Autor Wątek: BHP podczas działań z prądem  (Przeczytany 5250 razy)

Offline MIKO

  • KLUBOWICZ-MOD-RADA
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 4.142
  • Płeć: Mężczyzna
BHP podczas działań z prądem
« dnia: Lipiec 29, 2012, 23:46:25 »
Taka ciekawostka z całym szacunkiem do Pana bryg

http://www.ppoz.pl/pp/pppwa/62012pwa2.pdf

I mam pytanie jak sprzęt i kwalifikacje strażaków się mają do takich obowiązujących w tym kraju przepisów :

Dz.U. 1999 Nr 80 poz. 912 ROZPORZĄDZENIE MINISTRA GOSPODARKI z dnia 17 września 1999 r.w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy przy urządzeniach i instalacjach energetycznych.

oraz

Ustawa z dnia 10 kwietnia 1997 r. - Prawo energetyczne. (Dz.U. 1997 nr 54 poz. 348), wraz z późniejszymi zmianami

A co z tym związane np. jaki przepis poza odstąpieniem od zasad ogólnie przyjętych za bezpieczne w tym od obowiązującego prawa pozwala strażakowi dokonywać miarodajnych pomiarów, a tym bardziej stosować zestaw do uszynowienia  trakcji bez uzyskania wymaganych w tym kraju kwalifikacji .
Czy wozami pożarniczymi również wolno jeździć bez prawo jazdy bo ktoś w KG ma widzimisie . 

Ja sobie tego nie wyobrażam np. z linią SN 15 kV ale może się nie znam .

Pomijam że część sprzętu pomiarowego na wyposażeniu PSP jest o zasadzie dotykowej . Jakoś nie widzę pomiaru leżącej linki sieci SN metodą dotykową przez strażaka szczególnie w obuwiu dielektrycznym na napięcie 1500 V nie wspomnę o jego aktualnym przeglądzie .

W mojej ocenie niema żadnej możliwości by strażak mógł świadomie działać w otoczeniu zagrożenia prądem .

Czyli jest podejrzenie ze jest prąd wyznaczamy strefę bezpieczną i czekamy za służbami uprawnionymi niema mowy o pomiarach potwierdzeniu .

Detektor i to bez dotykowy może służyć jedynie do identyfikacji zagrożeń ukrytych, nie rozpoznanych  , a jego wskazanie być przesłanką do natychmiastowej ewakuacji .

Szczególnie że z reguły jego użycie jest poprzedzone obejrzeniem instrukcji często nie po polsku .

Czekam na wasze opinie w temacie.

PS. zapomniałem dodać i Pan bryg również,  że strażaka z Poznania zabił właśnie sprzęt dielektryczny , czyli wszystko na dobrej drodze do kolejnych wypadków.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 30, 2012, 00:40:28 wysłana przez MIKO »

Offline Pumba

  • Stary Wyga
  • **
  • Wiadomości: 228
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: BHP podczas działań z prądem
« Odpowiedź #1 dnia: Lipiec 30, 2012, 00:58:17 »
Ostatnio mieliśmy zgłoszenie o pożarze transformatora, na szczęście nie było większego zagrożenia(tylko iskry poleciał) zabezpieczyliśmy miejsce , i poczekaliśmy na pogotowie energetyczne, ale jak postępować jeśli by ten transformator był objęty ogniem? jak będzie bezpieczna odległość by do niego podejść?
Gdy obowiązek wezwie mnie
Tam wszędzie, gdzie się pali,
Ty mi, o Panie, siłę daj,
Bym życie ludzkie ocalił.
...
...
A jeśli taka wola Twa,
Bym życie dał w ofierze,
Ty bliskich mych w opiece miej.
O to Cię proszę szczerze.
Amen

Offline MIKO

  • KLUBOWICZ-MOD-RADA
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 4.142
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: BHP podczas działań z prądem
« Odpowiedź #2 dnia: Lipiec 30, 2012, 01:40:29 »
Ale po co chcesz do niego podchodzić ?

Offline Fistach

  • VIP
  • *****
  • Wiadomości: 1.256
Odp: BHP podczas działań z prądem
« Odpowiedź #3 dnia: Lipiec 30, 2012, 06:17:10 »
A czy przypadkiem nie jest tak, że aby "pracować z prądem" nie trzeba przypadkiem mieć szkolenia i zdanego egzaminu SEP?

