zamiast zastanawiać się na tym etapie jak wykorzystać LK na najbardziej newralgicznym odcinku (bardzo gorące działanie ratownicze), bo to może być trudne i wymaga doświadczenia i zaufania do "systemu", zacząć od zastanowienia się jak LK wspomóc zmianę służby, gaszenie trawy, Stemplowania podejrzanie przechylonej ściany?
Może to jest właściwa ścieżka rozkręcenia tematu?
« Ostatnia zmiana: Listopad 12, 2016, 01:48:07 wysłana przez pszemek »
Każde społeczeństwo, które oddałoby trochę wolności żeby zyskać trochę bezpieczeństwa, nie zasługuje na żadne z nich i straci obydwa
Benjamin Franklin

Fałszywe kłamstwa - Foo Fighters

Offline ignacy b

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 700
Odp: Czy lista kontrolna może się przydać w straży?
« Odpowiedź #24 dnia: Listopad 13, 2016, 00:05:08 »
No tak!! Kluczem do powodzenia jest efektywne myślenie, a checklista je wspomaga, odciążając mózg od działań "porządkujących". Metoda ćwiczeń KDR "tyłem" znakomicie zmusza do/wspomaga/przyspiesza myślenie - za każdym razem lepiej - warto promować!! A zwłaszcza, jak wprowadzi się "stop-klatkę" aby wykorzenić złe nawyki ćwicząc i doskonaląc właściwe zachowania. Jedyna wada tych koncepcji, to fakt, że takie ćwiczenia mogą być nużące dla dygnitarzy niecierpliwie oczekujących na barszczyk....

Offline MIKO

  • KLUBOWICZ-MOD-RADA
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 4.141
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Czy lista kontrolna może się przydać w straży?
« Odpowiedź #25 dnia: Listopad 17, 2016, 01:00:56 »
@Pszemek no tym razem nie do końca mogę się zgodzić. 

Każdy „komputer” nawet programowalny sterownik logiczny ktoś musi najpierw oprogramować. Stworzyć algorytm, według którego będzie działał i reagował na sygnały, które otrzymuje.  W przypadku tych prostych PLC gdzie algorytmy pisze się w języku drabinkowym mówimy o pętli nasłuchującej sygnału i przyporządkowanej do niego reakcji. W przypadku ratownictwa nie koniecznie się nadaje, ponieważ algorytm jest z reguły prosty nieuwzględniający szczegółowej oceny informacji (Włącz/Wyłącz) Dla bardziej rozbudowanego „komputera” można budować bardziej złożone, wielowątkowe lub zagnieżdżone algorytmy jednak nie to jest tu najważniejsze. Systemy te mogą korzystać z baz danych, czyli przeszukać rekordy gotowych propozycji rozwiązań lub zebranych doświadczeń. I wydaje mi się, że to jest właściwy mechanizm. Na bazie wyćwiczonego algorytmu korzystam z mojej bazy danych propozycji modelowych rozwiązań (tego, co mnie nauczono) albo, jeśli posiadam i zarejestrowałem doświadczeń (tego, co przeżyłem, przeanalizowałem i wypracowałem wnioski, które zarejestrowałem).  Fałszywą jest teza, że zadziała to intuicyjnie na podstawie prostej reakcji na bodziec.  Twój strażak obrócony plecami nie zareaguje na bodźce otrzymywane, jeśli nie będzie znał prawidłowego algorytmu i posiadał swojej bazy danych. Oczywiście algorytmy można doskonalić, ale nie doskonalą się one same. Zawsze trzeba uruchomić program analizy i oceny wykonanego zadania. On również wymaga oprogramowania przez wykładowcę, nauczyciela itp. Często pracy pod nadzorem. Nauczenia odrzucania informacji nie istotnych itd. Skupieniu się na tych najważniejszych. Co z tym związane lista kontrolna może być pomocna w programowaniu algorytmu postępowania. Pomagać w kontroli poprawności jego działania, ale nie zastąpi go ponieważ dla Pana z Urzędu Skarbowego będą to jakieś dziwne nazwy i kratki nie zrozumiałe dla oprogramowania które posiada.  Co z tym związane i tak najważniejszy jest model wzorcowy, przecież na jakiejś podstawie stworzyłeś tą tabelkę. Na bazie modelu działań, algorytmu który funkcjonuje w twoim komputerze.         

