Autor Wątek: Segregacja poszkodowanych - jak i czy potrafimy?  (Przeczytany 2361 razy)

Offline zero-11

  • Search & Rescue
  • KLUBOWICZ
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.504
  • Płeć: Mężczyzna
  • 84810
Segregacja poszkodowanych - jak i czy potrafimy?
« dnia: Wrzesień 16, 2008, 18:50:31 »
Witam.
Ponieważ ostatnio kilka różnych wątków schodziło na temat ratownictwa medycznego i segregacji poszkodowanych, chciałbym ten problem zebrać w jednym wątku.
A mianowicie, czy porafilibyśmy dokonać wstępnej segregacji osób poszkodowanch przy zdarzeniu mnogim, bez udziału ZRM? Jak tego dokonać w naszych warunkach (czym oznakować poszkodowanych)? Jak zakwalifikować poszczególne przypadki (złamania otwarte, zamknięte, zwichnięcia, poparzenia, wstrząsy, krwotoki wewnetrze, zewnętrzne.. etc.)? - ten problem chyba przysparza NAM największych trudności. Jeśli osoby czerwone wymagaja natychmiastowej naszej interwencji ratującej życie, to do jakiej grupy (przy zdarzeniu masowym) kwalifikujemy osoby, których teoretycznie nie ratujemy (z zatrzymaną akcja serca) i kiedy te osoby zaczynamy ratować?

Mam nadzieje, że kilka osób znających się na rzeczy przekaże tu kilka cennych uwag.

pozdr.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 16, 2008, 22:17:29 wysłana przez zero-11 »

IT'S NOT SOMETHING YOU DO. IT'S SOMETHING YOU ARE!

Offline MIKO

  • KLUBOWICZ-MOD-RADA
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 4.149
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Segregacja poszkodowanych - jak i czy potrafimy?
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 16, 2008, 22:36:09 »
Uważam ,że dla utrzymania  merytorycznej dyskusji w  temacie powinniśmy „podzielić” jednak temat na dwa zagadnienia – segregacja , jako czynność  ratownicza,    oraz dowodzenie w akcjach mających charakter zdarzeń masowych lub w jakiejś tam konsekwencji mnogich .

Po doświadczeniach z innych dyskusji mieszanie obu aspektów – nic dobrego nie przyniesie ,  ponieważ w brew pozorom są to diametralnie różne zagadnienia

Dlatego proponuję dodać na początku czy wypowiadamy się z punktu dowódcy czy ratownika .

Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji .

MIKO

Offline zero-11

  • Search & Rescue
  • KLUBOWICZ
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.504
  • Płeć: Mężczyzna
  • 84810
Odp: Segregacja poszkodowanych - jak i czy potrafimy?
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 16, 2008, 23:02:59 »
W porządku, jednak chciałbym, abysmy traktowali dyskusje jedynie z punktu widzenia dowódców i ratowników PSP - zakładamy, że ZRM i lekarzy na miejscu zdarzenia jeszcze nie ma, więc póki co możemy liczyć jedynie na własne wyszkolenie.
Nasuwa sie pierwsze pytanie. Kto dokonuje segregacji? KDR czy ratownik "najlepiej czujący sie" w temacie ratownictwa medycznego?

IT'S NOT SOMETHING YOU DO. IT'S SOMETHING YOU ARE!

Offline MIKO

  • KLUBOWICZ-MOD-RADA
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 4.149
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Segregacja poszkodowanych - jak i czy potrafimy?
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 16, 2008, 23:15:27 »
Zero-11 wyłączyłeś mnie z dyskusji -  (PSP) , ale ok.  :wall:

Nie będę pisał długich tekstów bo się nam temat rozjedzie .