Offline Sylwek

  • KLUBOWICZ-MOD
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.387
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: BHP podczas działań z prądem
« Odpowiedź #4 dnia: Lipiec 30, 2012, 10:27:16 »
Z zaciekawieniem przeczytałem artykuł, pierwsze moje wrażenie - fajnie, że ktoś podjął temat bo zagrożenie jest powszechne.

Ale potem już było gorzej, artykuł sprawia trudności w odbiorze. niektóre informacje są trochę chaotycznie poukładane. Np dwa, moim zdaniem najważniejsze punkty
Cytuj
Jeśli na miejscu nie ma sił technicznych/energetycznych, a występuje zagrożenie ze strony prądu elektrycznego, KDR może spotkać się z dwoma sytuacjami:
  • zagrożeniem dla życia ludzkiego i koniecznością natychmiastowego działania – może zachodzić potrzeba odstąpienia od zasad powszechnie uznanych za bezpieczne, 
  • brakiem zagrożenia życia ludzkiego – wtedy trzeba zabezpieczyć miejsce zdarzenia i czekać na służby specjalistyczne
zostały schowane w zakończeniu punktu 3. Zakończenie działań ratowniczych. Powinny być tak naprawdę na wstępie i być napisane pogrubioną czcionką. 
niestety wiadomo, że kłopoty są znacznie większe w tym pierwszym przypadku (ratowanie ludzi) i tą kwestię moim zdaniem należałoby rozwinąć. Po pierwsze jest bardzo ważna a po drugie dość trudna. Np w Poznaniu wystarczyło zastosować się do przepisów BHP (współpraca, ze służbami energetyki), doraźnie zadysponować sobie jeszcze kolegów z innej jednostki do pomocy i zastosować kilkadziesiąt metrów biało-czerwonej folii i nic by się nie stało.

Przechodząc do poruszanych sprawa techniczna czyli kwestii standardów wyposażenia w sprzęt strażaków
Cytuj
Z uwagi na zakres realizowanych zadań i bezpieczeństwo ratowników, a także osób ratowanych proponuje się wyposażenie jednostek PSP w sprzęt elektroizolacyjny według poniższego standardu:
  • obuwie elektroizolacyjne – dwie pary,
  • rękawice elektroizolacyjne – dwie pary,
  • drążek (z możliwością zainstalowania wskaźnika/detektora) i chwytak,
  • zestaw do uszyniania trakcji, czyli połączenia sieci trakcyjnej z szyną toru jezdnego za pomocą drążka uszyniającego (jeśli taka potrzeba wynika z charakterystyki obszaru chronionego) – komplet.
to niestety zbiór pobożnych życzeń nie do spełnienia.

Jeśli chodzi o obuwie dielektryczne to niestety nie bardzo można za nie uznać buty gumowe strażackie bo z reguły nie są one przebadane i są narażane na wiele czynników które mogą je uszkodzić. Tu przykłady butów rękawic i dywaników dielektrycznych - można też sprawdzić jakie są wymagania odnośnie przechowywania, stosowania i badania (zapewniam, że chodzenie po gwoździach i gorących przedmiotach nie jest dozwolone) http://www.aktywizacja.com.pl/content/wyroby-elektroizolacyjne-z-gumy-i-inne

Kolejna sprawa "drążek i chwytak" - trzeba zauważyć, że tego jest cała masa a najprostszy podział  jest w zależności od wartości napięcia i są to drążki o długościach od ok. 50 cm do ponad 6 m. Po pierwsze który drążek jest w "standardzie" a po drugie trzeba wiedzieć gdzie który zastosować.
Informacje o drążkach http://www.aktywizacja.com.pl/search/node/dr%C4%85%C5%BCek

Podobnie jest z detektorami napięcia - dostępna jest cała gama detektorów w zależności od rodzaju (stałe przemienne) i wartości napięcia znamionowego. http://www.aktywizacja.com.pl/nodequeue/1/3/3?page=1 Stwierdzenie, że standardem jest by był, bez określenia wskazówek jaki to ma być praktycznie nic nie daje.

