Autor Wątek: Kandydaci do nagrody Darwina ;)  (Przeczytany 5115 razy)

Offline lang

  • KLUBOWICZ
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.282
„Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz” Mahatma Gandhi

próby zamiany zastygłego betonu w szarą masę zdolną do absorpcji są z góry skazane na niepowodzenie

Offline maldrin

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 697
  • Płeć: Mężczyzna
  • Strach ma wielkie oczy ;)
Odp: Kandydaci do nagrody Darwina ;)
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 26, 2006, 14:54:34 »
Ehh ta młodość... i sporo też tłumaczy obecność dziewczyny w wozie. Ten 24-latek musiał być wściekły na kumpli, którzy wpadli do wody skoro dopiero rano zgłosił wypadek...
« Ostatnia zmiana: Marzec 13, 2006, 19:19:18 wysłana przez maldrin »
Człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich. - Kardynał Stefan Wyszyński

Nie znać Historii to być zawsze dzieckiem - Cyceron

Offline Matys

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 58
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Kandydaci do nagrody Darwina ;)
« Odpowiedź #2 dnia: Marzec 14, 2006, 15:48:50 »
Ja zglaszam Milosevicia. Chorowal na serce, a bral celowo lekarstwa na zwiekszenie cisnienia zeby wyjechac na leczenie do Rosji. No i mu sie zmmarlo.

Offline pszemek

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 388
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Kandydaci do nagrody Darwina ;)
« Odpowiedź #3 dnia: Marzec 14, 2006, 18:49:08 »
A ja zgłaszam mojego przedmówcę, jak widac łyka każdą bzdurę, którą powie Pan Telewizor.
Każde społeczeństwo, które oddałoby trochę wolności żeby zyskać trochę bezpieczeństwa, nie zasługuje na żadne z nich i straci obydwa
Benjamin Franklin

Fałszywe kłamstwa - Foo Fighters

Offline Matys

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 58
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Kandydaci do nagrody Darwina ;)
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 14, 2006, 19:52:06 »
Nie wiem dlaczego zglaszasz mnie do tej nagrody skoro nie umarlem. Chyba nie wiesz co to nagroda Darwina.

To bylo oficjalne stanowisko lekarza, ktory wykonywal sekcje.
Nie bede z Toba dyskutowal. A moze jak PIS, myslisz, ze w Polsce nie ma wolnych mediow i wszystkkie informacje sa sterowane z gory.



Offline pszemek

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 388
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Kandydaci do nagrody Darwina ;)
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 17, 2006, 21:51:45 »
Przeczytaj, może parę rzeczy zrozumiesz.

Medioci Igraszki TVN wokół śmierci Slobodana
Cytuj
Określenie, którego użyłem w tytule - to skrót, wymyślony dla idiotów w mediach ( nie tylko dziennikarzy).
A oto kilka przykładów ,,mediotyzmu", zaczerpniętych z TVN, polskojęzycznej stacji telewizyjnej, jednostronnie proamerykańskiej i pro-natowskiej.
Gość TVN 24, Marek Ostrowski - kierownik działu zagranicznego tygodnika POLITYKA stwierdza, że Slobodan Milosević ,,bez najmniejszego cienia wątpliwości był zbrodniarzem". To samo powtórzył bez najmniejszych wątpliwości jeden z etatowych mediotów tego programu - Jacek Pałasiński.
Przypomnę więc, że w obronie Slobo stanęło ponad półtora tysiąca wybitnych intelektualistów z całego świata, z noblistą Haroldem Pinterem na czele ! Bezinteresownie chęć obrony Slobo przed ,,trybunałem" zgłosiło ponad 150 wybitnych prawników europejskich i amerykańskich ( wśród nich - parlamentarzyści państw NATO ), pod przewodnictwem byłego prokuratora generalnego USA - Ramseya Clarka, których ,,trybunał" nie dopuszczał do Slobo przez długie miesiące, aż zdecydował się sam być swoim obrońcą !
W świetle wypowiedzi uczestników programów TVN 24, ci wszyscy ludzie - to stado baranów ! Powinni byli zadzwonić do Ostrowskiego czy Pałasińskiego i wiedzieliby natychmiast, że Slobo to zbrodniarz...
Pałasiński - chaotyczny i niekompetentny - dla uwiarygodnienia swoich wypowiedzi posłużył się też słowami byłego ministra Skubiszewskiego, obecnie członka Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze. To przykład ewidentnej manipulacji. TVN stworzyła wrażenie, że Skubiszewski wypowiada się w imieniu ,,trybunału" sądzącego Miloszevicia . A w Hadze istnieją trzy trybunały. Ten ze Skubiszewskim zajmuje się rozstrzyganiem sporów między państwami i jest statutową jednostką ONZ. Istnieje tam również od niedawna, powołany decyzją ponad 100 państw członkowskich ONZ legalny Międzynarodowy Trybunał Karny, kompetentny do ścigania zbrodni wojennych i ich autorów ( tuż po jego powołaniu, co bardzo zaniepokoiło administrację amerykańską, USA zażądały abolicji dla wszystkich swych żołdaków i gwarancji, że nigdy nie zostaną przed nim postawieni za zbrodnie wojenne )! Trzeci jest ten ,,ds. byłej Jugosławii", bezprawnie używający tytułu ,,międzynarodowy". Tego Pałasiński nie powiedział widzom...
Inna kuriozalna wypowiedź Marka Ostrowskiego z POLITYKI , to stwierdzenie, że pozwany na świadka Clinton - były prezydent USA - nie miał nic wspólnego ze sprawą Miloszevicia !? Przypomnę więc, że Carla del Ponte, prokurator owego ,,trybunału" nazwała panią Albright, sekretarza stanu w ekipie Clintona, ,,matką chrzestną" tej nielegalnej, finansowanej zresztą przez USA instytucji.
Jerzy Chmielewski, polski dyplomata, w programach Pałasińskiego wystąpił już dwukrotnie, za każdym razem częstując widzów kłamstwami. Raz mówił o ,,wielkich zbrodniach serbskich w Kosowie", których nie było. Następnie upowszechnił kolejne bzdury, oświadczając na przykład, że ,,Jugosławia była za Miloszevicia odcięta od świata zewnętrznego" ! Śpieszę więc poinformować pana byłego ambasadora ( nie wiem za co brał pieniądze, pełniąc tę funkcję ), że jeszcze w okresie PRL, pod koniec lat 80-tych w Jugosławii produkowano seryjnie indywidualne anteny satelitarne, gdy w Polsce cieszyliśmy się właśnie z uruchomienia drugiego programu TVP...
Znane zachodnie koncerny wydawnicze pojawiły się na jugosłowiańskim rynku prasowym ze swymi tytułami właśnie w czasach Miloszevicia, gdy u nas dostępne było jedynie FORUM - przegląd prasy zagranicznej ( dziś zresztą ukazujący się w karykaturalnej, słusznej, poprawnej i ulizanej wersji ) ... Świństwa, oferowane przez firmę Mc Donald ( zdemolowaną zresztą podczas nalotów NATO) Serbowie poznali 10 lat wcześniej niż Polacy...
Nakłamał pan były ambasador stwierdzając w TVN 24, że władze jugosłowiańskie pod rządami Miloszevicia były niechętne przemianom w Polsce i w ogóle naszemu krajowi ! Prostuję ; pierwszy na świecie album, poświęcony Janowi Pawłowi II wydano w Jugosławii, pod tytułem ,,Pielgrzymka do Świata", w wydawnictwie BIGZ . Jedyny w Europie Wschodniej obóz dla uchodźców politycznych z Polski po wprowadzeniu stanu wojennego zorganizowano i przez kilka lat ( odwiedziłem go za czasów serbskiej prezydentury Miloszevicia ) prowadzono w kompleksie motelowym "1000 RÓŻ", przy trasie Belgrad - Kragujevac. W tym czasie ukazało się w Jugosławii kilka książek, poświęconych historii solidarnościowego podziemia, m.in. cały tom, poświęcony poczcie podziemnej "S".
I wreszcie kłamstwo wieńczące dorobek pana Pałasińskiego ; Miloszević otruł się sam! Do medioty z TVN nie dotarły żadne wieści o procedurach, obowiązujących w Hadze. Takiej zwłaszcza, która polega na rewizji osobistej podsądnych przed i po spotkaniu z kimkolwiek z zewnątrz. Nie dociera też to, że do leczenia serca potrzebna jest pełna dokumentacja z wielu lat a nie metoda ,,prób i błędów", zastosowana przez haskich medyków, którzy przez minione półtora roku próbowali ustalić; co mu pomoże a co nie...
Jak to się dzieje, że popularna stacja TV, odważna w podejmowaniu tematyki krajowej, bezkompromisowa w obnażaniu głupoty i niekompetencji rodzimych polityków, jednocześnie jest jednostajnie jednostronna i sama popełnia głupstwa w problematyce międzynarodowej ? Odpowiedź nasuwa się sama ; tematyka wewnętrzna, krajowa - to margines wolności. W tematyce zagranicznej obowiązuje pełna dyscyplina i podporządkowanie kapitałowi rzeczywistego właściciela lub znaczącego udziałowca.
Ale Pałasiński i jego rozmówcy - specjaliści od wszystkiego; dowodów zbrodni, orzekania winy, odkrywania intencji... Ot taki zespół ekspertów od siedmiu boleści - sprawić mogą, że dewiza TVN zabrzmieć może, nieoczekiwanie dla kierownictwa stacji : G.... PRAWDA CAŁĄ DOBĘ !
Tadeusz Samitowski
Każde społeczeństwo, które oddałoby trochę wolności żeby zyskać trochę bezpieczeństwa, nie zasługuje na żadne z nich i straci obydwa
Benjamin Franklin