Mam taką zasadę choć często się łapie, że ją łamie, ale staram się nad tym panować  . Jak KDR zaangażuje się bezpośrednio w akcje to nie jest już KDR , tylko strażakiem , nawet gdy dowodzi 3 ratownikami .  Oczywiście nie mówię o podaniu węża – ale o pewnym dystansie do całości sytuacji . Jest to szczególnie wymagane przy zdarzeniach masowych gdzie , właściwa koordynacja na miejscu , i przepływ informacji z MSK/PSK jest wręcz podstawą dowodzenia . Uważam,  że segregację powinien realizować najbardziej doświadczony strażak w RatMed , gorzej jak jest to KDR . Ale trzeba pamiętać że często i gęsto jest trochę zadań dodatkowych i nie idzie wszystkich wysłać do RatMed . KDR powinien traktować segregację jako ważny element rozpoznania sytuacji na terenie akcji , odpowiednik rozpoznania bojem .

Pozdrawiam MIKO

Offline zero-11

  • Search & Rescue
  • KLUBOWICZ
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.504
  • Płeć: Mężczyzna
  • 84810
Odp: Segregacja poszkodowanych - jak i czy potrafimy?
« Odpowiedź #4 dnia: Wrzesień 16, 2008, 23:27:38 »
Zero-11 wyłączyłeś mnie z dyskusji -  (PSP) , ale ok.  :wall:


... ratowników ze STRAŻY ogniowej  ^_^

IT'S NOT SOMETHING YOU DO. IT'S SOMETHING YOU ARE!

Offline ignacy b

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 701
Odp: Segregacja poszkodowanych - jak i czy potrafimy?
« Odpowiedź #5 dnia: Wrzesień 17, 2008, 23:46:36 »
Panowie, segregację pierwotną prowadzą wszyscy, którzy mogą to robić, bo np. nie gaszą ognia lub nie prowadzą innych działań w zakresie likwidacji zagrożeń lub zabezpieczenia - strażacy, ratownicy medyczni, lekarze, harcerze itp... . Chodzi o to, żeby jak najszybciej znaleźć poszkodowanych z grupy czerwonej, którzy potrzebują pomocy natychmiastowej - ratującej życie. Naiwne filmiki, gdzie jeden znawca przebiera się w kamizelkę  z napisem "triage officer" i udaje sie w celu rozpoznania, a reszta czeka na jego wyroki  to dowód braku zrozumienia idei. Po to jedziemy na syrenie lub wysyłamy śmigłowiec Mi 2 plus  ( nawet ponad 200 km/h przy dobrym wietrze) aby zdążyć uratować człowieka. I nie ma żadnego powodu, aby na miejscu zdarzenia opóźniać moment dotarcia do poszkodowanego i nadania mu adekwatnej kategorii segregacyjnej i udzielenia ew. natychmiastowej pomocy... (dłuższy artykuł na priv.)

Offline MIKO

  • KLUBOWICZ-MOD-RADA
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 4.149
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Segregacja poszkodowanych - jak i czy potrafimy?
« Odpowiedź #6 dnia: Wrzesień 18, 2008, 00:17:20 »
Ignacy twoim językiem – pryncypia są uważam znane , może w mało jeszcze szczegółowej dyskusji chcieli byśmy z zero-11 dojść kawałem dalej , w każdym razie Ja ,  do tego wszystkiego w koło szukania tych czerwonych. I uważam również bardzo ważnego , bo po obserwacji kilku akcji , ćwiczeń i manewrów , mamy chyba z tym jeszcze trochę problemów .

Dosłownie nazywając  by ta segregacja przełożyła się na efekt ratowniczy w dalekim tego słowa znaczeniu .  Od organizacji udzielania pomocy po wezwanie odpowiednich SIS .

Pisałem Ci kiedyś , że zabawiłem się w takie manewry wyłącznie siłami straży pożarnej  ( tak jak zakłada zero-11) duże siły , dużo strażaków również świeżo po kursach czy recertyfikacjach , teoretycznie powinna być bezproblemowo .  Ale koledzy bez skutecznego dowodzenia tak się zakręcili że wyszła katastrofa .

I teraz pytanie co zawiniło –podstawy ? – nie - bo każdy z osobna odpytany miał wystarczającą wiedzę by w miarę przyzwoity sposób  udzielać pomocy medycznej czy wykonać lepszą czy gorszą  segregacje . Dowodził z łapanki pierwszy przybyły dowódca , notabene prymus z kursu ratmed  i niestety nie podołał .