Teraz jeszcze kilka słów o zestawie do uszynowienia trakcji. Jest to po porostu kawał linki miedzianej zakończonej zaciskami, której zadaniem jest zabezpieczenie na wypadek pojawienia się niespodziewanie napięcia na wyłączonej spod napięcia linii.
Kolejny raz nie wspomniano, że takich urządzeń jest cała gama, w zależności od rodzaju sieci i napięcia (trakcja elektryczna to obecnie trolejbusy, tramwaje, kolej, metro, kolejki górnicze i pewnie jeszcze kilka innych specjalnych rozwiązań) http://www.aktywizacja.com.pl/nodequeue/1/2/2. Użycie polega na podłączeniu wszystkich biegunów sieci (w przypadku trakcji przewodu z uziemiona szyna) po wyłączeniu, odłączeniu i stwierdzeniu braku napięcia.
W przypadku próby założenia uziemiacza na czynnej linii dojdzie do zwarcia ze wszystkimi konsekwencjami (łuk elektryczny i wyrzut stopionego metalu, trzask, promieniowanie ultrafioletowe, pojawienie się napięć krokowych) które powinno zostać wyłączone przez zabezpieczenie (zasadniczo szybko aczkolwiek czasy mogą się różnić w zależności od rodzaju sieci i zastosowanych zabezpieczeń). Nie wiem jak jest z trakcja ale w elektroenergetyce, jeśli nie zablokowano automatyki nastąpi samoczynne załączenie takiej linii po kilku sekundach (chodzi o ograniczenie przerw w dostawie energii w przypadku gdy np upadła na linie gałąź została upalona i linia może dalej pracować). Więc po takim zwarciu napięcie może być ponownie załączone na obiekt.
Dlatego chcę zwrócić uwagę, że stosowanie takiego zestawu wymaga przeszkolenia i świadomości co z czym jakimi środkami i w jakiej kolejności należy przyłączać. Moim zdaniem już samo zrzucenie obowiązku zakupu na dowódców jednostek tego sprzętu to pomyłka ponieważ nie będą wiedzieli co należy kupić.

Trzeba więc podkreślić, że nie sztuka w przeprowadzeniu spisu sprzętu, dokupieniu kilku gadżetów i wrzuceni ich w jakiś kąt na samochodzie a umiejętność posługiwania się tym sprzętem. Z całym szacunkiem, ale żeby w elektroenergetyce są określone zasady organizacji bezpiecznej pracy. Są określone kompetencje i wymagane kwalifikacje poszczególnych osób. Dla przykładu, dopuszczenie do pracy ekipy pracowników odbywa się na podstawie pisemnego polecenia na pracę przez dopuszczającego, który zna dane miejsce pracy. Oczywiście są też realizowane prace bez polecenia (prace związane z ratowaniem życia i mienia) ale ciągle są to osoby które  odróżnieniu od strażaków mają przygotowanie (szkoły, kursy) i mają potwierdzone stosownym dokumentem kwalifikacje. Ponadto osoby te znają swoją sieć. Strażacy raczej nie mają takich kwalifikacji.  Dlatego bardzo ważne są szkolenia i to szkolenia organizowane na stacjach przez służby energetyczne a nie na nasiadówkach w salach wykładowych. Odczytywanie jakiś referatów niewiele da. Spółki dystrybucyjne mają specjalne poligony na których można się szkolić http://www.ziad.bielsko.pl/~szk/index.php?go=galeria - może warto na coś takiego się wybrać. 

Trzeba się zgodzić z Autorem, że coraz trudniej o współpracę ze służbami energetycznymi. Przedsiębiorstwa energetyczne to obecnie firmy działające w warunkach rynkowych. Efekt jest taki, że każda ma nieco inną strukturę. Np u mnie w weekendy w ramach restrukturyzacji ma nie być pogotowia energetycznego. Jeszcze nie wiem jak będzie wyglądała współpraca. Na dziś w razie potrzeby mamy w ciągu 2 minut wyłączone zdalnie napięcie przez dyspozytora sieci i po ok 20 minutach ekipę pogotowia na miejscu, która zabezpiecza obiekt. Na pewno będą trudności z uzyskaniem pomocy (przede wszystkim czas dojazdu pogotowia). Ale ważne jest by KDR się nie spieszył tam gdzie nie trzeba i żądał takich służb taka jak np w opisanym wyżej transformatorze. Moim zdaniem szkoda, że Autor nie zaprosił do współpracy przy pisaniu jakiegoś elektryka. Jeśli chodzi o pisanie artykułu to jakaś wielka tragedia się nie stanie - kilka osób przeczyta, niewiele konkretów się dowie i tyle. Ale jak przyjdzie to pisania standardów na sprzęt i procedur działań to już trochę obawiam się o efekt prac.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 30, 2012, 10:31:44 wysłana przez Sylwek »

Offline krzysiek_2k

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 265
Odp: BHP podczas działań z prądem
« Odpowiedź #5 dnia: Lipiec 30, 2012, 10:35:05 »
Spółki dystrybucyjne mają specjalne poligony na których można się szkolić http://www.ziad.bielsko.pl/~szk/index.php?go=galeria - może warto na coś takiego się wybrać. 