Fałszywe kłamstwa - Foo Fighters

Offline Matys

  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 58
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Kandydaci do nagrody Darwina ;)
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 17, 2006, 22:29:24 »
A w to akurat uwierzyles. Jaka masz pewnosc,ze to prawda?( nie neguje)

Ja ta informacje nie wzialem wylacznie z Polityki i TVN-u
Fakt ktory przytoczylem w poscie pochodzil z miedzynarodowych agencji prasowych.

Tak juz jest w dziennikarstwie, ze nie mozna byc wszedzie dlatego te wlasnie agencje.

Poczytaj cos o tym a moze zrozumiesz.

I nadal nie wiem dlaczego mianowales mnie do nagrody Darwina.

Moze kiedys...
« Ostatnia zmiana: Marzec 17, 2006, 22:31:45 wysłana przez Matys »

Offline pszemek

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 388
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Kandydaci do nagrody Darwina ;)
« Odpowiedź #7 dnia: Październik 24, 2006, 14:45:47 »
Odgrzewane kotlety, ale tekst jest warty uwagi. Noama Chomskiego pewnie nie trzeba przedstawiać:


I kto tu jest terrorystą?


Z Noamem Chomskym rozmawia Artur Domosławski.

Uważa Pan, że Stany Zjednoczone są "czołowym państwem terrorystycznym". Dla Polaków brzmi to dość niedorzecznie. Mógłby Pan to jakoś uzasadnić?

Stany Zjednoczone są jedynym krajem, które odrzuca decyzje Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości. Kiedyś robiły to w towarzystwie Envera Hodży i Muammara Kaddafiego, jednak teraz Albania i Libia uznają już decyzje Trybunału, a USA wciąż trwają w wielkopańskiej izolacji.

USA prowadziły w latach 80. wojnę terrorystyczną przeciwko Nikaragui, którą Trybunał potępił i oskarżył USA o "bezprawne użycie siły" - czyli właśnie międzynarodowy terroryzm. Trybunał nakazał USA powstrzymanie się od popełniania zbrodni i zapłacenie ogromnych reparacji. Decyzja została podjęta w dwóch rezolucjach Rady Bezpieczeństwa ONZ - obie USA zawetowały. Za tym poszła eskalacja wojny i terroru, tj. ataki na tzw. miękkie cele, czyli pozbawione zaplecza obronnego cywilne ośrodki: spółdzielnie rolnicze, przychodnie zdrowia. Ten skrajny przejaw międzynarodowego terroryzmu cieszył się notabene poparciem obu partii - Republikanów i Demokratów.

Weźmy skrajniejszy przykład: terrorystyczna wojna USA przeciwko Kubie. Rozpoczęła się krótko po zdobyciu władzy przez Castro, za rządów prezydenta Eisenhowera, a za Kennedy'ego była prowadzona z jeszcze większym nasileniem. Kennedy zorganizował operację "Mangusta", będącą w jednoznaczny sposób operacją terrorystyczną. Kierował nią brat prezydenta Robert, prokurator generalny USA. W ramach "Mangusty" agenci CIA wysadzali zakłady petrochemiczne, zatapiali statki rybackie, podkładali bomby w hotelach - w zamachach zginęły setki ludzi. Jak twierdzi Arthur Schlesinger - historyk, doradca prezydenta Kennedy'ego i biograf jego brata Roberta - jednym z głównych priorytetów było zesłanie na Kubę - cytuję - "wszystkich horrorów świata".

Tej wojnie towarzyszyła wojna ekonomiczna zaprojektowana w taki sposób, że uderzała w ludność, bo to przecież Kubańczycy ponosili odpowiedzialność za to, że mieli taki, a nie inny rząd. To również jest terroryzm. Rozpoczęta wtedy wojna ekonomiczna trwa do dziś.

Zakrawa na ironię, że USA - by posłużyć się językiem doktryny Busha - "udzielają schronienia" terrorystom. Przypomnę, że wedle tej doktryny państwa udzielające schronienia terrorystom to państwa terrorystyczne.

Jakim terrorystom USA udzielają schronienia?


Ludziom, których FBI i Departament Sprawiedliwości uznały za "czołowych międzynarodowych terrorystów". Jednym z nich jest Orlando Bosch, którego FBI oskarżało o 30 zamachów terrorystycznych - również na terytorium USA - a Departament Sprawiedliwości nazwał go człowiekiem zagrażającym bezpieczeństwu USA, i domagał się jego deportacji. [Bosch przeprowadził m.in. zamach na samolot pasażerski kubańskich linii lotniczych w 1976 r., w którym zginęły 73 osoby]. Prezydent Bush senior ułaskawił go i Bosh żyje teraz szczęśliwie na Florydzie, współpracując z komórkami terrorystycznymi, które atakują Kubę z terytorium USA.