I dlatego pytanie czy tylko podstawy ? czy to wystarcza ? czy jednak nieodzowna jest rola skutecznie działającego KDR . I zdaje sobie sprawę że temat jest bardzo trudny . Ale może uda się wypracować pewne wskazówki w tej dyskusji i komuś kiedyś się to przyda.

Pozdrawiam MIKO

Offline wu111

  • Początkujący
  • *
  • Wiadomości: 1
Odp: Segregacja poszkodowanych - jak i czy potrafimy?
« Odpowiedź #7 dnia: Wrzesień 18, 2008, 13:19:24 »
A może sposobem na poprawienie kondycji w tym zakresie są po prostu częste i dobrze zorganizowane (nawet na poziomie zmiany słuzbowej) oraz w miarę realistyczne ćwiczenia praktyczne? Z książek tego się nauczyć nie da ani trochę.... A takich ćwiczeń jak na lekarstwo,niestety...

Offline ignacy b

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 701
Odp: Segregacja poszkodowanych - jak i czy potrafimy?
« Odpowiedź #8 dnia: Wrzesień 18, 2008, 21:19:35 »
Panowie, oczywiście, że ćwiczenia, ale wodzowie mają w nosie !!! Jest gorzej! W fazie szkolenia ( w ratmed w ksrg to jeszcze kilka lat) ćwiczenia powinny być precyzjnie przygotowane i przeprowadzane na zasadzie "stop-klatki". Oto przybycie i rozpoznanie - stop - omawiamy, identyfikacja zagrożenia, wyznaczenie strefy, decyzja  o odstąpieniu od zasad pow uzn za bezp - stop, omówienie, dotarcie do poszkodowanych segregacja - stop, omówienie - warianty dróg dotarcia, wykonanie dostępu, korespondencja - omówienie ...itd, itp - po prostu ćwiczymy po jednym wątku, jednym elemencie czy jednej procedurze, nawet jak są realizowane jednoczasowo - zobaczycie , ile spokojne ćwiczenia dają opcji, alternatyw i w ogóle do myślenia !! Kłopot polega na tym, że wodzowie lubią widowiska dynamiczne, a poza tym barszczyk czeka... Duże znaczenie dydaktyczne ma właściwy, odpowiednio nagłośniony, komentarz - przydatny zarówno uczestnikom, jak i obserwatorom. Takie ćwiczenia trudno zorganizować, ale jak odpowiednio wcześnie zaczniecie wszystkich oswajać z ideą i spokojnie to omówicie to w końcu powinno się udać. Jak mówią Rosjanie:"wsiech diewoczek....itd" - co znaczy: "wszystkich ćwiczeń nie da się zrealizować, ale próbować trzeba" ( czy jakoś tak... )

Offline Historius

  • Początkujący
  • *
  • Wiadomości: 5
Odp: Segregacja poszkodowanych - jak i czy potrafimy?
« Odpowiedź #9 dnia: Wrzesień 20, 2008, 23:55:11 »
RatMed to chyba do obecnej chwili jedna z większych porażek polskiego pożarnictwa . Wymagania wymagania i wymagania , a co w zamian ? Jeden często nieobecny ciałem i duchem koordynator na województwo , brak własnego systemu szkolenia , brak jasnych zasad współpracy z Państwowym Ratownictwem Medycznym  i biedny strażak pozostawiony sobie z kolejnym dużym kamyczkiem w kieszeni sam na polu walki .

Czyli nic !!!!

Tak jak zawsze w straży góra chce , wymaga , nie dając nic w zamian . A strażak jak wół , wszystko na barki przyjmie .
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 21, 2008, 00:17:40 wysłana przez Historius »

Offline MIKO

  • KLUBOWICZ-MOD-RADA
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 4.149
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Segregacja poszkodowanych - jak i czy potrafimy?
« Odpowiedź #10 dnia: Wrzesień 22, 2008, 09:51:40 »
Coś w tym jest @Historius, tylko bardziej ciekawiły by pomysły na zmianę takiej sytuacji .  Bo że jest źle wie każdy , tylko mało się zmienia w temacie , po za kolejnymi nowymi procedurami .