Można się wybrać - http://www.ospkety.pl/aktualnosci_2012.html#5

Offline grzela

  • KLUBOWICZ
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 6.328
  • I smile like an angel, a heart like the devil.
Odp: BHP podczas działań z prądem
« Odpowiedź #6 dnia: Lipiec 30, 2012, 11:55:17 »
Można się wybrać - http://www.ospkety.pl/aktualnosci_2012.html#5

Fajna sprawa, ZE zlikwidowały całodobowe dyżury pogotowia energetycznego i tylko patrzeć jak ich zastąpimy  :szalony:  :wall:

W załączeniu pismo KG oraz opis zdarzenia, w którym ratownik PSP został porażony prądem elektrycznym.

Cytuj
Informuję Panów Komendantów, że w dniu ..................... pismo nr CKR-II-5552/26-5/11 nadbryg. Janusza Skulicha -Zastępcy Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej.
W piśmie poinformowano, że na podstawie danych uzyskanych z poszczególnych województw oraz zawartych w systemie SWD-ST Wydział Planowania Operacyjnego i Analiz KCKRiOL przeprowadził analizę wyposażenia jednostek organizacyjnych PSP w sprzęt detekcyjny i izolacyjny. Wyniki analizy wskazują, że znaczna część jednostek organizacyjnych PSP nie dysponuje sprzętem detekcyjnym, wobec tego nie respektowane są zapisy rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie szczegółowych zasad wyposażenia jednostek organizacyjnych PSP (Dz. U. z 2000 r. nr 93, poz. 1035).'
Mając na uwadze powyższe i zgodnie z poleceniem ujętym w ww. piśmie, poproszono Naczelnika Wydziału Kwatermistrzowsko-Technicznego ..................................... o przeprowadzenie analizy wyposażenia JRG PSP, a następnie o podjęcie działań w celu osiągnięcia założonych standardów określonych w ww. rozporządzeniu przez jednostki organizacyjne PSP z terenu woj. ..................
Ponad to, do pisma Zastępcy Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej załączono opis okoliczności powstania zdarzenia wypadkowego zaistniałego podczas prowadzonych działań ratowniczych, w wyniku którego ratownik PSP został porażony prądem elektrycznym, a w efekcie doznanych obrażeń poniósł śmierć. Przedmiotowy opis zdarzenia przesłano w celu wykorzystania służbowego w procesie szkolenia i doskonalenia zawodowego. Proces ten powinien obejmować zarówno ratowników biorących udział w działaniach ratowniczych jak i osoby pełniące służbę w stanowiskach kierowania poszczególnych szczebli. Z uwagi na specyfikę i okoliczności zdarzenia, polecono weryfikację funkcjonujących procedur w zakresie współpracy z innymi służbami i podmiotami ratowniczymi dysponującymi specjalistycznym sprzętem adekwatnym do rodzaju występującego zagrożenia, a także przeprowadzenie dodatkowych szkoleń z zakresu prowadzenia działań ratowniczych w obszarze zagrożenia prądem elektrycznym.
Nadmieniam, że KCKRiOL oczekuje informacji o podjętych działaniach w ww. zakresie. Dlatego też, proszę Panów Komendantów o informację do .............., zawierającą sprawozdanie z podjętych czynności.
W załączeniu opis okoliczności powstania zdarzenia, celem wykorzystania służbowego   (załącznik  do   pisma  z  dnia   19.09.2011   r.   znak:   CKR-II-5552/26-5/11).