Innym terrorystą chronionym przez USA jest Luis Posada Carriles, wspólnik Boscha w zamachu na samolot pasażerski. Odsiadywał wyrok w Wenezueli - to nad jej terytorium wysadzili kubański samolot - jednak w cudowny sposób zbiegł z więzienia. Znalazł schronienie w Salwadorze w bazie wojskowej, skąd razem z płk. Oliverem Northem [postacią nr 1 afery Iran-contras z lat 80.], dostarczał broń dla terrorystycznych operacji contras w Nikaragui. Przypomnę, że za udział w tej operacji USA zostały potępione przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości i członków Rady Bezpieczeństwa. Potem Posada Carriles uczestniczył w innych akcjach terrorystycznych, wreszcie przyjechał do USA. Wenezuela domaga się jego ekstradycji - USA mają z tym krajem traktat o ekstradycji - ale do tej pory bez skutku. Sprawa jest w stanie zawieszenia, jednak nie zdziwię się, jeśli Posada Carriles wyląduje, tak samo jak jego kumpel Bosch, na Florydzie.

Weźmy jeszcze inny przypadek: Haiti, gdzie na początku lat 90. szalał potworny terror. Głównym jego siewcą był Emmanuel Constant, dowódca grup paramilitarnych kooperujących z CIA, odpowiedzialnych za zamordowanie około czterech tysięcy ludzi. Gdy do władzy powrócił Jean-Bertrand Aristide [wcześniej obalony w zamachu stanu], Constant zbiegł do USA i żyje spokojnie w Queens w Nowym Jorku. Haiti wielokrotnie prosiło o jego ekstradycję, ale USA wszelkie prośby po prostu ignorowało.

Wedle doktryny Busha za udzielanie schronienia terrorystom USA powinny zostać zbombardowane i najechane.

Ale na Kubie i w Nikaragui panowały rządy komunistyczne. Wielu Polaków mających za sobą doświadczenie komunizmu potraktowałoby to jako konieczne metody w walce z komunizmem.

Ależ USA nie rozpoczęły walki z Kubą dlatego, że tam była dyktatura! Dziś już znamy dokumenty z tamtych lat i wiemy, że USA zaczęły walkę z powodu - jak to definiowały administracje Kennedy'ego i Johnsona - "skutecznego niepodporządkowania się" Castro polityce prowadzonej przez USA w regionie od 150 lat, tj. od czasów doktryny Monroe'a [na mocy której USA przyznały sobie prawo zbrojnych interwencji w regionie]. Obawiano się - co jest napisane czarno na białym dokumentach - że pomyślny rozwój Kuby mógłby mieć wpływ na cały region. Dla amerykańskich polityków problemem była idea Castro brania spraw we własne ręce przez społeczeństwa cierpiące represje ze strony bestialskich reżimów. Na to nie było zgody Ameryki, dlatego Kubańczycy mieli ucierpieć.

W Nikaragui nie było komunizmu, a najważniejszym obiektem ataku USA i tam, i w całej Ameryce Środkowej był Kościół katolicki. Doszło do masowych mordów, popierane przez USA szwadrony śmierci zastrzeliły np. arcybiskupa San Salwadoru Oscara Romero. W Polsce w epoce poststalinowskiej działy się okropne rzeczy, ale nieporównywalne z tym, co było w Ameryce Środkowej w latach 80.

W Polsce zamordowano znanego księdza, który występował przeciwko władzy...


I jego zabójcy zostali natychmiast schwytani i skazani. W Salwadorze, gdzie arcybiskupa zabiły siły powiązane z USA, nie było nawet śledztwa. Tak wyglądała cała dekada lat 80., zakończona zamordowaniem sześciu salwadorskich jezuitów przez elitarny batalion wyszkolony i uzbrojony przez Amerykanów. Batalion ów zamordował wcześniej dziesiątki tysięcy ludzi. Czy coś podobnego zdarzyło się w Polsce?

Przed 1956 rokiem popełniano porównywalne zbrodnie.

Oczywiście czasy Stalina były horrorem, ale porównajmy Europę Wschodnią w epoce po Stalinie i kraje Ameryki Łacińskiej znajdujące się w sferze wpływów USA w tym samym czasie. Koszmary, jakie działy się w Ameryce Łacińskiej, są nieporównywalne z tym, czego wyście doświadczali.

Jeśli ktoś akceptuje powszechną ideę praw człowieka, to wszystko, co wyrządzano ludziom i społeczeństwom Ameryki Łacińskiej, ma zasadnicze znaczenie dla oceny polityki USA, i w ogóle dla standardów etycznych, jakimi się posługujemy w polityce. Rosjanie też mieli swoje wymówki, mówili, że bronią się przed Amerykanami. Więc jeśli jacyś Polacy usprawiedliwiają zbrodnie USA tym, że Amerykanie bronili się przed Rosjanami, to jakby mówili: "Jesteśmy stalinowcami, prawa człowieka nie mają znaczenia".

Pana definicja terroryzmu jest dość szeroka.

Nie mam żadnej własnej definicji terroryzmu, posługuję się definicją oficjalnie uznawaną przez rządy USA i Wielkiej Brytanii. Według tej definicji terroryzm to "rozmyślne zastosowanie siły lub groźby użycia siły w celu osiągnięcia celów politycznych, religijnych lub ideologicznych poprzez zastraszanie lub przymus". Z kolei rząd brytyjski nazywa terroryzmem "działanie lub groźbę działania, agresywnego i szkodliwego, które ma na celu wywarcie wpływu na rząd, zastraszenie społeczeństwa oraz wsparcie jakiegoś politycznego, religijnego lub ideologicznego projektu". Stany Zjednoczone i Wielka Brytania są więc czołowymi państwami terrorystycznymi w świetle definicji uznawanych przez władze obu krajów. Doktryna Busha mówiąca o państwach udzielających schronienia terrorystom rozszerza jeszcze tę definicję.

Mówi się, że terroryzm jest bronią słabych, ale to ideologiczne zakłamanie. Terroryzm jest przede wszystkim bronią silnych. A własny terroryzm USA nazywają walką z terroryzmem.

Nazywa Pan terroryzmem również takie działania jak odcięcie pomocy żywnościowej Pakistanu dla Afganistanu, do czego doszło na prośbę USA po zamachach 11 września. Skutkiem tego był głód i śmierć wielu ludzi. Czy uważa Pan, że sankcje ekonomiczne nie są nigdy uprawnione? Pamiętam, że gdy w latach 80. Ronald Reagan ogłosił sankcje przeciwko rządowi komunistycznemu w Polsce, to wielu z nas popierało je w nadziei, że to przyspieszy upadek komunizmu. Choć oczywiście widzę różnicę - nie cierpieliśmy głodu.

Sankcje mogą czasem spełniać kryteria działania terrorystycznego. Jednym z głównych kryteriów jest to, czy ludność kraju, przeciwko któremu ogłaszane są sankcje, akceptuje je; jeśli tak - a wiemy, że czasem wręcz ludność prosi o nie - sankcje są jak najbardziej uprawnione. Dobrym przykładem jest RPA w czasach apartheidu. Czarna ludność - około 80 proc. populacji - cierpiała z powodu sankcji, ale o nie prosiła.

Kongres USA wzywał wówczas administrację Reagana do przestrzegania sankcji przeciwko rządowi RPA, ale Reagan nie zastosował się do wezwań. W latach 80. wymiana handlowa między USA i RPA zwiększyła się, co było pogwałceniem sankcji nałożonych na RPA przez Kongres. Jeszcze w 1988 r. - a więc zaledwie na kilka lat przed upadkiem apartheidu - Pentagon z Colinem Powellem jako szefem połączonych sztabów potępił Kongres Narodowy Nelsona Mandeli jako jedną z notorycznych grup terrorystycznych na świecie. USA popierały też rząd RPA, gdy popełniał on zbrodnie na masową skalę w sąsiednich krajach - szacuje się, że w Angoli i Mozambiku zabito około 1,5 mln ludzi.
Każde społeczeństwo, które oddałoby trochę wolności żeby zyskać trochę bezpieczeństwa, nie zasługuje na żadne z nich i straci obydwa
Benjamin Franklin

Fałszywe kłamstwa - Foo Fighters

Offline pszemek

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 388
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Kandydaci do nagrody Darwina ;)
« Odpowiedź #8 dnia: Październik 24, 2006, 14:46:29 »
cd ...