Offline bulon

  • Elitarny spamer :)
  • Global Moderator
  • VIP
  • *
  • Wiadomości: 2.526
  • Płeć: Mężczyzna
  • www.heartsaver.pl
    • Kursy pierwszej pomocy
Odp: Segregacja poszkodowanych - jak i czy potrafimy?
« Odpowiedź #11 dnia: Wrzesień 22, 2008, 10:55:31 »
mysle ze procedury to krok po zmianie koordynatora, a raczej nowomianowaniu.
teraz gdy juz takowy jest na nowo, powinien sie zajac wieloma, bardzo palącymi sprawami
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 22, 2008, 11:48:38 wysłana przez MIKO »
Prywatnie zdanie wyrażam pisząc kolorem czarnym.

Moderuje przy pomocy koloru navy.
Każdy moderator ma swój kolor.

Offline kolumb 112

  • Strażak Sam
  • ***
  • Wiadomości: 278
Odp: Segregacja poszkodowanych - jak i czy potrafimy?
« Odpowiedź #12 dnia: Wrzesień 22, 2008, 16:42:14 »
Panowie, segregację pierwotną prowadzą wszyscy, którzy mogą to robić, bo np. nie gaszą ognia lub nie prowadzą innych działań w zakresie likwidacji zagrożeń lub zabezpieczenia - strażacy, ratownicy medyczni, lekarze, harcerze itp... . Chodzi o to, żeby jak najszybciej znaleźć poszkodowanych z grupy czerwonej, którzy potrzebują pomocy natychmiastowej - ratującej życie. Naiwne filmiki, gdzie jeden znawca przebiera się w kamizelkę  z napisem "triage officer" i udaje sie w celu rozpoznania, a reszta czeka na jego wyroki  to dowód braku zrozumienia idei. Po to jedziemy na syrenie lub wysyłamy śmigłowiec Mi 2 plus  ( nawet ponad 200 km/h przy dobrym wietrze) aby zdążyć uratować człowieka. I nie ma żadnego powodu, aby na miejscu zdarzenia opóźniać moment dotarcia do poszkodowanego i nadania mu adekwatnej kategorii segregacyjnej i udzielenia ew. natychmiastowej pomocy... (dłuższy artykuł na priv.)

Panowie pozwolę sobie parę słów wtrącić. Otóż ignacy b napisał, że "segregację pierwotna prowadza wszyscy" i to jest punkt wyjscia. Nie jest to wiec czynność zastrzeżona dla lekarza czy magika jakiegoś. Ją po zrozumieniu jej idei robi się niejako jako odruch bezwarunkowy w sytuacji gdy jest więcej jak jeden poszkodowany a ratowników mało. A idea jest prosta uratować jak najwięcej przy ograniczonych siłach i środkach.
Każdy człowiek choć trochę mający pojęcia o ratownictwie medycznym (po kursie na prawo jazdy) nawet na poziomie pierwszej pomocy medycznej (nie kwalifikowanej) będąc świadkiem wypadku (jako osoba postronna) zawsze najpierw będzie ratował osobę we wstrząsie czy z krwotokiem tętniczym niż osobę ze złamaniem otwartym czy nawet z amputacją urazowa ale w tym momencie bez krwotoku (skurcz). Taki człowiek, możne nawet nieświadomie wykonuje segregację ale ją wykonuje i to jest w tym momencie najważniejsze, że po jej wykonaniu będzie pomagał najpierw tym, których życie jest w tym momencie i czasie zagrożone. To jest ta idea, moim zdaniem bardzo prosta, przejrzysta i "ludzka". Na poziomie profesjonalistów, czyli nas, są dodatkowo jeszcze jej pewne zasady ale o tym może później. Jedno jest pewne. Segregacja to nie zawieszanie plakietek, malowanie poszkodowanych foliopisem czy zapinanie agrafki z wywieszką w odpowiednim kolorze. To są techniki. A czynności nie wolno mylić z technikami. Natomiast technika możne być wizualnym zwieńczeniem segregacji.
To tyle.
Pozdrawiam,