Cytuj
Załącznik do pisma z dnia 19 wrzośnia 2011r., znak: CKR-lt-5552/26-5/11
Okoliczności zdarzenia
Zgłoszenie zdarzenia, dysponowanie sił i szczegółowy przebieg działań.
Informację o zdarzeniu przekazała osoba - świadek, na numer telefonu 112. W pierwszej kolejności informację odebrał operator numeru alarmowego 112, który przekierował rozmowę do dyżurnego operacyjnego miasta. Osoba przekazująca informację o zdarzeniu określiła dokładnie, że zagrożenie związane jest z występowaniem prądu elektrycznego (płot pod napięciem). Następnie uszczegółowiła zgłoszenie, że „..chodzi o kotwę podtrzymującą płot ogrodzenia na terenie budowy, która wbita jest prawdopodobnie w kabel oświetlenia ulicznego, gdyż po zmroku widoczne jest iskrzenie". Dodatkowo zgłaszający zaproponował przesłanie filmu, na którym zostało zarejestrowane iskrzenie oraz e-maila z dokładnym opisem miejsca zdarzenia. Dyżurny MSK odmówił przyjęcia tych materiałów twierdząc, że nie uzyska już żadnych dodatkowych (bardziej precyzyjnych) informacji. Następnie zadysponował do zdarzenia zastęp GBA 2/17 w składzie sześciu ratowników.
W chwili przyjazdu zastępu na miejsce zdarzenia dowódca zgłosił przybycie i udał się na rozpoznanie. Dyżurny MSK przekazał drogą radiową kierującemu działaniem ratowniczym, informację następującej treści: „od strony krzyżówki jak s/e płot zaczyna, osoba zgłaszająca twierdzi, że iskrzenie występuje, więc być może jest jakieś tam przebicie". Dowódca podzielił zastęp na dwie grupy:
•   pierwszą grupę stanowili: dowódca i ratownik,
•   drugą grupę stanowili: trzej ratownicy.
Pierwsza grupa udała się wzdłuż płotu, od strony osiedla „R", druga grupa udała się wzdłuż płotu od strony osiedla „L". Idąc wzdłuż płotu, nie widząc oznak iskrzenia, dowódca co jakiś czas sprawdzał zewnętrzną stroną dłoni czy ogrodzenie jest pod napięciem. Pierwsza grupa spotkała mężczyznę, który odpowiadał za ochronę placu budowy. Mężczyzna stwierdził, że nic nie zauważył, ale wcześniej czuł „dziwny zapach" i wskazał kierunek, z którego mógł ten zapach dochodzić. Pierwsza grupa udała się we wskazane miejsce poprzez bramę, opuszczając teren budowy, następnie weszła na teren budowy kolejną bramą, obeszła drugą część terenu budowy i nie stwierdziła żadnego specyficznego zapachu.
W tym czasie druga grupa prowadziła rozpoznanie wzdłuż płotu ustawionego równolegle do ulicy „P". W trakcie obchodu druga grupa napotkała kolejnego pracownika ochrony i razem z nim prowadziła rozpoznanie. Następnie udała się wzdłuż płotu w kierunku bramy znajdującej się przy ul. „P", gdzie spotkała strażaków z grupy pierwszej.
Dowódca otworzył bramę w celu powrotnego wejścia na plac budowy, a zamknął ją jeden z ratowników. W tym czasie kierowca GBA postanowił doprowadzić pojazd ratowniczy bliżej bramy wyjazdowej z terenu budowy. Obie grupy nie stwierdziły żadnego zagrożenia, w związku z tym KDR zakończył działania, zgłaszając ten fakt do stanowiska kierowania, a strażacy zajęli miejsca w pojeździe.
KDR po zgłoszeniu odjazdu z miejsca akcji, wydał jednemu z ratowników polecenie otwarcia bramy wyjazdowej. W chwili gdy ratownik udał się otworzyć bramę, reszta załogi znajdowała się w pojeździe. W momencie zauważenia, że ratownik przy bramie znajduje się „w dziwnej pozycji" dowódca wysiadł z pojazdu i odciągnął go od bramy. Strażacy stwierdzili u nieprzytomnego ratownika brak czynności życiowych, następnie przystąpili do reanimacji oraz podali tlen. Reanimację kontynuowano do czasu przybycia na miejsce PRM. Zespół PRM przybył na miejsce zdarzenia po 8 minutach, przejął poszkodowanego i przetransportował do szpitala. W wyniku odniesionych obrażeń poszkodowany ratownik zmarł w szpitalu po kilku dniach.
Opracował na podstawie dokumentacji KWPSP
st. bryg. mgr inż. Tadeusz JOPEK