A dlaczego krytykował Pan sankcje przeciwko Irakowi w latach 90.?


Bo to była zbrodnia. Nazywają to sankcjami ONZ, ale to kłamstwo: to były amerykańsko-brytyjskie sankcje pod przykrywką ONZ skierowane przeciw ludności Iraku. Sankcje zabiły setki tysięcy ludzi i - moim zdaniem - uniemożliwiły obalenie Saddama. Irakijczycy zapewne pogoniliby go tak samo jak pogonieni zostali Suharto w Indonezji, Marcos na Filipinach i inni porównywalni z nim, których USA popierały do końca.

Powtarzam: istnieją sankcje uprawnione i nieuprawnione. Najdłużej trwają sankcje przeciwko Kubie - wbrew woli Kubańczyków, wobec sprzeciwowi wszelkich organizacji międzynarodowych. Głosowania w ONZ pokazują, że przytłaczająca większość jest przeciwna tym sankcjom, również Polska. Wynik ostatniego głosowania sprzed kilku miesięcy: 178 głosy przeciw, 4 za. Oprócz USA poparł je Izrael, którego głosowania w ONZ wskazują na kolonialny charakter tego państwa, oraz Haiti i Palau.

Czy z legitymacją humanitarnej interwencji zbrojnej jest podobnie jak z sankcjami ekonomicznymi?

Jest takie słynne zdanie przypisywane Gandhiemu - zapytany, co sądzi o cywilizacji zachodniej, miał odrzec: "To by była piękna idea". Odpowiem tak samo: humanitarna interwencja - to by była piękna idea. Spójrzmy na historię XX wieku. Przed II wojną światową były trzy przypadki "humanitarnej interwencji": inwazja Mussoliniego na Etiopię, przejęcie Sudetów przez Hitlera oraz najazd Japonii na Mandżurię. Ironizuję - oczywiście to nie były interwencje humanitarne, choć tak zostały przedstawione. Hitler obiecywał, że zakończy etniczny konflikt w Czechosłowacji, a biednym Czechom i Słowakom miał zapewnić dostęp do niemieckich zdobyczy cywilizacji. Każda interwencja wojskowa jest przedstawiana przez jej autorów jako humanitarna, nawet te dokonywane przez najgorsze monstra. Nie inaczej było ze zbrodniczą interwencją ZSRR na Węgrzech w 1956 r., którą radzieccy prawnicy usprawiedliwiali prośbą rządu węgierskiego i obroną przed "uzbrojonymi bandami" chcącymi obalić "demokratycznie wybrany rząd". Tak samo było z amerykańską interwencją w Wietnamie, którą usprawiedliwiano "zbiorową samoobroną" i "wewnętrzną agresją".

Nigdy nie było interwencji, które ratowały życie wielu ludzi?


Po II wojnie światowej znam tylko dwa przypadki takich interwencji. Pierwszy to inwazja Indii we wschodnim Pakistanie w 1971 r., która ocaliła prawdopodobnie miliony istnień. Drugim była interwencja Wietnamu w Kambodży w 1978 r., która powstrzymała mordy Pol Pota i usunęła go. Te przypadki nie pojawiają się jednak w dyskusjach o humanitarnej interwencji.

Dlaczego?

Ponieważ dokonali ich "niewłaściwi" ludzie i ponieważ USA zawzięcie przeciwstawiały się obu interwencjom.

W 1971 r. Pakistan, który dokonywał rzezi na zbuntowanej ludności [dzisiejsze tereny Bangladeszu] był sojusznikiem USA, i Waszyngton zagroził Indiom wojną. Interwencja Indii psuła też politykę Henry'ego Kissingera [ówczesnego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego USA] zbliżenia z Chinami. [Pakistan był w tamtym czasie regionalnym sojusznikiem Chin].

W przypadku interwencji w Kambodży USA i Wielka Brytania natychmiast pospieszyły z poparciem dla Pol Pota, w ONZ nalegały, żeby obaleni w wyniku wietnamskiej interwencji Czerwoni Khmerzy mieli swoje przedstawicielstwo [ponieważ byli antyradzieccy]. USA poparły napaść Chin na Wietnam, przeciwko Wietnamowi ogłoszono jeszcze surowsze sankcje...

A interwencja w Kosowie nie spełniała kryteriów interwencji humanitarnej?

Do największych zbrodni w Kosowie doszło w następstwie bombardowań NATO! I więcej - one zostały przewidziane przez dowództwo Paktu i administrację Clintona - wystarczy zajrzeć do dokumentacji Departamentu Stanu. Proszę zauważyć, że zarzuty przeciwko Miloszeviciowi ograniczały się początkowo do zbrodni w Kosowie, które nastąpiły po interwencji NATO. Jednak trąciły ambiwalencją i dołączono do nich zbrodnię w Srebrenicy. To ma być humanitarna interwencja? Jeśli ufać ustaleniom brytyjskiego parlamentu, najwięcej zbrodni popełniła w tamtym czasie partyzancka Armia Wyzwolenia Kosowa atakująca Serbię z terytorium Albanii, co z kolei wywołało brutalną reakcję Serbii; a w konsekwencji interwencję NATO, a w jeszcze kolejnej odsłonie - odwet Serbów i zbrodnie popełnione na mieszkańcach Kosowa.

Jeśli chce się zrozumieć, jakie było myślenie administracji Clintona w sprawie Kosowa, warto zajrzeć do książki Johna Norrisa ze wstępem Stroba Talbotta, głównego doradcy prezydenta w sprawach bałkańskich. Otóż Norris pisze, że przy podejmowaniu decyzji o bombardowaniach Serbii w 1999 r. sprawy humanitarne nie odgrywały żadnej roli. Talbott napisał o tym wprost - chodziło o to, że Serbia nie przeprowadza właściwych reform społecznych i politycznych. Z kolei deklaracje Clintona i Blaira niedwuznacznie wskazywały, że stawką w grze była wiarygodność NATO. Cóż to znaczyło? "Wiarygodność" w relacjach międzynarodowych znaczy dokładnie to samo, co w relacjach mafijnych. Ktoś, kto dopuszcza się "skutecznego niepodporządkowania się", musi ponieść karę. Ochrona mieszkańców Kosowa była pretekstem. Tak, jak przewidziano, doszło do potwornych zbrodni, za które postawiono potem Miloszevicia przed Trybunałem. Skoro jednak zdawano sobie sprawę, że po interwencji dojdzie do zbrodni, niech nikt nie opowiada o humanitarnej interwencji. To cynizm.


Sądzi więc Pan, że amerykańscy przywódcy odwołujący się do humanitarnej interwencji to po prostu cynicy i hipokryci, a idealistyczna retoryka, "misyjność" Ameryki to kamuflaż dla ekonomicznych interesów? Może jednak niektórymi kieruje idealizm, autentyczna wiara w szerzenie demokracji?

Jeśli chcemy zachowywać się jak ludzie wolni, to traktujmy deklaracje przywódców krytycznie.