Offline ignacy b

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 700
Odp: Czy lista kontrolna może się przydać w straży?
« Odpowiedź #26 dnia: Listopad 17, 2016, 08:22:10 »
Kilka uwag w tekście: Każdy „komputer” nawet programowalny sterownik logiczny ktoś musi najpierw oprogramować. Stworzyć algorytm, według którego będzie działał i reagował na sygnały, które otrzymuje.  W przypadku tych prostych PLC gdzie algorytmy pisze się w języku drabinkowym mówimy o pętli nasłuchującej sygnału i przyporządkowanej do niego reakcji. W przypadku ratownictwa nie koniecznie się nadaje, ponieważ algorytm jest z reguły prosty nieuwzględniający szczegółowej oceny informacji (Włącz/Wyłącz) RZECZYWIŚCIE, NIERZADKO ZŁOŻONĄ SYTUACJĘ TRZEBA OCENIĆ W UKŁADZIE  ZERO-JEDYNKOWYM. Dla bardziej rozbudowanego „komputera” można budować bardziej złożone, wielowątkowe lub zagnieżdżone algorytmy jednak nie to jest tu najważniejsze. Systemy te mogą korzystać z baz danych, czyli przeszukać rekordy gotowych propozycji rozwiązań lub zebranych doświadczeń. I wydaje mi się, że to jest właściwy mechanizm. WŁAŚNIE - DOŚWIADCZENIE - W RZECZYWISTOŚCI FORMA BAZY DANYCH, BYWA PRZYDATNIEJSZE, NIŻ SZEROKI KATALOG GOTOWYCH ROZWIAZAŃ, NIŻ  Na bazie wyćwiczonego algorytmu korzystam z mojej bazy danych propozycji modelowych rozwiązań (tego, co mnie nauczono) albo, jeśli posiadam i zarejestrowałem doświadczeń (tego, co przeżyłem, przeanalizowałem i wypracowałem wnioski, które zarejestrowałem).  Fałszywą jest teza, że zadziała to intuicyjnie na podstawie prostej reakcji na bodziec. NIEMNIEJ KANON PODSTAWOWY TO RZECZ CENNA JAKO PODSTAWA DO TWÓRCZEJ IMPROWIZACJI. Twój strażak obrócony plecami nie zareaguje na bodźce otrzymywane, jeśli nie będzie znał prawidłowego algorytmu i posiadał swojej bazy danych. Oczywiście algorytmy można doskonalić, ale nie doskonalą się one same. Zawsze trzeba uruchomić program analizy i oceny wykonanego zadania. On również wymaga oprogramowania przez wykładowcę, nauczyciela itp.NIBY OCZYWISTE, ALE PRAKTYKA NAUCZANIA .... Często pracy pod nadzorem. Nauczenia odrzucania informacji nie istotnych itd. Skupieniu się na tych najważniejszych. ODWIECZNY PROBLEM HIERARCHII PRIORYTETÓW - ESENCJA ZAMIARU TAKTYCZNEGO. Co z tym związane lista kontrolna może być pomocna w programowaniu algorytmu postępowania.CHYBA JEST ODWROTNIE - LISTA  POMAGA WYPEŁNIĆ ALGORYTM PODSTAWOWY - NP. ŻEBY SAMOLOT WYSTARTOWAŁ, A STRAŻAK PRZEPROWADZIŁ ROZPOZNANIE, CZYLI JEST BEZPIECZNIKIEM, A POTEM ROZPOCZYNA SIĘ TWÓRCZA IMPROWIZACJA W DUŻYM NIERZADKO STRESIE. Pomagać w kontroli poprawności jego działania, CHECKLISTA JEST UZYWANA NA [POCZATKI - POTEM TO WIEDZA,DOŚWIADCZENIE, I W RAZIE POTRZEBY, TWÓRCZA IMPROWIZACJA ale nie zastąpi go ponieważ dla Pana z Urzędu Skarbowego będą to jakieś dziwne nazwy i kratki nie zrozumiałe dla oprogramowania które posiada.  Co z tym związane i tak najważniejszy jest model wzorcowy, przecież na jakiejś podstawie stworzyłeś tą tabelkę. Na bazie modelu działań, algorytmu który funkcjonuje w twoim komputerze.

Offline pszemek

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 394
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Czy lista kontrolna może się przydać w straży?
« Odpowiedź #27 dnia: Listopad 17, 2016, 12:39:32 »
@MIKO, wydaje mi się, że aż w dwóch miejscach się nie zrozumieliśmy:

1. Model mikrokontrolera był mi potrzebny wyłącznie do obrazowego przedstawienia problemu że z jednej strony wykonujemy pewną pracę, ale z drugiej nawarstwia się ilość informacji, które musimy pamiętać/przechowywać w głowie. Człowiek bardzo źle sobie z tym radzi (jaki kolor oczu miała ostatnia widziana przez Ciebie osoba?). Tylko o to mi chodziło. O to, że lista kontrolna może wspomóc prawą stronę pamięci ....SSSSSS]

2. Natomiast Ty dokładnie piszesz o lewej stronie [GGGGGGGG..........  tego modelu. Ja tego wywodu nie kwestionuję w żadnym wypadku, a tym bardziej nie próbuję łapać analogii pomiędzy algorytmem komputerowym a modelem postępowania strażaka. Więcej, nawet osoba, która kompletnie nie wie co ma robić ma jakieś własne [GGGGG po lewej stronie (uciekać, złamać nogę, zrobić cokolwiek, podlać kwiaty w domu, nie wiem co może siedzieć w umyśle  człowieka, ale COS jest. Może to być [gggGGgGgggg.... czyli lepsze i gorsze pomysły na działania.