Offline Sylwek

  • KLUBOWICZ-MOD
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.387
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: BHP podczas działań z prądem
« Odpowiedź #7 dnia: Lipiec 30, 2012, 13:33:04 »
To może w celach edukacyjnych przypomnijmy za BHP w PSP:

Cytuj
Rozdział 7

Wymagania bezpieczeństwa i higieny służby podczas prowadzenia akcji ratowniczych w obrębie zagrożenia prądem elektrycznym
§ 79. W czasie akcji ratowniczych, w których występuje możliwość porażenia prądem elektrycznym, strażak współpracuje z odpowiednią służbą techniczną w celu wyłączenia dopływu prądu elektrycznego do urządzeń i instalacji znajdujących się na miejscu akcji.
§ 80. W przypadku gdy nie został wyłączony dopływ prądu elektrycznego, przyjmuje się, że każde urządzenie, instalacja elektryczna oraz trakcja elektryczna znajdują się pod napięciem.


Ochrona nie jest odpowiednią służbą techniczną do pomocy straży przy sprawdzaniu braku napięcia.
Dłoń to nie jest specjalistyczne narzędzie do stwierdzania braku napięcia.
Poza tym jeśli strażak ma buty gumowe to prąd może być za mały by go poczuć dłonią. Możliwe, że tradycyjną neonówkę też to oszuka, chociaż jak sprawdzałem to pokazywała napięcie.
Skoro nie wyłączono napięcia to należało przyjmować, że płot jest pod napięciem - może trzeba dopisać w rozporządzeniu albo w jakimś programie szkolenia uwzględnić, że części pod napięciem się nie dotyka bo widać nie było to jasne. Ponadto warto zaznaczyć, że prąd nie odróżnia urządzeń instalacji od innych przewodników - w przypadku uszkodzenia izolacji (mechanicznie lub termicznie) pod napięciem mogą być nie tylko urządzenia a wszystkie części przewodzące prąd - jeśli to nie jest oczywiste to też warto napisać.
Nie da się wykluczyć istnienia zagrożenia prądem bez dokonania pomiarów.

PS: z tym dotykaniem dłonią jest chyba jak z ustawianiem pionowo deski ortopedycznej - ktoś komuś pokazał, spodobało się i wszystko inne jest mniej ważne. Może dla wyjaśnienia podpowiem jak to powinno wyglądać.
Przed przeprowadzeniem prac na urządzeniach wyłączonych z ruchu (wykonuje się też prace pod napięciem ale to odrębny temat) należy je:
- wyłączyć (np wyłącznikiem),
- trzeba stworzyć widoczną przerwę w obwodzie (wykręcić/wyjąć wkładki, otworzyć odłącznik),
- sprawdzić brak napięcia (sprawnym wskaźnikiem napięcia),
 - uziemić (czyli podłączyć wszystkie części przewodzące prąd do ziemi przy pomocy uziemiaczy)

Po tych czynnościach można rozpocząć pracę. Ze względu bezpieczeństwa, gdyby gdzieś popełniono wcześniej błędy (np ktoś pomylił urządzenie i poszedł naprawiać niewyłączone) zaleca się w celu ograniczenia skutków rażenia urządzenie niskiego napięcia najpierw dotknąć urządzenie wierzchem dłoni, żeby się palce nie zacisnęły na przewodniku który jest pod napięciem. Przy urządzeniach średniego i wysokiego napięcia (powyżej 1000 V) ma to niewielkie znaczenie bo przy zbliżeniu dłoni zapali się łuk elektryczny i rażenie będzie miało charakter skojarzony (oparzenie łukiem elektrycznym, które w tym przypadku jest nie mniej groźne od samego rażenia, i przepływ prądu po powierzchni i wewnątrz ciała).

Offline MIKO

  • KLUBOWICZ-MOD-RADA
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 4.142
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: BHP podczas działań z prądem
« Odpowiedź #8 dnia: Lipiec 30, 2012, 14:48:50 »
Ano potwierdzeniem dłonią przez dopuszczającego do prac – była taka zasada ( przez uprawnionego i przeszkolonego brygadzistę )

Ojciec mi opowiadał że mając praktyki na studiach widział jak na GPZ palił się tak brygadzista . Odłączył nie tą cele i potwierdził na szynie ale odwrotną stroną dłoni( wewnętrzną )  zanim odłączyli trochę się smażył , ale podobno przeżył  tylko stracił rękę i nogę . Nie potrafię zweryfikować znam z opowieści i to z przed wielu lat.