Wszyscy wielcy przywódcy w historii deklarowali misyjne cele. Mussolini mówił, że jego celem jest ucywilizowanie barbarzyńskich Etiopczyków, że chce ich włączyć w krąg zachodniej cywilizacji. Departament Stanu USA udzielił mu wtedy mocnego poparcia. Japończycy najeżdżający Mandżurię w północnych Chinach mieli usta pełne szlachetnej retoryki. Stalin też mówił, że ochrania mniejszości narodowe i walczy z faszyzmem. Francuzi mieli "cywilizacyjną misję" w Algierii...

Ameryka nie jest inna, niech pan zapomni o amerykańskiej wyjątkowości. Każda potęga zawsze była "wyjątkowa" dokładnie w ten sam sposób. Żaden człowiek przy zdrowych zmysłach nie bierze poważnie deklaracji politycznych przywódców. Być może Hitler wierzył, że niesie Czechosłowacji pokój. Ale jakie znaczenie ma to, w co on wierzył?

Porównuje Pan Busha do Hitlera i Stalina?


Nie, ja tylko świadomie przywołuję ich nazwiska, bo to największe potwory historii, i chcę pokazać, że deklaracje intencji tak samo nie mają znaczenia w przypadku Hitlera, Stalina, jak i każdego innego przywódcy mocarstwa. Trzeba zobaczyć, co idzie za deklaracjami. Znane są panu jakieś dowody na to, że Ameryce chodzi o misję szerzenia demokracji na Bliskim Wschodzie?

A Panu?

Niedawno wyszła książka Thomasa Carothersa, historyka, który za rządów Reagana pracował w Departamencie Stanu, a teraz zajmuje się tematyką promowania demokracji w Carnagie Endowment for International Peace [wpływowy think tank w Waszyngtonie]. Carothers pisze o szczerym oddaniu Ameryki sprawie szerzenia demokracji itd., a zarazem zwraca uwagę na to, że każdy rząd USA znajduje się w schizofrenicznej sytuacji: Ameryka popiera demokrację wtedy - i tylko wtedy - jeśli to sprzyja jej strategicznym i ekonomicznym interesom.

Dlaczego więc tak wielu intelektualistów, dlaczego prawie 100 procent amerykańskich dziennikarzy wierzy w deklaracje Naszego Najdroższego Przywódcy? Dlaczego zachowują się jak północni Koreańczycy? Koreańczyków z Północy można usprawiedliwić, bo żyją w dyktaturze. Ale gdy zachodni intelektualiści zachowują się jak północni Koreańczycy, nie ma usprawiedliwień. To jest dobrowolne podporządkowanie się władzy.

Wielu byłych więźniów politycznych z Europy Wschodniej, którzy poparli wojnę iracką, mówiło: patrzymy na świat z perspektywy więźniów sumienia - wojna, która obali Saddama, jest sprawiedliwa, gdyż uwolni bestialsko torturowanych więźniów politycznych.


A kto popierał Saddama Husajna, gdy ci więźniowie byli torturowani? USA i Wielka Brytania. Także Francja, Rosja, Niemcy i inni.

Może te kraje chciały naprawić swój błąd?

Naprawdę chciały naprawić błąd? Spójrzmy: Saddam jest sądzony za zbrodnie popełnione m.in. w 1982 r., czyli dokładnie wtedy, kiedy Ronald Reagan doprowadził do skreślania Iraku z listy krajów popierających terroryzm. Dzięki temu USA mogły słać Saddamowi ogromną pomoc, w tym środki umożliwiające rozwijanie broni masowego rażenia. Do Bagdadu został wysłany Donald Rumsfeld, żeby dobić politycznego interesu. To był czas, w którym Saddam popełniał zbrodnie i okrucieństwa, gazował Kurdów, a jego polityka nie zmieniła się także po zakończeniu wojny z Iranem... Ten stan stosunków Ameryki z Irakiem trwa do inwazji na Kuwejt. Dochodzi do interwencji, USA stają się panem sytuacji. W 1991 r. wybucha powstanie szyitów w południowym Iraku, które prawdopodobnie obaliłoby Saddama. USA oferują tyranowi pomoc w zdławieniu rebelii, giną dziesiątki tysięcy powstańców. I Waszyngton wyjaśnia dokładnie, dlaczego poparł tyrana - nie udawajmy, że tego nie wiadomo, nie jesteśmy w Korei Północnej.

Bo bał się politycznego ruchu szyickiego?


Wystarczy wziąć "New York Timesa", którego korespondent pisał: reżim Saddama ocalono, ponieważ doszło do konsensusu między USA i sojusznikami - Wielką Brytanią i Arabią Saudyjską. Uznano, że Saddam daje większą nadzieję na stabilizację w regionie niż ludzie, którzy próbowali go obalić. Thomas Friedman, ówczesny korespondent dyplomatyczny - w mojej opinii głos Departamentu Stanu w "NYT" - pisał, że najlepszym wyjściem byłyby rządy żelaznej pięści kogoś takiego jak Saddam, choć nie jego, bo on wprawia Amerykę w zakłopotanie. Ale skoro nikogo innego nie było, rządzić dalej miał on. Następnie przyszły sankcje ekonomiczne, które zdewastowały społeczeństwo irackie, zabiły setki tysięcy ludzi i umocniły Saddama.

Jeśli ktoś mówi, że chce bronić i ratować prześladowanych działaczy politycznych, nie ma nic łatwiejszego, jak pojechać do protegowanych Ameryki: Kolumbii, Salwadoru, Gwatemali. W Kolumbii zabija się więcej działaczy związkowych niż we wszystkich innych krajach razem wziętych, a kraj ten jest dziś największym odbiorcą pomocy wojskowej z USA. Weźmy Turcję, gdzie w latach 90. w drodze czystek etnicznych wygnano setki tysięcy ludzi z domostw, zniszczono tysiące wiosek, zabito tysiące ludzi. Kto to popierał? Clinton dostarczał Turcji broń stanowiącą około 80 proc. uzbrojenia tego kraju. Turcja stała się wówczas - obok Izraela i Egiptu - najważniejszym odbiorcą amerykańskiej pomocy wojskowej. Czy kogoś to obchodzi? Czy polityczni więźniowie nie są tam torturowani? Oczywiście, że są.

Byłem w Turcji jako obrońca posiłkowy w procesie wydawcy, któremu groziło więzienie za ujawnienie prawdy o zbrodniach i okrucieństwach, jakie rząd turecki popełnił na Kurdach. Czy USA interweniowały w obronie praw człowieka? Clinton wysłał wtedy rządowi tureckiemu jeszcze więcej broni.

Co Pan odpowiada tym, którzy uważają, że Pana poglądy są "antyamerykańskie"?


"Antyamerykanizm", "nienawiść do Ameryki " - to różne wersje tego samego oczerniania krytyków polityki USA, którzy mogą przecież podziwiać kraj, ludzi, kulturę. Oskarżenie to płynie z utożsamienia społeczeństwa z władzą. To sposób myślenia wywodzący się wprost z totalitaryzmu. Gdyby w jakimś europejskim kraju ktoś oskarżył krytyków rządu o np. "antywłoskość", czy "antyhiszpańskość", zostałby wyśmiany, no może nie za czasów Mussoliniego i Franco.

Chciałbym zapytać jeszcze o spuściznę zamachów 11 września - szczególnie o strach. W jakim stopniu kształtuje on dzisiejsze postawy Amerykanów i politykę USA?