LK: (1) nie musi tej lewej strony wspomagać wogóle (numery operacyje samochodów - stwierdzenie faktu, bez powiązania go z działaniem), (2) poprzez sugestię i dedukcję w pewnym stopniu pomóc (Rozważ wykonanie czynności {a},{b},{c}, nieobowiązkowy wykaz, ale pomaga w myśleniu), (3) prowadzić za rączkę, w takim wypadku LK zaczyna mieć znaczenie dla lewej strony [GGGG.... 

Można się natomiast zastanawiać dlaczego nie powstają modele działania jako takie (nie wiążę tego zagadnienia z LK). Ja uważam, że jest parę przyczyn, kilka już wcześniej podawałem, które w konsekwencji powodują, że ich faktycznie brak.

1. My nie mamy żadnych doświadczeń i kultury organizacyjnej w przekazywaniu wiedzy gorącej, na tym polu jesteśmy na poziomie żłobka. Wykonywane są szczególne starania i nakłady dokładnie na czynności odwrotne: formalizm, ukrywanie prawdy, unikanie tematów, kłamstwo (meldunki, analizy). Nie można zaczynać pracy od końca (końcowego dzieła - wzorca działania), jeśli unikamy prawdy w podstawowych klockach składowych z jednej strony, a na wnioskach, które powinny być motorem przemian z drugiej. Oficjalna wersja jest taka, że NASZE DZIAŁANIA SĄ DOSKONAŁE, a społeczeństwo nas kocha, żadnych zmian, bo jest IDEALNIE. To jest obowiązujący stan rzeczy. Tylko drobne elementy wymagają korekty, zresztą z przyczyn zewnętrznych: postępu cywilizacyjnego i zmian sprzętowych. Organizacja, która nie ma świadomości potrzeby zmian i w swojej polityce ma celowe unikanie zmian naprawdę tej pracy nie wykona.

2. Model kompleksowy, którego poszukujesz ma pewną wewnętrzną sprzeczność, im dokładniejszy (zależałoby nam na konkretach), tym więcej czynników trzeba uwzględnić, w tym część z nich radykalnie zmieni sposób działania. Na którymś etapie dojdzie do normalnej eksplozji kombinatorycznej. 2 zastępy, dom jednorodzinny, pożar w kuchni, {jest gaz/nie ma gazu}{jest woda do gaszenia/brak wody do gaszenia}, {osoby mogą być zdrowe/niepełnosprawne (jak), dzieci, przestępcy, obcokrajowcy}, {w domu hoduje się psy groźnej rasy/hoduje się rybki}, {ludzie wołają na balkonie o pomoc/nie wiemy czy wogóle są ludzie}, {wsparcie przyjedzie za 10 min/wsparcie przyjedzie nie wcześniej niż za godzinę}, {jest noc/dzień}, {jest lato/jest zima} .....każdy może dołożyć jeszcze ze 100 zagadnień, eksplozja kombinatoryczna. Natomiast im ogólniejsze podejście tym mniej wartościowe [przyjechać, uratować i ugasić co się da, odjechać] ładny model działań?

3. Idąc tropem lekarskim: (1) jest sfera do zdefiniowania i (2) jest sfera sztuki, im więcej potrafimy opisać w (1) tym węższy jest obszar (2),
(1) - model najsprawniejszego na świecie rozwinięcia pierwszego prądu gaśniczego, model najdoskonalszego oddymiania, model ewakuacji, model zaopatrzenia, model zabezpieczenia strażaka, model komunikacji doskonałej, model dowodzenia doskonałego, model ustawiania samochodu gaśniczego, model ucieczki, model dojazdu......
(2) używając modeli (1) ugaś pożar mieszkania, przy czym trzeba użyć dyńki do tych rzeczy, które nie mają (1), bo część z nich nie może mieć.
« Ostatnia zmiana: Listopad 17, 2016, 12:54:36 wysłana przez pszemek »
Każde społeczeństwo, które oddałoby trochę wolności żeby zyskać trochę bezpieczeństwa, nie zasługuje na żadne z nich i straci obydwa
Benjamin Franklin

Fałszywe kłamstwa - Foo Fighters