Za to byłem na akcji gdzie mój kolega przez dłuższą chwilę próbował się wydostać na czworakach z kałuży wody rażony prądem . Lata 90 przypadek był omawiany przez wiele lat między innymi w SAP. Zresztą po latach kumpel robiąc przemienną asp. usłyszał opowieść o sobie trochę już zmodyfikowaną jak głuchy telefon .

Była noc pożar budynku wielorodzinnego , cały dach w ogniu i bardzo małe SIS – 1 x GBA +2 x GCBA w sumie 10 strażaków w tym 3 kierowców i KDR i jeden świeżo po szkole aspirant. Jak już wjeżdżaliśmy na ulicę to snop iskier leciał z każdego słupa . Odpadające z dachu belki zerwały linki które wisiały na drzewach przy budynku . Kumpel szedł mi po drabinę nasadkową , przechodząc pod drzewem poczuł uderzenie w hełm . Przepaliły się gałązki i oberwał izolatorem , odruchowo zagarną linkę ręką pod pachę , druga linka spadła mu na plecy . Idący za nim KDR by mu pomóc kopnął go do przodu licząc że się uwolni . Niestety przewrócił się w kałuże wody razem z linkami .  Bardzo długo walczył by się wydostać udało mu się samemu . Potem były skurcze po porażeniowe i szpital ale nie stracił przytomności . Lekaż 3 krotnie potwierdzał badania krwi – bo nie wierzył że nie może być w krwi elektrolitów . Miał dużo szczęścia ale bardzo długo odczuwał skutki – skurcze mięśni itp.  Okazało się że z uwago na dużą ilość drzew energetyka by nie jeździć na nieustanne awarie znacznie przewymiarowała zabezpieczenia które nie zadziałały. Prąd w linii odłączono po prawie 4 godzinach akcji . Dzisiejszy szef (01 KM )  ś.p. Tomiaka z Poznania był wówczas młodym oficerem operacyjnym , dojechał na to zdarzenie już po fakcie – ale powinien utrwalić sobie sytuację w pamięci – okazuje się że niekoniecznie. 

I tak jak pisze @Sylwek brak wiedzy o posiadanych SOI w tym właściwościach butów dielektrycznych spowodowała błąd w ocenie sytuacji , ocenie która nie powinna mieć nigdy miejsca . 

Prąd to zagrożenie nie widoczne i niestety skutecznie zabijające – to nie jest takie proste , to nie 30 min szkolenia . Uczyłem się o tym kilka lat przed laty i tyko wiedza dość nikła  potęguje moje obawy . I tak pytam jak mam dylemat zawsze @sylwka .

Ale KG chce się zmierzyć z kolejnym zagrożeniem chyba trochę na zasadzie wystawiania ratowników na nieznane zagrożenia .
« Ostatnia zmiana: Lipiec 30, 2012, 14:54:56 wysłana przez MIKO »

Offline madmax29

  • VIP
  • *****
  • Wiadomości: 2.438
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: BHP podczas działań z prądem
« Odpowiedź #9 dnia: Lipiec 30, 2012, 21:19:46 »
Cytuj
Wyniki analizy wskazują, że znaczna część jednostek organizacyjnych PSP nie dysponuje sprzętem detekcyjnym, wobec tego nie respektowane są zapisy rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie szczegółowych zasad wyposażenia jednostek organizacyjnych PSP
No niemożliwe? To my mamy jakieś braki w sprzęcie, a ja  głupi myślałem że mamy wszystko i to w dodatku super hiper. Proponuję bardziej szczegółową analizę wyposażenia. Może się zdziwić pan generał. Po wypadku w Poznaniu dostaliśmy dwa detektory. Działają na prąd przemienny, a co z prądem stałym? Ale zawsze to coś.
Prąd we współczesnym świecie jest tak rozpowszechniony i tak często się z nim stykamy, że powinniśmy się regularnie szkolić z energetykami. Ręka do góry ten kto tak robi. U nas podobno kiedyś było takie szkolenie. Mianowicie po tym jak ściągaliśmy z WN gówniarza który postanowił wejść na taki fajny metalowy słup i pomachać kumplom. Ale to było z piętnaście lat temu. Od tego czasu nic.