Strach jest w amerykańskim dyskursie politycznym i kulturze obecny nieprzerwanie od czasów kolonialnych. Ma na pewno coś wspólnego z charakterem naszej historii, z podbojem kontynentu. Jeśli eksterminuje się miejscową ludność, jak to uczyniono z rdzennymi Amerykanami, jeśli eksploatuje się pracę niewolniczą, jest się czego bać, bo nie wiadomo, kiedy ci "niebezpieczni ludzie" zwrócą się przeciwko nam.


Znany teoretyk literatury Bruce Franklin prześledził wątek strachu w amerykańskiej literaturze popularnej. Okazuje się, że od zawsze czujemy się zagrożeni przez potężnych wrogów, którzy chcą nas unicestwić. I zawsze w ostatniej chwili pojawia się superbohater wybawca albo jakaś nadzwyczajna broń, która w cudowny sposób ratuje nas przed zagładą. Duża część popularnej literatury i niemal całe kino hollywoodzkie opowiada o tym - zmieniają się tylko wrogowie. Franklin ironizuje, że ci, którzy mają nas rzekomo unicestwić, zawsze są pod naszym butem. Tak było z Indianami, czarnymi, Chińczykami. Postępowy pisarz Jack London napisał kiedyś książkę, w której wzywał - dosłownie - do eksterminacji całej ludności Chin bronią bakteriologiczną, bo inaczej przenikną do nas i nas zniszczą. Chińscy robotnicy budujący amerykańską kolej i piorący nasze brudne ubrania mieli być rzekomo częścią planu unicestwienia nas.

Prezydent demokrata Lyndon Johnson mówił w czasie wojny wietnamskiej, że bez najdoskonalszych sił powietrznych Ameryka jest jak "gigant ze związanymi rękami, bezsilny, narażony na atak byle żółtego karła z nożem kieszonkowym". W przemówieniu do żołnierzy w Wietnamie mówił, że na świecie żyją 3 mld ludzi, a nas jest tylko 200 mln, więc stanowimy tylko jedną piętnastą ludności. Mogą więc nas napaść, zabrać wszystko, co mamy - a mamy wszystko, czego chcą oni. To powracający refren imperializmu, psychologicznie zrozumiały: jeśli najeżdżasz kraj, musisz mieć racjonalny powód, bo nie możesz przyznać, że jesteś mordercą i potworem.

Ale 11 września był czymś realnym. Był to prawdopodobnie najokrutniejszy zamach terrorystyczny w historii. Terytorium USA zostało zaatakowane po raz pierwszy od 1814 r., kiedy spalono Waszyngton - nie liczę Pearl Harbor, bo to była kolonia. Mamy więc wszelkie powody do obaw i strachu. Po 11 września sądziłem, że nastąpi seria ataków. Ameryka atakowała inne kraje, terroryzowała ich ludność, a tu nagle koło historii obróciło się przeciwko nam. To wywołało szok i przerażenie. Amerykański wywiad doszedł do wniosku, że atak "brudną bombą" atomową jest prawdopodobnie nieunikniony w ciągu najbliższej dekady. Podzielam ten strach i obawy.

Niestety, administracja Busha działa w sposób, którzy zwiększa to zagrożenie. Czy naprawdę nie rozumieli tego, że najeżdżając Irak, zwiększają zagrożenie?

Ale jest jeszcze jeden, zupełnie niezwykły skutek zamachów 11 września: otwarcie ludzkich umysłów, które czyni społeczeństwo bardziej otwartym. Wcześniej większość Amerykanów nie miała pojęcia o świecie zewnętrznym. Po 11 września wielu zaczęło ich obchodzić, co dzieje się na świecie. Wydawcy zaczęli masowo wznawiać niskonakładowe krytyczne książki, które wychodziły od początku lat 80., i teraz mają doskonałą sprzedaż - sam to odczuwam. Nigdy nie było tylu zaproszeń, konferencji, odczytów, tysięcy ludzi przychodzących na spotkania w całej Ameryce... To napawa optymizmem i budzi nadzieję na odbudowanie demokracji.

Noam Chomsky, ur. 1928, wybitny lingwista, twórca gramatyki generatywnej, emerytowany profesor MIT. Wiele ruchów kontestacji uważa go za swojego guru.

Wywiad ukazał się w "Gazecie Wyborczej".
Każde społeczeństwo, które oddałoby trochę wolności żeby zyskać trochę bezpieczeństwa, nie zasługuje na żadne z nich i straci obydwa
Benjamin Franklin

Fałszywe kłamstwa - Foo Fighters

Offline pszemek

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 388
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Kandydaci do nagrody Darwina ;)
« Odpowiedź #9 dnia: Październik 24, 2006, 15:40:35 »
I jeszcze jeden tekst Tadeusza Samitowskiego, autora książki Moralna wojna, niestety chyba już nie do dostania w księgarniach.
Autor był korespondentem PR i TV w Grecji, Jugosławii i na Węgrzech w latach 1983-1988.


VII rocznica agresji NATO na Jugosławię

            Nie ma i nie było żadnego usprawiedliwienia dla agresji NATO na Jugosławię. Rozpoczęła się niespełna 7 lat temu, 24 marca 1999 roku o godzinie 20.oo. Bomby spadły na obiekty cywilne co oznaczało pogwałcenie prawa wojennego oraz konwencji genewskich o szczególnej ochronie osób cywilnych w czasie działań wojennych. Przeciwko cywilom użyto broni, zakazanych konwencjami międzynarodowymi...

Za bezgraniczne poparcie  tych akcji Pan prezydent Aleksander Kwaśniewski otrzymał trzykrotne, pisemne podziękowania od Billa Clintona... Agresorzy starali się usprawiedliwić napaść koniecznością obrony etnicznych Albańczyków, których rzekomo władze jugosłowiańskie wypędzały z Kosowa. Fakty mówią co innego.

            Przez minione 30 lat na terenie tej południowej prowincji Serbii przybywało Albańczyków ( około 500 tysięcy) i ubywało Serbów, Czarnogórców, Romów,  przedstawicieli innych grup etnicznych; terrorem zmuszanych do ucieczki, zwłaszcza w latach 1987 - 1998.

            Po rozpoczęciu bombardowań pojawiła się wielka fala uchodźców. Lotnictwo NATO równało bowiem Kosowo z ziemią w nadziei, że zniszczy okopaną tam, oczekującą na inwazję lądową, III Armię Wojsk Jugosławii, liczącą ponad 135 tysięcy żołnierzy, doskonale przygotowanych do wojny obronnej na własnym terytorium.

Część ludności, głównie ze strefy nadgranicznej, sąsiadującej z Albanią usunęło wojsko, by cywile nie stanowili ,,żywej tarczy" dla terrorystów z tzw.: ,,Wyzwoleńczej Armii Kosowa" oraz armii albańskiej, która przy wsparciu lotniczym NATO próbowała wedrzeć się na terytorium Jugosławii.

            Przez ponad 10 lat ( 1988 - 1998) jugosłowiańskie wojsko i policja przeciwstawiały się zmasowanym atakom międzynarodowych grup terrorystycznych w Kosowie. Ze szczególnym okrucieństwem działali w nich członkowie Al - Kaidy, Talibowie Osamy bin Ladena i zbieranina mudżacheddinów z wielu państw islamskich. W potyczkach z wojskiem jugosłowiańskim ginęli obywatele; Arabii Saudyjskiej, Jemenu, Maroka, Algierii... Osama bin Laden tworzył i dwukrotnie wizytował obozy szkoleniowe WAK w północnej Albanii.

            Tymczasem politycy NATO pod przywództwem amerykańskim i niemieckim, walkę Jugosławii z islamskim terroryzmem przedstawiali jako łamanie praw człowieka. W tym wypadku bin Ladena potraktowali instrumentalnie. Był potrzebny do realizacji ważnych planów strategicznych USA podobnie, jak kiedyś w Afganistanie...

            NATO posunęło się do prowokacji. Najsłynniejszą z nich, w miejscowości Raćak, prasa niemiecka porównała do hitlerowskiej prowokacji gliwickiej z 1939 roku!

Podobna sytuacja; "przebieranka" - tym razem na ciała poległych w walce terrorystów z WAK - naciągnięto cywilne ubrania. Mieli być "cywilnymi ofiarami serbskich oprawców" Zdumienie fińskich lekarzy, dokonujących w Raćaku ekshumacji wywołał fakt, że na cywilnych ubraniach - albo nie było przestrzelin, albo ich ślady nie odpowiadały ranom, odniesionym w walce, widocznym na ciałach zabitych...

Autorem prowokacji był William Walker, szef misji obserwacyjnej OBWE, działający z upoważnienia... Bronisława Geremka, ówczesnego przewodniczącego OBWE w imieniu Polski !!! Tak więc i na nasz kraj spada odium jednej z najbardziej haniebnych prowokacji, mających usprawiedliwić agresję na suwerenne państwo... 

            Większość polskich mediów bezkrytycznie powielała wiadomości o "stu tysiącach ofiar serbskiego ludobójstwa" w Kosowie! Mroziły krew w żyłach informacje o ,,zniknięciu" miliona mężczyzn narodowości albańskiej... 70 tysięcy kobiet albańskich miało być zgwałconych przez żołnierzy jugosłowiańskich, bo jakiś ,,dużurny biolog" obliczył, że tyle nadawało się do zgwałcenia...

            Opinię publiczną elektryzowały zdjęcia satelitarne ,,nowych masowych grobów , do których minionej nocy Serbowie zwieźli tysiące ciał"... Te ,,zdjęcia" okazały się kompilacjami  komputerowymi, sfabrykowanymi w kwaterze NATO w Brukseli...

            Telewizja stymulowała aktywność polskich polityków. Tak było m.in. z rzekomym zabójstwem profesora Ibrachima Rugowy - kosowskiego polityka narodowości albańskiej. W świat poszła wiadomość o jego śmierci, bo zabójstwo było zaplanowane dla celów propagandowych. Udaremniła je policja jugosłowiańska! A w naszym kraju panowie; prezydent, ówczesny premier i minister spraw zagranicznych wydali wspólne oświadczenie, potępiające mord. Nie było sprostowania gdy telewizja serbska RTS pokazała zdjęcia ze spotkania ,,nieboszczyka" z prezydentem Miloszeviciem... Wmawiano nam wtedy, że te zdjęcia pochodzą sprzed 2 lat. RTS pokazała następnego dnia, jak pan Rugowa cały i zdrowy wystąpił na konferencji prasowej. Została za to zbombardowana. Zginęło 16 pracowników. W polskich stacjach telewizyjnych nazwano to ,,niszczeniem machiny propagandowej Miloszevicia"...

            Po wpuszczeniu do Kosowa sił KFOR okazało się, że w grobach leży 2118 ciał, z których większość - to ofiary islamskiego terroru !!!  Zabitych Albańczyków doliczono się około 900. W tym; 300 pochowanych w mundurach WAK, z głowami w kierunku Mekki, w indywidualnych mogiłach. Pozostali najprawdopodobniej zginęli od bomb, zrzuconych przez NATO (przez 78 dni i nocy spadło ich na Jugosławię więcej, niż hitlerowska III Rzesza zrzuciła przez 6 lat na wszystkich frontach II Wojny Światowej).  W więzieniu koło Prisztiny zginęło od bomb prawie 180 ,,pensjonariuszy", a w ataku lotniczym na kolumnę uchodźców albańskich, na trasie  Prizren - Dżakowica spłonęło żywcem 75 cywilów, w większości kobiet i dzieci ...

            Wejście KFOR do Kosowa nie powstrzymało albańskiego terroru. Na oczach żołnierzy amerykańskich, którzy przyszli chronić przed czystkami, albańska banda torturowała na ulicy w Prisztinie żonę i córkę znanego serbskiego profesora, orędownika pokoju i pojednania, zmuszonego opuścić rodzinne miasto. Na zakończenie linczu samego profesora zabito strzałem w głowę na oczach  żony i córki. W pogrzebie tego człowieka wzięło udział pół Belgradu. Nie przypominam sobie, by panowie; Aleksander Kwaśniewski, Jerzy Buzek, Bronisław Geremek czy inny z polityków najwyższego szczebla wydał oświadczenie, potępiające faktyczny, bestialski  mord, dokonany na intelektualiście...

            Agresja na suwerenne państwo, planowe zabijanie cywilów; stały się dniem powszednim w TVP.  Oto prezenterka rozpoczynała wieczorne ,,Wiadomości", pytając kolegę z Brukseli zatroskanym głosem; ,,Jacku, czy wojskowi dowódcy NATO są zadowoleni z nalotów"?... W tym czasie radio jugosłowiańskie informowało

o dziesiątkach śmiertelnych ofiar wśród ludności cywilnej, o zniszczonych szpitalach, szkołach, mostach, osiedlach mieszkaniowych, fabrykach chemicznych, elektrowniach...

O dziesiątkach ofiar , spalonych żywcem w bombardowanych pociągach i autobusach. Inna dziennikarka, w tym samym programie, zachwycała się możliwościami szturmowych śmigłowców Apache... Jej - kobiety - głęboki podziw budziła technika, służąca do zabijania...

            Znany, wielokrotnie nagradzany reporter TVP pojawił się przy jakichś krzakach. Albańczyk (anonimowy) wskazał je jako miejsce mordu kobiet i dzieci, dokonanego ,,przed ośmioma miesiącami przez Serbów" Reporter, dla wzmocnienia efektu, pokazał stare kości i mignął na ułamki sekundy kolorową, dziecięcą sukieneczką... Ani trochę nie zakurzoną! Ten ośmieszający TVP przypadek opisano w kilku gazetach. Ale autor prymitywnego chwytu propagandowego został ,,dziennikarzem roku" nagrodzonym odpowiednią kwotą...           

            Wszystkie stacje TV powieliły materiał nadany z Brukseli, w którym rzekomy dezerter z armii jugosłowiańskiej pokazywał swą ,,książeczkę wojskową". Tymczasem był to dokument opisany cyrylicą jako ,,liczna karta" czyli... Dowód osobisty!

            TVP pokazała starą kobietę w czerni, płaczącą nad mogiłą najbliższych. Wspomniany już ,,wybitny reporter" grobowym głosem powiedział, że to stara muzułmanka, której ,,serbskie bandy paramilitarne, włóczące się po Kosowie wymordowały całą rodzinę"... Horror! Tymczasem każde dziecko na Bałkanach wie,

że muzułmanka nigdy nie włoży czarnej chusty nad mogiłą...  A ile osób w Polsce o tym wiedziało? Ilu ludzi zorientowało się, że są bezczelnie okłamywani, bo zdjęcia pokazują serbską staruszkę?...

            Polskie Radio też ma swoje ,,zasługi" w odczłowieczaniu Serbów i sianiu nienawiści do Nich. Oto korespondent z Belgradu opowiadał w programie

,,Z pierwszej ręki" jak wielotysięczne tłumy mieszkańców nie opuszczają najpiękniejszych mostów jugosłowiańskiej stolicy, by uchronić je przed zniszczeniem, tworząc ,,żywą tarczę". Prowadzący program ze studia w Warszawie przerwał tę relację pytaniem; ,,a nie dotarły do was słuchy o masakrach w Kosowie"? Korespondent odpowiedział, że nie. Na to prowadzący z Warszawy; ,,no to dziękujemy, połączymy się później"... Nie połączyli się. A prowadzący ciągle nadaje ,,z pierwszej ręki"...

           Inny radiowiec, lotny korespondent ( raz z Zurichu, raz z Bangkoku) wołał przez telefon ze stolicy Kosowa - Prisztiny :,,Miasto po nalotach przypomina Hiroszimę! Boimy się wyjść z naszego ukrycia! I od razu jednym tchem - odpowiadając na ,,zapotrzebowanie": ,,Te naloty muszą być zbawienne dla ludności Kosowa !?"

           Kiedy Carla del Ponte umieściła w swoim akcie oskarżenia liczbę zabitych Albańczyków kosowskich mniejszą od tysiąca - Polska Agencja Prasowa - już po tym fakcie - upowszechniła w serwisie z 19 lutego 2002 wiadomość o ,,kilku tysiącach zabitych Albańczyków"!...

            Waldemar Łysiak celnie rzecz ujął w znakomitym tekście pt.: ,,aNATOmia kłamstwa": ,,Oni nie przestaną nigdy kłamać. Bo gdyby przestali - stanie się oczywiste, że są kłamcami"...

            W III RP nie ma cenzury. Ale jest "GW" !

            Dziennikarz TVP, który ośmielił się podczas bombardowań umieścić

w ,,Panoramie" krótką wypowiedź Serba, mieszkającego od ponad 20 lat w Polsce, cierpiącego ,,wraz ze swym narodem", został poniżony przez Gazetę Wyborczą

i w konsekwencji na półtora roku odsunięty od czynności redakcyjnych...

            A co mamy w Kosowie po siedmiu latach ?...

            Siły KFOR nie zrealizowały ani jednego punktu rezolucji 1244 Rady Bezpieczeństwa ONZ :

            Miały zapobiegać czystkom etnicznym; podczas ich obecności z Kosowa wygnano około 350 tysięcy nie-Albańczyków !

            Miały chronić granice zewnętrzne; do Kosowa napłynęło około 250 tysięcy Albańczyków z Albanii i Turcji !

            Miały zapewnić bezpieczeństwo; wg danych MSZ Serbii i Czarnogóry z 10 marca 2004 - liczba Serbów zamordowanych w Kosowie od chwili wejścia KFOR przekroczyła 1200 osób. Około 1000 zostało w tym czasie porwanych dla okupu...

            Dziennikarze amerykańscy wymyślili określenie dla obecnej rzeczywistości Kosowa; ,,b a n d o k r a c j a"...

            Współodpowiedzialność za to, co dzieje się w Kosowie ponosi Wojsko Polskie, uwikłane w sytuację na mocy decyzji Prezydenta RP.

            Pan Prezydent, strażnik Konstytucji, nie zauważył ani razu, że Polska angażując się politycznie i materialnie po stronie agresora złamała prawo międzynarodowe, które  Konstytucja nakazuje przestrzegać. Polska pogwałciła też statut NATO, gdyż poparła napaść na państwo, które nie zaatakowało żadnego z państw sojuszniczych!

Pan prezydent Kwaśniewski udekorował najwyższymi odznaczeniami III RP zbrodniarzy wojennych; J. Solanę i W. Clarka...       

W tej wojnie zwyciężyło kłamstwo.

            Nie chcę, by coś podobnego powtórzyło się w przyszłości.

            Nie chcę, by politycy z racji przystępowania do nowych układów polityczno - militarnych, ( zwłaszcza, gdy muszą się ,,wykazać" bo walczą z cieniem własnej przeszłości ) czarne nazywali białym a zbrodnie wojenne - obroną praw człowieka.

            Nie chcę, by z przyczyn politycznych kazano mi ,,z wtorku na środę" przyjaciół potraktować jak wrogów.

            Nie chcę, by w najwyższych gremiach państwowych kłamstwa zastępowały politykę! A w mediach polityka wyręczała prawdę...

Tadeusz Samitowski

« Ostatnia zmiana: Październik 24, 2006, 15:54:26 wysłana przez pszemek »
Każde społeczeństwo, które oddałoby trochę wolności żeby zyskać trochę bezpieczeństwa, nie zasługuje na żadne z nich i straci obydwa
Benjamin Franklin

Fałszywe kłamstwa - Foo Fighters

Offline wolicki1

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 493
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Kandydaci do nagrody Darwina ;)
« Odpowiedź #10 dnia: Październik 24, 2006, 17:16:12 »
Cytuj co chcesz ale... w tej wojnie nie bylo winy tylko po jednej stronie i nigdy tak nie jest ze tylko jedna jest winna takie są realia terenu b. Jugosławii.
Spytasz skąd wiem ano kolega byl i opowiadał ze gdy serbowie dostali "w dupe" od NATO wtedy albańczycy zaczeli krwawą odsiecz mając zapewnione uczucie bezkarności.

Co do tresci tej wypowiedzi widać ze jest jednostronna i pisana pod publike ale czy i dzisiaj w polsce nie jest tak ze są takowe gazety i etc. które piszą jednostronne artykuły kiepsko zamazywane bezstronnością np. wspomniana w  cytacie GW.                                                                                   więc wypowiedz gościa wpisana do tego wątku by zasługiwała odrazu na N.Darwina to chyba troche nawyrost.

Offline Ajax

  • Pokój to tylko brak wojny.
  • KLUBOWICZ-MOD-RADA
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.312
  • Płeć: Mężczyzna
  • Cały świat gra komedię!
    • http://
Odp: Kandydaci do nagrody Darwina ;)
« Odpowiedź #11 dnia: Październik 24, 2006, 20:30:07 »
Witam!
Cóż może znów dostanę po "uszach, że wszędzie Ajax", ale trudno -_- Więc krótko ^_^
Swego czasu trochę interesowałem się poruszanymi sprawami - również uważam że:
Cytuj
w tej wojnie nie bylo winy tylko po jednej stronie i nigdy tak nie jest ze tylko jedna jest winna takie są realia
Niestety :angry:
Bardzo osobiście poruszył mnie fakt masakry w... mimo obecności sił pokojowych ONZ? Holendrzy, bez większego sprzeciwu dali wkroczyć i dokonać rzezi :angry:. Filmy, wiadomości itd... to kwestia uznania i przedstawianej, nieraz stronniczo strony -_- Nie chcę nikogo ganić i nagradzać! Takie moje bezstronne zdanie. To faktycznie zawsze od wieków bardzo zapalny i strategiczny region Europy. Tym bardziej winien być postrzegany przez UE i NATO. To tylko takie moje...
Pozdr.
<A>
Nie jeden brak wiedzy nadrabia wazeliną.

Offline pszemek

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 388
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Kandydaci do nagrody Darwina ;)
« Odpowiedź #12 dnia: Czerwiec 16, 2016, 15:12:59 »
Strasznie z góry przepraszam za odkopywanie staroci, ale ten tekst powinien się tu pojawić ku pamięci ludzkich ofiar, głupoty i naiwności.

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/06/wyznanie-agenta-cia-dostalismy-miliony-na-rozbicie-jugoslawii/
Każde społeczeństwo, które oddałoby trochę wolności żeby zyskać trochę bezpieczeństwa, nie zasługuje na żadne z nich i straci obydwa
Benjamin Franklin

Fałszywe kłamstwa - Foo Fighters